Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Mistrzostwa Świata
board.issonline.pl > Pro Evolution Soccer: Forum Dyskusyjne > Blogi i kariery
Stron: 1, 2, 3, 4, 5, 6
Marsin
Grupa G: Zadowoleni gospodarze

Hiszpanie walczyli jak lwy
Atletico zagrało dobry mecz i co dla nich ważne, zrewanżowali się za porażkę z przed dwóch tygodni, tym samym pozbawili holendrów fotela lidera w grupie. Mecz dla gości nie zaczął się zbyt ciekawie, już w pierwszych sekundach meczu, gospodarze atakowali na tyle groźnie by móc myśleć dzisiaj o trzech punktach. Gdyby nie rewelacyjne parady Isaksson'a w bramce PSV, Atletico już po 10. minutach gry mogłoby się cieszyć ze zwycięstwa. W 19. minucie na prowadzenie gospodarzy wyprowadził obrońca Seitaridis, po rzucie rożnym. Sprawa była jasna. Totalną przewagę w meczu tym mieli piłkarze z Madrytu, holendrzy byli tylko niezbędnym pionkiem w grze. Pierwsza połowa, prowadzenie Atletico. W drugiej o dziwo trener PSV nie zdecydował się na żadną zmianę pomimo, że jego zespół tego potrzebował. Druga połowa także pod dyktando gospodarzy, lecz goście tak jakby nieco się przebudzili, nie pozwalali już na tak dużo graczom Atletico, mimo to nie zdołali zdobyć bramki w tym meczu. Wynik skromny, ale tylko na tablicy wyników, na murawie totalna przewaga Atletico.

Wynik meczu:
Atletico Madryt 1:0 PSV Eindhoven
1-0 Seitaridis 19.
Kliknij, aby obejrzeć bramkę na YouTube




Wyjściowe jedenastki:



Zdjęcia meczowe:







Grupa G: Znowu zawiedli

Nawet jego genialne rajdy nie pozwoliły Milanowi zdobyć trzech punktów
Miało być inaczej, włosi mieli wygrać by móc jeszcze coś zwojować w Champions League. Teraz ich awans do II rudny jest w rękach Boga! Sam mecz był wyśmienity. Bramki, akcje, kartki, wszystko aby móc nazwać go meczem spełnionym, jedynie dla kibiców. Remis ustawia obie drużyny przy ścianie, lecz bardziej dociśnięci są włosi, bo po tym meczu na swoim koncie mają zaledwie dwa punkty! Mecz zaczął się genialnie dla Rossonerich, 15 minuta i bardzo ładna bramka Flaminiego na 0:1. Kolejne minuty także dla Milanu. Pato, Ronaldinho i Kaka objęli władze w środku boiska. Kolejna bramka na 0:2 padła po strzale Pato, który asystował przy wcześniejszym trafieniu Flaminiego. Schalke na kolanach, wydawało się, że mecz już jest rozstrzygnięty, ale później niemcy pokazali, że cały mecz nie trwa tylko 45 minut, a 90. 10 minut po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę gracze Schalke, a dokładniej Kuranyi zmniejszył straty do jednego gola. Mecz nabrał kolorów, ciągłe ataki z obu stron, ale golkiperzy spisywali się bardzo dobrze. Trzy minuty przed gwizdkiem kończącym grę Kevin Kuranyi zdobywa swoją drugą bramkę i doprowadza do szału radości kibiców Schalke. Milan po raz kolejny zawiódł i prawdopodobnie swoja zmagania w Champions League zakończą na fazie grupowej.

Wynik meczu:
Schalke 04 2:2 AC Milan
0-1 Flamini 15.
0-2 Pato 36.
1-2 Kuranyi 56.
2-2 Kuranyi 87.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube




Wyjściowe jedenastki:




Zdjęcia meczowe:







Grupa G: Tabela po 4 kolejce

Marsin
Grupa H: Skormnie. Znowu zwycięstwo

Już na początku meczu uszczęśliwił zebranych kibiców na stadionie

Drużyna z Mediolanu zrobiła to co do niej należało. Dwa tygodnie odstawiła Kanonierów na Emirates. Dzisiaj nie było inaczej, San Siro zaczarowane, Walcott, Rosicky, Vela czy Persie próbowali kilka razy, ale trafilali tylko w słupki. Mecz dla gospodarzy zaczął się wyśmienicie. Piękna akcja, szybka wymiana piłek i "zimnokrwisty" Cambiasso wyprowadza mediolańczyków na prowadzenie. Wynik jak z przed dwóch tygodni w Londynie. Mecz był na prawdę emocjonujący, wiele indywidualnych akcji, popisy z piłką, mecz jak żaden inny. Pierwsza połowa dla Interu z nie wielką przewagą. W drugiej Arsenal lekko się przebudził, ale ciągle brakowało wykończenia. Gospodarzy ciągle broniły słupki i poprzeczki. W 65. minucie obaj trenerzy zdecydowali się na zmiany. W ekipie Interu zobaczyliśmy Maxwella, który zmienił Stankovica, zaś Wanger zdecydował się zastąpić zmęczonego Clichy'ego za Silvestre. Mecz ciągle nabierał rozpędu, z minuty na minutę był coraz to ciekawszy. Mimo ataków obu ekip do końca meczu utrzymał się wynik 1:0 dla gospodarzy. A więc szlagier kolejki po raz kolejny dla Interu.


Wynik meczu:
Inter Mediolan 1:0 Arsenal Londyn
1-0 Cambiasso 2.
Kliknij, aby obejrzeć bramkę na YouTube



Wyjściowe
jedenastki:



Zdjęcia
meczowe:




Grupa H:
Ajax w piekle, Zenit w niebie


Pavel byłszał na boisku grą podobnie jak pozostali koledzy z zespołu

Holendrzy przeżyli prawdziwy horror! Dobrze wiemy, że nie radzą sobie w tej edycji Champions League, ale dzisiejsza kompromitacja będzie się im śnić przez dłuższy czas. Być może właśnie teraz Zenit nabiera wiatru w żagle. Piłkarze gospodarzy w grze wyglądali jakby ich nogi były z waty. Dosłownie nic im nie wychodziło! Rosjanie swą pierwszą bramkę zdobyli w 16. minucie, a dokładniej Pogrebnyak z rzutu karnego, po tym jak Cvitanich sfaulował Arshavina i ujrzał żółtą kartkę. Radość kibiców gości, prowadzą, trzy punkty w zasięgu ręki. Jednak okazało się, że ze strony Zenitu to nie wszystko. Około kwadransa później fatalny błąd Lindgrena w ustawieniu podczas rzutu rożnego i bramka samobójcza. Nic gorszego nie mogło się przydarzyć piłkarzom z Amsterdamu. Do szatni schodzą z dwubramkową stratą. Druga połowa nieco odważniejsza jeżeli chodzi o grę Ajaxu, ale nadal mało wystarczalna, aby móc zagrozić Zenitowi, który grał dzisiaj szybciej, pewniej, skuteczniej, po prostu lepiej. W drugiej połowie piłkarze Ajaxu ciągle łapali kartki, najpierw Schilder, następnie Anita, było widać, że nerwy już zaczynają grać za piłkarzy. Od 80. minuty Ajax zaczął o dziwo atakować, ale bramkarz Zenitu, Malafeev bardzo dobrze na linii. Wydawało się, że gracze z Amsterdamu mają jeszcze szansę na honorową bramkę, lecz stało się to co nie powinno. Stracili gola na 0:3 w najgorszym momencie. Strzelcem Arshavin, po asyście Zyrianova. Koniec meczu, Zenit walczy o awans, a jakikolwiek mały sukces w Lidze Mistrzów Ajaxu będzie można nazwać cudem.


Wynik
meczu:

Ajax Amsterdam 0:3 Zenit Sankt Petersburg
0-1 Pogrebnyak 16. - (k.)
0-2 Lindgrene 30. - (sam.)
0-3 Arshavin 90+2.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube


Wyjściowe
jedenastki:




Zdjęcia
meczowe:







Grupa H: Tabela po 4 kolejce

Champions League: Co niebawem...
- klasyfikacja najlepszych strzelców po 4 kolejkach
- jedenastka kolejki
- kompilacja z najładniejszymi golami kolejki trzeciej
- ciekawostki, wywiady etc.
- nowa ankieta (w tym wybór najładniejsze bramki IV kolejki)
Marsin
Champions League: Jedenastka IV kolejki
Zdecydowani dominatorzy jeśli chodzi o grę w IV kolejce. Światowej klasy zawodnicy, którzy wczoraj i dzisiaj błyszczeli najjaśniej. Oto jedenastu najlepszych zawodników ubiegłej kolejki




Champions League:
Bramka IV kolejki
Druga kolejka przyniosła ze sobą 35 goli, co daję na równo 2,1 gola na mecz. Zadecydujcie, która bramka była najładniejszą bramką kolejki! Dla przypomnienia wszystkie bramki u dołu (aby obejrzeć należy kliknąć na dany mecz):
FC Barcelona - Glasgow Rangers 2:1
PSG - Juventus Turyn 0:2
Werder Brema - CSKA Moskwa 1:1
Real Madryt - Olympiakos Pireus 1:0
FC Porto - Szachtar Donieck 0:1
FC Basel - Valencia CF 0:1
FC Liverpool - Celtic Glasgow 3:0
Panathinaikos Ateny - Bayern Monachium 0:3
Sporting Lizbona - Manchester United 2:3
AS Roma - Olympique Lyon 1:0
Chelsea Lonyn - Fenerbahce Stambuł 4:0
Atletico Madryt - PSV Eindhoven 1:0
Schalke 04 - AC Milan 2:2
Inter Mediolan - Arsenal Londyn 1:0
Ajax Amsterdam - Zenit St. Petersburg 0:3




Champions League: Wywiady...

Bramkarz FC Porto dał się namówić na krótki wywiad. Pytaliśmy o sytuację Smoków w grupie oraz jego pozycję na bramcę, czy nie jest zagrożona.

Dziennikarz: Zapewne nikt nie przypuszczał, że w tej edycji Ligi Mistrzów będziecie jak to się mówi "chłopcem do bicia" w swojej grupie.
Helton: Może nie tak od razu chłopcem do bicia, ale przyznam szczerze, że akurat w grupie się Nam nie wiedzie. Głupio tracimy punkty z rywalami których możemy pokonać.
Dziennikarz: Ostatni mecz z Szachtarem pokazał, że spotkanie trwa 90 minut, a nie 85, bo właśnie wtedy straciliście bramkę.
Helton: Tak, oczywiście to prawda, ale dwie czerowne kartki Nas trochę podłamały. Graliśmy w 9, co daję dużą przewagę dla rywala. Mówi się trudno, walczyć nadal będziemy.
Dziennikarz: Kolejny mecz gracie z Olympiakosem. Krążyły plotki, że ten mecz obejrzysz z ławki. Prawda?
Helton: To nie dziennikarze decydują o tym czym zagram czy nie (śmiech). Jeżeli trener tak zdecyduję to prawdopodobnie musi mieć powód, a jego decyzję są ostateczne.
Dziennikarz: Jeżeli teraz wygracie dwa kolejne mecze zdobywając tym samym 6 punktów jest duża szansa, że znajdziecie się w drugiej rundzie.
Helton: Ależ tak, nie należy w to wątpić. Teraz nastawimy się w 80% na Champions League, ligę trochę odstawimy, dlatego też można liczyć na dwa razy więcej zaangażowania niż w poprzednich meczach.



Przedstawiamy Wam wywiad z Łukaszem Podolskim, który odpowiada w nim na pytanie dotyczące Champions League, czyli sytuację Bayernu oraz co uważa o grze polskiej drużyny Wisły Kraków oraz polaków występujących w klubach zagranicznych.


Dziennikarz:
Łukaszu, bo pozwolę sobie tak do Ciebie mówić, jak polak do polaka. Najpierw zapytam Cię o Bayern. Wygrywacie ostatnio w imponującym stylu, sam grasz także nie przeciętnie.
Podolski: (śmiech) oczywiście czuję się polakiem. Wracając do pytania, cieszę się bardzo, że Bayern jest w znakomitej formie, udawadniamy to wygrywając kolejne mecze. Sam także czuję się na siłach choć wiem, że stać mnie na więcej.

Dziennikarz:
Bayern i Manchester mają już awans w kieszeniach. Więc zadam Ci pytanie, na kogo chciałbyś trafić w II rundzie?
Podolski: Hm... trudne pytanie, ale myślę, że jakbym miał wybierać to chciałbym wpaść na jakąś angielską drużynę. Wiem czego chcę, bo mamy już w grupie angielską drużynę i jeżeli inne prezentują ten sam poziom gry, to wiem, że mecz byłby na prawdę elektryzujący! Byłoby to prawdziwe wyzwanie.

Dziennikarz:
Kiedyś wspomniałeś, że zaraz za Bayernem w tej edycji Champions League kibicujesz Wiśle Kraków.
Podolski: Oczywiście to jest logiczne. Bardzo chciałbym aby Wisła zaszła jak najdalej w Lidze Mistrzów. Chciałbym aby pokonała swoich rywali i aby trafili na Bayern dopiero w finale.

Dziennikarz:
A jak podoba Ci się gra polaków w innych klubach?
Podolski: Każdy gra równo i to mi się podoba. Zresztą... w Lidze Mistrzów nikt nie gra słabo.





Champions League: Najlepsi strzelcy











Champions League: Już niedługo...
Kompilacja z najładniejszymi bramkami trzeciej kolejki!
Marsin
Sorry ale nie będzie już kompilacji ;[.. Trial Sony Vegas mi się zakończył ;/.. pozostaną tylko bramki ;p
zaraz zaczynam V kolejkę ;D
jaro9
Chelsea-Roma i MU-Bayern szlagiery kolejki biggrin.gif
Marsin
Grupa A: Grad bramek, Rangersi zmiażdżeni

Dzisiaj Frei nie miał powodów do tego aby łapać się za głowę.

Zapewne nikt nie spodziewał się takiego przebiegu akcji. Rangersi grali u siebie, byli faworytami z dwóch powodów - pierwszy był taki, że wygrali pierwszy mecz w Dortmundzie i to ich podbudowywało, drugi powód to liga. Grali wyśmienicie a w ostatni weekend pokonali Celtic 2:0. Ale statystyki to jedno, a przebieg gry na boisku to drugie. Pierwsza połowa układała się pod dyktando gospodarzy. Widać było, że więcej biegali, a dowodem tego była pierwsza bramka w meczu, 42. minuta i na prowadzenie Rangersów wyprowadza Darcheville. Kibice mają powody do radości. Przerwa w której obaj trenerzy nie dokonywali zmian, ale było wyraźnie widać, że w niej piłkarzy Borussi coś tchnęło do lepszej gry. No i rzeczywiście coś musiało się w przerwie stać, bo po niecałych pięciu minutach po rozpoczęciu drugiej połowy bramkę wyrównującą zdobywa Frei. Niespełna 10 minut później strzelanie kontynuował Tinga po asyście Frei'a. Trener gospodarzy reaguje i przeprowadza pierwszą zmianę, ale jak się okazało nie była ona na tyle skuteczna aby przeszkodziła Borussi na zdobycie kolejnych bramek. 70 minuta mecz znowu ładna akcja Frei'a, który wrzucił piłkę centralnie na głowę Valdeza i tym samym Borussia prowadziła już 1:3. Jednak to nie koniec strzelania, 79 minuta ponownie Nelson Valdez, tym razem po indywidualnej akcji pieczętuję zwycięstwo Niemców 4:1. Dosłowna deklasacja!

Wynik meczu:
Glasgow Rangers 1:4 Borussia Dortmund
1-0 Darcheville 42.
1-1 A.Frei 49.
1-2 Tinga 58.

1-3 Nelson Valdez 70.
1-4
Nelson Valdez 79.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube




Wyjściowe jedenastki:






Zdjęcia meczowe:










Grupa A: Dobry mecz Wisły, zwycięstwo Barcy

Aleves może czuć się bohaterem
Miało być łatwo i przyjemnie, ale piłkarze Barcelony z lekka zlekceważyli polską drużynę. Zdecydowanie inny mecz, niż ten z września. Mimo że Cules świetnie zaczęli spotkanie, bo już w 7. minucie po główce Dani Alvesa prowadzili, to i tak było widać jak nerwy dowodziły szeregami Barcelony. Wisła zaczęła bojaźliwie, Barcelona ciągle przy piłce, często atakowała. Swoje okazję mieli Henry i Bojan, ale nie dali rady, nawet w 100% sytuacjach nie zachowywali zimnej krwi. W drugiej połowie Wisła dokonała zmiany, która prawdopodobnie zadecydowała o przebiegu na boisku. Na placu gry pojawił się jeden z braci Brożków - Piotr. Gra Wisły z tyłu była bardziej pewna, co dodało sile w przodzie. Biała Gwiazda coraz dłużej utrzymywała się przy piłce, ale to mimo wszystko było za mało, na i tak osłabioną Barcelonę (brak Messiego czy też późne wejście Xaviego). Konfrontacja zakończyła się pomyślnie dla gospodarzy, Polacy nie zdołali oczarować Camp Nou.

Wynik meczu:
FC Barcelona 1:0 Wisła Kraków
1-0 Daniel Alves 7.
Kliknij, aby obejrzeć bramkę na YouTube




Wyjściowe jedenastki:





Zdjęcia meczowe:








Grupa A: Tabela po 5 kolejce

BIJZABIJ
świetna oprawa i w ogóle świetnie prowadisz ten blog. ;d gratuluje wytrzymałości;p
seebek787
Świetny blog,pozdrawiam smile.gif
Marsin
Grupa B: Wygrana Juve i pewny awans

David pokazał jak bardzo jest potrzebny Starej Damie

CSKA zapewne na długo zapamięta ter nazwisko - David Trezeguet. Napastnik Juve dzisiaj nie tylko strzelał, ale także znakomicie podawał. Piłkarze z Turyn dobrze wiedzieli, że zwycięstwo dzisiejszego wieczoru da im pewny awans do 1/8 finału. Mimo wszystko widać było, że trener Juventusu nie położył wielkiego nacisku na te spotkanie, nie wystawił w pierwszym składzie Nedveda czy chociażby Del Piero. Ten pierwszy oglądał mecz z trybun, zaś Alex siedział na ławce. Ale Juventus pokazał, że mając w składzie Trezeguet poradzą sobie wyśmienicie. Po 25. minutach gry Stara Dama prowadziła 1:0 po golu właśnie Davida. Jak typowy snajper wykończył ze spokojem i precyzją nadaną przez ładne podanie Poulsena akcję. CSKA nie mogła narzucić klubowi z Włoch swojego tempa, ciągle gubili piłki w środku pola gdzie liderował Sissoko. Mało tego pod koniec pierwszej połowy gola do szatni CSKA wbił Camoranesi po asyście Davida Trezeguet. W drugiej połowie praktycznie nic się nie zmieniło. CSKA ciągle wyglądało na sparaliżowane, Juve przejęło inicjatywę i cwanie przetrzymywali długo się przy piłce, nie pozwalając tym samym na żadne groźne akcje piłkarzom CSKA. Wygrana Juventusu i tym samym awans, ale Juve to jak do tej pory najefektowniej grająca drużyna z Serie A w tej edycji Champions League, więc nic innego niż awansu kibice nie byli sobie w stanie wyobrazić.

Wynik meczu:
Juventus Turyn 2:0 CSKA Moskwa
1-0 Trezeguet 25.
2-0 Camoranesi 43.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube






Wyjściowe
jedenastki:





Zdjęcia
meczowe:












Grupa B: Pechowy Paryż dla Werderu
Nareszcie błysnął w Champions League
Tego wieczoru Werder mógł zapewnić sobie przepustkę do 1/8 finału, ale nie podeszli do meczu zbyt poważnie, więc teraz ostatni mecz zadecyduję kto tak na prawdę zagra w II rudznie - PSG czy Werder? Mecz jednak zaczęli lepiej goście. Stworzyli kilka dogodnych sytuacji, jednak nie zanosiło się po ich skuteczności na to, że zdołają coś w pierwszych 45 minutach ustrzelić. Doliczony czas gry pierwszej części, ładne dośrodkowanie Ozila i spokój Sanogo pozwoliły wyjść Werderowi na prowadzenie. PSG załamane, najgorsze co mogło się stać, bramka do szatni. W drugiej połowie zupełnie inne drużyny. Mecz nabrał większego tępa i co najważniejsze padały kolejne bramki. Kilka minut drugiej połowy i stan spotkania zmienia Kezman. Zaczynają się Nam tutaj rzeźbić niezłe emocje. Od 60 minuty wyraźna przewaga francuzów. Bramka dla gospodarzy dosłownie wisiała na włosku. Minuta 72 błąd obrońcy Bremeńskiego klubu i Ludovic Giuly z zimną krwią wykańcza akcję, tym samym dając paryżanom jakże cenne prowadzenie. Mecz zakończył się na korzyść Paris SG wygraną 2:1, gospodarze nadal mają nadzieję na awans, walka będzie trwać do końca!

Wynik meczu:
PSG 2:1 Werder Brema
0-1 Sanogo 45+1.
1-1 Kezman 53.
2-1 Giuly 72.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube









Wyjściowe jedenastki:






Zdjęcia meczowe:









Grupa B: Tabela po 5 kolejce

Marsin
Grupa C: Zawiało nadzieją

Kibice oraz piłkarze Porto nie tracą nadzieji na awans
Porażka przekreśliłaby wszystko. Zawodnicy ze stadionu smoka zdawali sobie z tego doskonale sprawę, dlatego też nie mieli zamiaru odpuścić na stadionie w Pireusie. W pierwszej połowie mecz był niezwykle nudny, zaledwie dwa strzały piłkarzy Porto na bramkę Nikopolidisa nie sprawiły, że mecz mógłby się nieźle nakręcić. W szeregach Porto wyraźnie dowodził Lucho Gonzalez, lecz on sam wygrać meczu nie może. Druga połowa to już zupełnie inna bajka, która przyniosła ze sobą decydującą o zwycięstwie bramkę, którą zdobył w 57. minucie Nuno wbijając posłaną piłkę z rzutu rożnego głową do bramki. Szał przyjezdnych kibiców, bo taki stan gry utrzymywał ich w rywalizacji o 1/8 finałów. Niezwykle ciężko w tym meczu pracowali dwaj pomocnicy Porto - Lino oraz Fernando. Pokazali swój prawdziwy charakter, w drugiej połowie całkowicie opanowali środek boiska. Mecz zakończony, teraz przed Porto decydujący o awansie mecz z Realem. Co dalej będzie z Porto? Dowiemy się niebawem!

Wynik meczu:
Olympiakos Pireus 0:1 FC Porto
0-1 Nuno 57.
Kliknij, aby obejrzeć bramkę na YouTube



Wyjściowe jedenastki:



Zdjęcia meczowe:












Grupa C: Zaskoczenie w Madrycie

Mimo, że Jurek zagrał cały mecz to nie miał zbyt wielu sytuacji do tego aby się popisać
To miało być łatwe zadanie, pokonać przestraszony Szachtar, zdobyć trzy punkty i pewne awansować do 1/8. Jednak słowa te okazały się fikcją! Boisku odzwierciedliło Nam zupełnie inne spotkanie, co prawda Real przeważał i to całkowicie, ale bezradność pod bramką Raula i Bueno raziła prosto w oczy. Dzisiejszego wieczoru na Bernabeu na murawie od pierwszych minut zobaczyliśmy dwóch polaków w składach obu drużyn. Barw Realu bronił Jerzy Dudek, zaś barw gości Mariusz Lewandowski. Spotkanie mogło się wydawać ciekawe jedynie w pierwszej połowie kiedy to Raul, Bueno i Higuain mieli po kilka sytuacji, których niestety dla Realu nie wykorzystali. Na ławce Królewskich zobaczyliśmy dwóch nowych graczy - holendra Huntelaara oraz Lassana Diarrę, jednak dzisiaj nie pojawili się na boisku. Piłkarze Szachtaru zaledwie raz zaatakowali bramkę Jurka Dudka, można powiedzieć raz, a prawie skutecznie, bo pędzący sam na sam z naszym golkiperem Luiz Adriano, nie zdołał ustrzelić nawet naszego bramkarza, a piłkę posłał koło prawego słupka. Niesamowicie dobrze zagrał Guti, bez niego Real w tym meczu straciłby 50% swojej gry. Mecz zakończył się bez goli, ale Real mimo tego remisu zapewnił sobie awans do II rudny. Walka o drugie miejsce będzie niezwykle gorąca!

Wynik meczu:
Real Madryt 0:0 Szachtar Donieck



Wyjściowe jedenastki:







Zdjęcia meczowe:










Grupa C: Tabela po 5 kolejce

Marsin
Grupa D: Celtic Park bez bramek

Artur bronił dzisiaj jak nakręcony
Jaki wyniki wyświetlałby się na tablicy wyników gdyby nie genialny parady Artura Boruca? Zapewne nie mniej niż 0:3! Mecz nie zaczął się od jakiegoś ostrego ataku, drużyna Nietoperzy podeszła do niego na kompletnym luzie, bo wiedzieli, że awans już mają w kieszeni, zaś piłkarze gospodarzy musieli to spotkanie wygrać by móc walczyć o awans z Liverpoolem. W 33. minucie padł dopiero pierwszy strzał na bramkę po indywidualnej akcji Davida Villi. W drugiej połowie mecz zaczął powoli nabierać kolorów, Cetic nareszcie zdał sobie z tego sprawę, że ten mecz to ich być albo nie być, więc bramkę Hildebranda zaatakował Nakamura strzałem z dystansu, lecz nici z wysiłku... piłka poszybowała nad poprzeczką. W meczu tym dosłownie nie zobaczyliśmy nic! Zero bramek, zero kartek, brak zmian w obu drużynach, co bardzo dziwi. Końcowy wynik to 0:0, co przekreśla Celtic w walce o awans.

Wynik meczu:
Celtic Glasgow 0:0 Valencia CF





Wyjściowe jedenastki:



Zdjęcia meczowe:











Grupa D: Ogromne emocje na wyspach

Kibice są szczęśliwi! Remis dający awans The Reds
Ogromna dramaturgia! Ostatnie sekundy zadecydowały o losie Liverpoolu. Mimo, że wraz z zakończeniem meczu Celtic-Valencia było wiadome, że to Liverpool razem z Nietoperzami zagra w 1/8 to i tak do końca meczu na Anfield nie byli tego tacy pewni! Benitez powiedział jasno - zaatakujemy od pierwszych minut, będziemy strzelać bramki, i już w pierwszej połowie zapewnimy sobie trzy punkty! Ale słowa te zupełnie nic nie znaczyły jak się później okazało. W pierwszej połowie nie widzieliśmy bramek, ale sytuacji było niezmiernie dużo, z obu stron. Zaraz po gwizdku na drugą połowę bramkę w 49. minucie zdobył Streller, co przybiło kibiców The Reds do krzesełek. Szok, bo tak można nazwać ową sytuację. Miało być łatwo i przyjemnie, tak się nie działo, Liverpool oczywiście od razu ruszył do odrabiania strat, jednak gola wyrównującego jak nie było tak i nie ma. Benitez ciągle wstrzymuję się ze zmianami, a one The Reds, jak było widać na boisku, były strasznie potrzebne. Sędzia doliczył minutę do końcówki meczu! Brak nadziei w szeregach The Reds, jednak dwóch piłkarzy pokazało, że warto jest grać do końca. Xabi Alonso i Ryan Babel! We dwóch przyczynili się do remisowego stanu meczu. Niezwykły dramat Basel, byli już tak blisko tego jakże sensacyjnego zwycięstwa, jednak geniusz Babela pokazał, że mecz trwa 90 minut, i w przypadku Liverpoolu, plus to co doliczy arbiter. Teraz walka o UEFA pomiędzy Basel, a Celtami. Będzie ciekawie!

Wynik meczu:
Liverpool CF 1:1 FC Basel
0-1 Streller 49.
1-1 Babel 90+1.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube






Wyjściowe jedenastki:





Zdjęcia meczowe:












Grupa D: Tabela po 5 kolejce

jaro9
Super biggrin.gif Czekam na Grupe F-Chelsea-Roma tongue.gif
Marsin
Grupa E: Wspaniały mecz na Allianz Arena

I Lukas i Bastian zasłużyli na wielkie brawa w tym meczu

Nie ma takich słów które mogłyby opisać emocji w meczy Bayernu z Manchesterem. Stos bramek, kilkadziesiąt groźnych sytuacji, groźna i ostra walka, te słowa to i tak za mało! Mecz ostro zaczęli goście, Ronaldo i Rooney dosłownie wymiatali w przodzie i robili spustoszenie w szeregach obrony Bayernu. Pierwszego gola zobaczyliśmy dopiero w 35 minucie po tym jak piłkę do pustej wręcz bramki wpakował Cristiano Ronaldo. Ten gol podpowiadał nam tylko jedno - wielkie emocje dopiero w drugiej połowie! I tak było, kto by przypuszczał, że w kolejnych 45. minutach padnie aż pięć bramek? Jedenaście minut które wstrząsnęło piłkarzami Red Devils. Najpierw w 60 minucie stan meczu wyrównał Klose, kolejna bramka to tragiczna interwencja Evry, który wbił piłkę do własnej bramki. I w 71. minucie kolejny popis polaka, tym razem Lukasa Podolskiego, który asystował przy bramce Ottla na 3:1. To co się działo na Allianz Arena trudno jest sobie wyobrazić, bo dosłownie dwie minuty po golu Ottla straty stara odrobić się Hargreaves po asyście Evry, który nieco tym dośrodkowanie zrehabilitował się za plamę z 66. minuty. Okazało się, że to nie koniec. W 78. minucie koszmarny błąd Tomka Kuszczaka w bramce United, który pozbawił Manchester jakichkolwiek złudzeń o zwycięstwie. Zdobywcą tej jakże szczęśliwej bramki, Franck Ribery. Mecz zakończył się wynikiem 4:2 dla gospodarzy, obie drużyny zagrały piękne mecze, ale tutaj liczył się czas i szwajcarska dokładność! Wygrali lepsi.


Wynik
meczu:

Bayern Monachium 4:2 Manchester United
0-1 C.Ronaldo 35.
1-1 Klose 60.
2-1 Evra 66. - (sam.)

3-1 Ottl 71.
3-2 Hargreaves 73.
4-2 Ribery 78.

Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube



Zdjęcia
meczowe:








Grupa E: Gorąca końcówka

Derlei znowu strzela i pokazuję tym samym jak cennym jest zawodnikiem
Drugie spotkanie grupy E, co prawda nie przyniosło tylu emocji jak spotkanie na Allianz Arena, ale mimo wszystko miało swoją dramaturgię. A zwłasza ostatnie 10 minut pozostanie w pamięci obu drużyn na bardzo długo. Tak na prawdę od samego początku meczu, inicjatywę objęli piłkarze z Lizbony, ale nie potrafili zamienić przewagi piłki na gola, co bardzo gryzło kibiców przyjezdnych. Na gola w pierwszej połowie kibice się nie doczekali, w drugiej na początku było podobnie, lecz z czasem mecz zaczął robić się coraz bardziej wyrównany, Panathinaikos niekiedy potrafił groźnie zaatakować, ale jak powiada przysłowie - "Nie wykorzystanie sytuacje się mszczą..." święta prawda! W 81. minucie po nie małym zamieszaniu w polu karnym bramkę zdobywa jak do tej pory najlepszy strzelec Sportingu w tej edycji Champions League, Derlei. Szał na trybunach, Sporting tą bramką być może zapewnił sobie udział w Pucharze UEFA. Ale okazało się, że to jeszcze nie koniec strzelania. Kolejną bramkę na 2:0 zdobyli... gospodarze! A dokładniej Goumas wbił piłkę do własnej bramki po niefortunnej główce. Tak oto Sporting wygrał pewnie 2:0 i jest prawie pewny udziału w UEFA!

Wynik
meczu:

Panathinaikos Ateny 0:2 Sporting Lizbona
0-1 Derlei 81.
0-2 Goumas 90+1. - (sam.)

Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube



Wyjściowe
jedenastki:




Zdjęcia
meczowe:






Grupa E:
Tabela po 5 kolejce
Marsin
Grupa F: Lyon wygrywa, Stambuł płacze

Wrócił by strzelać

Wygrana w Stambule to ciągle za mało, bo tak twierdzą zagorzałi kibice Olympique. Ten zespół jest stać na coś więcej, zdecydowanie na dużo więcej. Dzisiejszy mecz już w 1. minucie przewrócił cały Lyon do góry nogami. Bramka dla gospodarzy z dziwnego przypadku, bo nikt nawet piłkarze Fenerbahce nie przypuszczali, że pierwsza bramka padnie tak szybko. Zszokowani francuzi do 30. minuty zupełnie sztywni, nic im nie wychodziło, co można powiedzieć też o piłkarzach Fenerbahce. W konstruowanych akcjach oba zespoły miały więcej szczęścia i przy tym wykorzystywali swoje głupie błędy nawzajem. Nareszcie nadszedł czas przełomu w grze Lyonu. Fred, niedoceniany napastnik w drużynie zdobywa bramkę kontaktową na 1:1.

Wynik meczu:
Fenerbahce Stambuł 1:2 Olympique Lyon
1-0 Tumer 1.
1-1 Fred 32.

1-2 Clerc 77.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube


Wyjściowe
jedenastki:



Zdjęcia
meczowe:




Grupa F:
Wygrali mecz w dwie minuty


Joe i Didier świecili dziś na boisku jak nikt inny
Kibice już opuszczali powoli stadion myśląc, że bramki w tym meczu już nie padną. Ale jak człowiek może się straszliwie pomylić! Doliczony czas gry i dwa gole na wagę zwycięstwa. Chelsea znowu miażdży. Mecz był dość wyrównany, obie ekipy zaatakowały odważnie, ale żadna nie potrafiła wbić piłki do siatki. W ataku The Blues był widoczny brak najlepszego snajpera Champions League, Didiera Drogby. W pierwszej połowie minimalna przewaga gości z Rzymu. W drugiej połowie mecz na Stamford Bridge przyśpieszył nieco tempo, a dokładniej to wejście w 71. minucie na boisku Didiera Drogby. Didier potrzebował 20 minuta na to, aby zapewnić The Blues trzy punkty! Po fantastycznej indywidualnej akcji cały stadion oszalał, nikt nie siedział, całe trybuny powstały aby nagrodzić Drogbę brawami. Istny geniusz, bo tak można teraz nazwać Didiera, po tym co robi w tej edycji Ligi Mistrzów. Kilka sekund później, także po pięknej indywidualnej akcji Drogby bramkę zdobył z dobitki Joe Cole, który mimo wszystko także zagrał wspaniałe spotkanie. Koszmar przeżyli tutaj piłkarze Romy, ale Chelsea pokazała, że gra się do końca. Po tym meczu każdy zadaję sobie pytanie, kto odpadnie w fazie grupowej? Lyon? Roma? A może Chelsea? O wszystkim dowiemy się w ostatniej kolejce!

Wynik meczu:
Chelsea Londyn 2:0 AS Roma
1-0 Drogba 90+1.
2-0 Joe Cole 90+2.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube







Wyjściowe jedenastki:




Zdjęcia meczowe:







Grupa F: Tabela po 5 kolejce

jaro9
No i pozytywnie biggrin.gif Tak trzymaj!
empek
Bravo za kariere ale coś jest nie tak Manchester przegrał z Munich wink.gif
jaro9
CYTAT(empek @ Jan 29 2009, 12:52) *
Bravo za kariere ale coś jest nie tak Manchester przegrał z Munich wink.gif


Miał pecha tongue.gif
Marsin
Grupa G: Awans w kieszeni

Znowu okazał się bardzo ważny dla hiszpańskiego Atletico
Mało kto na początku rozgrywek wierzył w powodzenie Atletico. Skreślało się już ich przed I kolejką mówiąc, że nie dorastają poziomem do zespołów Milanu i PSV. Ale jak wiemy jest zupełnie inaczej. Po meczu z Schalke, Atletico zapewniło sobie udział w II rundzie Champions League. Mecz ten zaczął się od piorunującego uderzenia Atletico, a dokładniej Aguero. Perfekcyjne dośrodkowanie z rzutu rożnego Simao, a młody argeńtyńczyk nie miał problemów z wykończenie. W ataku narzekano na brak Forlana, ale zastąpiony przez Sinama-Pongolle nie było widać, żeby kibice jakoś później szczególnie nie płakali ze względu na brak Diego Forlana. W pierwszej połowie już bramek nie oglądaliśmy, jednak emocje towarzyszyły nam do końca. Druga połowa i znowu gigantyczna przewaga Atletico. Opanowali każdy obszar boiska, grali lepiej i przede wszystkim z głową. W 61. minucie świetny w tym meczu Pongolle zdobywa bramkę na 0:2 po bardzo ładnej, zespołowej akcji hiszpanów. Atletico ucieszone, a Schalke martwi się o przyszłość w Champions League, bo walczy o drugie miejsce z PSV, a za plecami czuć oddech Milanu, który mimo wszystko nadal jest wielką drużyną.

Wynik meczu:
Schalke 04 0:2 Atletico Madryt
0-1 Aguero 4.
0-2 Sinama-Pongolle 61.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube




Wyjściowe
jedenastki:



Zdjęcia meczowe:





Grupa G:
Ciężko, ale skutecznie


Paolo okazał się bohaterem Milanu
Rossoneri nareszcie odnieśli zwycięstwo, ale czy kibice mają się tak na prawdę z czego cieszyć? Wynik 1:0 nawet cieszy, bo tym meczem przedłużają nadzieję na awans, lecz sama gra nie zadziwiała. Totalny brak skuteczności. Ronaldinho i Kaka bez formy. Najlepszą formacją w meczu w teamie Milanu była zdecydowanie defensywa. Maldini i Nesta praktycznie nie do przejścia. Zaś w środku boiska brakowała tego silnika, który pociągnąłby drużynę do końca meczu. Kaka bez formy, mimo wszystko starał się jak najmocniej, Ronaldinho zupełnie nie widoczny, podobnie Seedorf. Pod koniec pierwszej połowy swój pierwszy i jak się później okazało, ostatni strzał w meczu oddali goście po akcji Culiny, lecz ten przebił piłkę nad poprzeczką. Druga połowa i niezwykłe nerwy, bez bramek, co oznacza, że Milan wypada za burtę. Ale nadszedł czas na gola w 80. minucie kiedy to po małym zamieszaniu piłkę do bramki wbił Maldini! Szał, radość kibiców Milanu, nadal się liczą w walce o awans. Skromne ale jakże cenne zwycięstwo. Teraz w grupie jest niezwykle ciekawie!

Wynik meczu:
AC Milan 1:0 PSV Eindhoven
1-0 Maldini 80.
Kliknij, aby obejrzeć bramkę na YouTube





Wyjściowe jedenastki:



Zdjęcia meczowe:







Grupa G: Tabela po 5 kolejce

TheMichal
ja mam tylko pytanie, czemu w Ajaxie na bramce gra pomocnik Aisatti ?
Marsin
CYTAT(TheMichal @ Jan 31 2009, 18:32) *
ja mam tylko pytanie, czemu w Ajaxie na bramce gra pomocnik Aisatti ?


wiem, wgrałem nowego OF'a i mi się tak porobiło.. eh;/
Marsin
Grupa H: Trzy bramki na awans

Na Amsterdam Arena dyrygował grą Interu

Kibice Interu nie zostali rozczarowani, piłkarze z Mediolanu wygrali pewnie i co najważniejsze po tym meczu zapewnili sobie udział w 1/8 finałów Champions League. W grze Interu najbardziej wyróżniał się jeden gracz - Dejan Stanković. Zdobył dwie asysty, i rozdawał piłkę gdzie tylko chciał. Pierwszego gola w meczu kibice ujrzeli dopiero w 40. minucie, kiedy to po ładnym dograniu Dejana, piekielnie mocno w światło bramki uderzył Adriano i ustalił wynik na 0:1. Akcja z 57. minuty także przyniosła Nam gola, po ładnej akcji Stanković-Mancini ten drugi ładnym i silnym uderzeniem wykończył akcję, a także i drużynę Ajaxu, która po tym ciosie nie była w staniu się już podnieść. Słabość gospodarzy w 72. minucie wykorzystał Luis Figo po ładnym uderzeniu z rzutu wolnego. Nokaut! Ale piłkarze z Amsterdamu po bramce Figo tak jakby odżyli, nie wiadomo co na nich tak wpłynęło i dlaczego tak późno, ale zaczęli grać bardzo dobrze, co zaawocowało bramką Vertonghen'a w 81. minucie. Później jeszcze ten sam piłkarz ustrzelił poprzeczkę, ale pech zadecydował o tym, że wynik na tablicy wyników się już nie zmieni.


Wynik
meczu:

Ajax Amsterdam 1:3 Inter Mediolan
0-1 Adriano 40.
0-2 Mancini 57.
0-3 Figo 72.
1-3 Vertonghen 81.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube



Wyjściowe
jedenastki:



Zdjęcia
meczowe:





Grupa H:
Arsenal rozgromił Zenit


Pokazał, że nie tylko w obronie umie walczyć jak lew

Po dwóch porażkach z rzędu z Interem, przyszedł czas na te lepsze chwile. Arsenal po fenomenalnej grze defensywy, zwyciężył dość wyraźnie z zespołem Zenitu z którym będzie walczyć do ostatniej kolejki o awans do II rundy. Strzelanie dość późno, bo w 35. minucie rozpoczął Adebayor gdy wykorzystał ładną asystę Clichy'ego. Ale dokładnie 58 sekund później gospodarze wyrównali, po malutkim błędzie bramkarza Mannone, który niezbyt dobrze zareagował z wyjściem do piłki. Remis, 1:1. Do końca pierwszej połowy utrzymał się remis, ale zaraz po rozpoczęciu drugiej piłkarze Kanonierów wyszli na prowadzenie po golu Denilsona. Zaledwie 10. minut po bramce Denilsona, gracz Zenitu - Krizanac otrzymał czerwoną kartkę za przerwanie kontrataku Arsenalu. Zenit w dziesiątkę, teraz zamiast atakować, będzie się tylko bronić. Dosłownie minutę później, po karze Zenitu, bramkę po indywidualnej akcji zdobywa Adebayor, już drugą w tym meczu. Arsenal przejął całkowicie stery, pewne prowadzenie i już prawie także pewne trzy punkty. Końcówka meczu i nokautujący cios, który posłał Zenit na deski zadał Eboue. 4 do 1, pewne zwycięstwo, teraz czekają nas niezwykłe emocje w ostatniej kolejce. Kto zagra dalej? Arsenal czy Zenit?


Wynik
meczu:

Zenit Sankt Petersburg 1:4 Arsenal Londyn
0-1 Adebayor 35.
1-1 Radimov 36.
1-2 Denilson 46.
1-3 Adebayor 56.
1-4 Eboue 84.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube



Wyjściowe
jedenastki:


Zdjęcia
meczowe:




Grupa H:
Tabela po 5 kolejce







Champions League: Wkrótce...
- klasyfikacja najlepszych strzelców po 5 kolejkach
- jedenastka kolejki
- ciekawostki, wywiady etc.
- nowa ankieta (tym razem brak wyboru najładniejszej bramki V kolejki)
Marsin
Champions League Jedenastka V kolejki
Powoli zbliżamy się ku końcowi fazy grupowej, oto przedstawiamy Wam najlepszą jedenastkę minionej kolejki, zawodnicy Ci strzelali, bronili, biegali, walczyli i wszystko to im wychodziło.




Champions League
Wywiady...
...czyli co mówią piłkarze z drużyn, które wywalczyły już sobie awans


Thierry Henry (Barcelona) o awansie:
"Na pewno zasłużyliśmy na ten awans, mimo tego, że mamy już go w kieszenie nie mam zamiaru odpuścić w ostatnim meczu fazy grupowej. Ja sam już z niecierpliwością wyczekuję na rywala jakiego spotkamy w II rundzie."




Mohamed Sissoko (Juventus) o awansie:
"Walczyliśmy do końca, i tego nie można nam odmówić. Jak dotąd miewaliśmy same wzloty i upadki, ale jeżeli utrzymamy obecną formę, to mogę śmiało powiedzieć, że żaden rywal nie jest nam straszny."



Sergio Ramos (Real Madryt) o awansie:
"Daliśmy kibicom niezłą dawkę nerwów. Dzięki bezbramkowemu rezultatowi udało nam się awansować. Ale cały zespół mimo wszystko zagrał dobrze, teraz nic tylko czekać na rywala."




Lucas Leiva (Liverpool) o awansie:
"Nie grałem dużo w tej edycji Champions League, ale mimo wszystko czuję się jako zawodnik który zasłużył na awans. Ja i cały zespół. Liverpool to silna drużyna, pokażemy to na pewno w 1/8."




David Villa (Valencia) o awansie:
"Awans? Tak, wiem awansowaliśmy, ale nadal gramy w fazie grupowej, myślmy teraźniejszością, ja mam nadzieję, że uda nam się wygrać grupę, nad rywalem w 1/8 będę się zastanawiał jak go poznamy."




Miroslav Klose (Bayern) o awansie:
"Z całym szacunkiem dla ekip z Lizbony i Aten, ale narazie mieliśmy tylko jednego rywala, był nim Manchester. Obawiałem się ich najbardziej i bardzo słusznie, bo problemów z nimi było co nie miara, oni zapewne podobnie sądzą o nas."




Patrice Evra (United) o awansie:
"Z kolegami z zespołu postanowiliśmy sobie, że ta edycja Champions League musi być nasza bez względu na wszystko. Nie mogą się powtórzyć sytuację jakie miały miejsce w meczach z Bayernem. Finał to jest dla nas minimum!"




Sergio Aguero (Atletico) o awansie:
"Wydaję mi się, że jak do tej pory jesteśmy największą niespodzianką. W dalszej fazie nam będzie najłatwiej, bo nie ciąży na nas presja, nikt nie oczekuje od nas zbyt wiele, przekreślali nas w grupie, przejechali się na tym, teraz pewnie też będą nas wcześniej skreślać, a jak będzie, zobaczymy!"




Adriano (Inter) o awansie:
"Jak chyba każdy w zespole jestem szczęśliwy z awansu, teraz przed nami fantastyczna droga i przygoda. Należy grać i wygrywać, ale także dobrze się bawić podczas gry i czerpać z tego radość, bo inaczej o awansie do ćwierćfinały możemy zapomnieć."






Champions League
Najlepsi strzelcy

Marsin
Grupa A: Wisła bez zwycięstw

Zwyciężyli ważny mecz, teraz czekają na rozstrzygnięcie z Dortmundu
Mało tego, że grali u siebie, to dochodzi do tego kolejny argument do strony Wisły, że to ona miała zwyciężyć ten mecz, gdyż na początku spotkania Rangersów osłabił Dailly kiedy to otrzymał czerwoną kartkę po brzydkim wślizgu. Mimo tego wszystkiego nie można odmówić wiślakom walki i determinacji. Rangersi mimo tego osłabienia układali ładniejsze akcję, szybkie piłki to było ich zdecydowanym atutem. Efekt przyszedł w 24. minucie po bramce McCollocha, kibice myśleli, że gol ten załamie ich ulubieńców, ale mylili się! Wisła zaatakowała kilka razy groźnie bramkę gości, ale cuda w niej wyprawiał Neil Alexander. Kiedy wydawało się, że Biała Gwiazda powoli nabiera odpowiednie tempo wszystko zaczęło się powoli sypać. Nagle ni to stąd ni to stamtąd goście ustrzelili poprzeczkę, a zaledwie dwie minuty później posłali futbolówkę tuż koło słupka. W tym momencie było wiadome kto wygra mecz, a odpowiedzią było, że Rangersi. Teraz pozostaje im czekać na rezultat z Dortmundu. Najbardziej korzystny byłaby oczywiście porażka gospodarzy i to wysoko.

Wynik meczu:
Wisła Kraków 0:1 Glasgow Rangers
0-1 McCulloch 24.
Kliknij, aby obejrzeć bramkę na YouTube







Wyjściowe jedenastki:





Zdjęcia meczowe:











Grupa A: Przegrali, ale awansowali

Tak cieszy się Kuba z awansu do II rudny
Marzenia Rangersów zostały rozwiane. Aby mogli awansować Borussia musiał przegrać z Barcą, nie 0:2, a aż 0:4 lub 0:5. Klub z Hiszpanii pokazał nam zupełnie inny styl, niż ten który do tej pory prezentowali. Zagrali wolniej, dłużej utrzymywali się przy piłce. Lekko przyśpieszyli w 11. minucie kiedy to piłkę do bramki wbił Iniesta, po strzale z daleka, futbolówka jeszcze odbiła się od obrońcy, co zmyliło bramkarza. Ale wynik nie załamywał, Borussia po 15. minutach nadal w 1/8. Kolejną bramkę zdobył Leo Messi po asyście debiutującego w tej edycji Champions League Sancheza. Barcelona po tej bramce przestała atakować. Wyrobiła sobie przewagę i aby jej nie stracić grała mądrze piłką i mało kiedy ją tracili. Dopiero w ostatnich 30 minutach meczu Borussia zaczęła grać ciekawiej, obudził się Kuba, dzięki czemu prawa strona była praktycznie nie do zatrzymania, i był najlepszym graczem Borussi w tym meczu. Wynik do końca meczu nie uległ zmianie, ale w żaden sposób nie załamał on piłkarzy z Dortmundu, bo chwilę po zakończeniu swego meczu, poinformowano ich o wydarzeniach w Krakowie, nagle ruszyli na murawę i zaczęli się ogromnie cieszyć. Awans w rękach ekip Barcelony i Borussi!

Wynik meczu:
Borussia Dortmund 0:2 FC Barcelona
0-1 Iniesta 11.
0-2 Messi 18.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube









Wyjściowe jedenastki:







Zdjęcia meczowe:









Grupa A: Tabela po 6 kolejce (końcowa)

Marsin
Grupa B: CSKA żegna się z Europą

Piłkarze z Moskwy walczyli dzielnie, ale same starania to nie wszystko
O meczu tym można powiedzieć, że był niezwykle emocjonujący. Mimo, że CSKA pierwszą połowę zagrało strasznie powoli i mozolnie to i tak było widać wiele zaangażowania z obu stron i włożone serce w grę. Pierwszego gola w tym meczu strzelili goście po niespełna kwadransie gry, a dokładniej można powiedzieć super snajper paryżan, Kezman. Kiedy wszyscy zawodnicy na murawie wyczekiwali przerwy, pięć minut przed nią gola na 0:2 zdobył Rothen i w pierwszej połowie nieco większa przewaga PSG. W drugiej połowie zobaczyliśmy inny zespół CSKA, zdecydowanie bardziej zmotywowany do walki z nadziejami o grę w Pucharze UEFA. Ale każda sytuacja piłkarzy z Moskwy kończyła się niecelnym podaniem do wychodzącego zawodnika w ataku. W 65. minucie nareszcie piłkarze z Moskwy się przełamali, i strzelili upragnioną bramkę kontaktową. Choć można powiedzieć, że mieli przy niej dość sporo szczęścia. Ale okazało się jednak, że to było wszystko na co było dzisiaj stać rosjan. Wynik ich nie zadowolił, wręcz spowodował małą depresję piłkarską, brak pucharów europejskich, i odpadnięcia po ciężkiej walce, a PSG walczy o awans z Werderem, który pojedynkuję się z Juventusem.

Wynik meczu:
CSKA Moskwa 1:2 PSG
0-1 Kezman 14.
0-2 Rothen 40.
1-2 Dzagoev 65.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube





Wyjściowe jedenastki:



Zdjęcia meczowe:














Grupa B: Druga porażka z Werderem

Prawdziwy lider Werderu
W Bremie było bardzo nerwowo. Dowodem na to są dwa wykluczenia w meczu piłkarzy Juventusu. Mecz tak na prawdę rozpoczął się od 20. minuty kiedy to za brutalny faul przed polem karnym czerwoną kartką został ukarany Andrade. Już od tej pory mecz zaczął układać się po myśli piłkarzy gospodarzy. Osłabiony Juventus nie radziło sobie w środku pola gdzie błyszczał brazylijczyk Diego. Mogłoby się wydawać, że Juve opanowało sytuację w obronie skąd wychodzili z obronną ręką. Kilkanaście minut po karze nałożonej na Andrade, z boiska zszedł Almeida, lecz nie z powodu kary, lecz z powodu kontuzji. Piłkarz jednak poradził sobie i opuścił boisko o własnych siłach. W jego miejsce długo oczekiwany w Champions League, Rosenberg. W pierwszej połowie już nic ciekawego się nie wydarzyło, druga to kolejne nerwy, i kolejne kartki. Tym razem ukarany inny gracz Juve, a dokładniej Chiellini za brzydko zatrzymany kontratak Werderu, a więc nie mogło się obejść bez skutków, druga czerwona kartka dla zespołu Juventusu i piłkarzy z Turynu od 50. minuty w dziewiątkę! Teraz gołym okiem było widać gigantyczną przewagę Werderu jeśli chodzi o posiadanie piłki. Upragniona bramka padła dopiero w 83. minucie! Drużyna z Bremy w szale radości! Po meczu piłkarze ucieszeni, z awansu do 1/8, bo wiedzieli już, że PSG wygrało zbyt nisko z CSKA by móc wygrać rywalizację z Werderem o miejsce w drugiej rundzie.

Wynik meczu:
Werder Brema 1:0 Juventus Turyn
1-0 Diego 83.
Kliknij, aby obejrzeć bramkę na YouTube





Wyjściowe jedenastki:




Zdjęcia meczowe:













Grupa B: Tabela po 6 kolejce (końcowa)

Marsin
Grupa C: Fatalny mecz Porto

Po jego dwóch fatalnych błędach Porto pożegnało się z Champions League
To był mecz nadziei, mecz w którym piłkarze ze stadionu Smoka mogli się cieszyć z awansu do 1/8 finałów. Ale to co pokazali piłkarze Porto, można nazwać totalną klapą! Można rzec, że mecz z Realem na Dragao to ich najgorszy występ w tegorocznej Champions League. Na pewno to spotkanie po nocach będzie się śnić debiutującemu dziś młodemu bramkarzowi Porto, Hugo Venturze. Najpierw po podaniu Lucho poślizgnął się i nie trafił w piłkę po czym piłka wturlała się do bramki. Nie cały kwadrans później kolejny błąd młodego bramkarza, tym razem źle wymierzył wyjście z bramki i został łatwo pokonany przez Saviolę. Po 30. minutach gry, Real Madryt prowadzi już dwoma bramkami i nie zanosiło się na to, aby Porto w jakiś sposób mogło odrobić straty, bo ich podania najczęściej kończyły się na defensywnych zawodnikach Realu. Zero komunikacji i zrozumienia w szeregach Porto, ale Realu mimo wszystko chwalić nie należy. Wykorzystywali głupie błędy w obronie rywali, i tylko to im dało zwycięstwo, reszta było nieco lepsza niż w wykonaniu zawodników Porto. Druga połowa podobna, wszystko się sypało podczas konstruowania akcji. Kilkanaście minut przed końcem meczu, Królewscy znowu zaatakowali bardzo groźnie. W polu karnym upadł Saviola i sędzia nie ma wątpliwości, musiał podyktować rzut karny, a następnie bezlitośnie wykorzystał go van Nisterlooy kompletnie myląc bramkarza. Wynik 0:3 i deklasacja eliminują FC Porto z gry w Champions League, a kto wiem, może i nawet w Pucharze UEFA.

Wynik meczu:
FC Porto 0:3 Real Madryt
0-1 Lucho Gonzalez 14. - (sam.)
0-2 Saviola 27.
0-3 van Nisterlooy 78. - (k.)
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube





Wyjściowe jedenastki:





Zdjęcia meczowe:




Grupa C:
Nieszczęście Szachtaru


Dwie bramki i zwycięstwo! Bohater w Olympiakosie

Miało być tak pięknie, wygrać i awansować. Mariuszowi Lewandowskiemu i jego kolegom z Szachtara to spotkanie chyba zostanie w pamięci na bardzo długo. W pierwszych składach obu ekip widzieliśmy dwóch polaków. W ekipie gospodarzy Lewandowski, zaś w drużynie z Pireusu Michał Żewłakow. W pierwszych minutach gospodarze grali bardzo równo, z dobrej strony pokazywał się Mariusz, przerywał większość ataków gości. Mimo dobrej gry piłkarzy z Doniecka, to Olympiakos zdobył pierwszą bramkę, a zdobył ją dokładnie Belluschi, który jak się później okazało został bohaterem Olympiakosu! Pierwsza połowa już bez żadnych bramek, za to w drugiej kolejne trafienie Belluschiego i niespodziewane prowadzenie Olympiakosu 0:2. Mecz i takim wynikiem się zakończył, Szachtar załamany, pozostaje tylko Puchar UEFA, zaś cały Pireus szaleje z radości, jest to ich tak na prawdę historyczny awans i kto wie jaką teraz sprawią niespodziankę w II rundzie?

Wynik
meczu:

Szachtar Donieck 0:2 Olympiakos Pireus
0-1 Belluschi 33.
0-2 Belluschi 63.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube



Wyjściowe
jedenastki:



Zdjęcia
meczowe:











Grupa C: Tabela po
Marsin
Grupa D: Dopełnili formalności

Geniusz Alonso strzela zwycięskie bramki

Nie musieli tego wygrać. Można było wystawić do tego meczu rezerwowy skład i dać się pokonać, bo tak czy siak awans był w kieszenie. Mowa tu oczywiście o drużynie Liverpoolu, ale jak wiemy The Reds słyną z tego, że zawsze grają do końca i chcą wygrać, nawet w takiej sytuacji jak dzisiaj. Mecz już od pierwszych minut był bardzo wyrównany, co w 4. minucie pokazał Villa, kiedy to nie strzelił bramki w sytuacji sam na sam i kilka minut później po strzale z dystansu Gerrarda gdzie piłka dosłownie otarła się słupek. Nareszcie w 21. minucie zobaczyliśmy pierwszego gola, po kontrowersyjnej akcji Degena, który zdaniem piłkarzy Valencii dośrodkowywał piłkę już zza lini boiska. Bramkę głową zdobył Xabi Alonso. A więc narazie The Reds skutecznie rewanżują się za porażkę z Anfield. 60 sekund przed końcem pierwszej połowy po znakomitej akcji El Zhara, który w tym meczu grał wspaniale, podał piłkę do Alonso, a ten piekielnie silnym strzałem pokonał bramkarza Nietoperzy. W drugiej połowie gra nieco ustała, Liverpool nie był już tak dynamiczny, a Valencia tak bardzo chciała odrobić straty, że powoli zaczynała się gubić. Bramkę kontaktową, ale jak później się okazało jedynie honorową, dla Valencii zdobył Vicente, po asyście Villi. Po tym zwycięstwie Liverpool zagwarantował sobie pierwsze miejsce w grupie, Valencia tuż za The Reds.


Wynik
meczu:

Valencia CF 1:2 Liverpool CF
0-1 Xabi Alonso 21.
0-2 Xabi Alonso 44.
1-2 Vicente 72.

Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube



Wyjściowe
jedenastki:





Zdjęcia
meczowe:





Grupa D:
Wygrali bitwę o Puchar UEFA


Jego bramka w ostatnich sekundach meczu dała Celtom zwycięstwo

Ten mecz był istną mieszaniną zmiany ról. Pierwszy kwadrans zdecydowanie po stronie Celtów, kolejny to już przewaga gospodarzy. Zaś końcowe pięć minut pierwszej połowy w wykonaniu Basel fatalne. A więc można powiedzieć, że pierwsza połowa nie wskazała nam zdecydowanego faworyta w tym meczu. W bramce gości Boruc, lecz w pierwszych 45. minutach nie mógł się wiele razy wykazać. Druga połowa prawie taka sama, ciągła zmiana ról, raz to Celtic, raz to Basel atakowało. W składzie piłkarzy z Glasgow w Lidze Mistrzów zadebiutował fenomenalny w tym meczy Hutchinson, i nie z przypadku po meczu został wybranym najlepszym piłkarzem tego spotkania, a w większości do tego przyczyniła się sytuacja z doliczonego czasu gry, kiedy to kilka sekund przed końcem meczu zdobył zwycięską bramkę dla Celticu. Niestety był to jego pierwszy i ostatni mecz w tegorocznej Champions League, bo jak wiemy, Celtic zagra już tylko w Pucharze UEFA. Nienasycony zespół Basel, będzie musiał przeboleć do końca sezonu jedynie w lidze.

Wynik meczu:
FC Basel 0:1 Celtic Glasgow
0-1 Hutchinson 90+1.
Kliknij, aby obejrzeć bramkę na YouTube








Wyjściowe jedenastki:






Zdjęcia meczowe:










Grupa D:
Tabela po 6 kolejce (końcowa)

Marsin
Grupa E: Wyciągnięty remis

Przepiękny gol i Cristiano znowu ratuję Manchester

Można było się spodziewać, że Alex Ferguson wystawi do tego meczu rezerwowy skład. Może nie, aż tak do końca rezerwowy, ale kilku zawodników z pierwszej jedenastki United zaliczyło dzisiaj swój debiut w Champions League. Początek meczu nieco po stronie gospodarzy, zaczęli spokojnie i z rozwagą, szanowali piłkę. Giggs szalał na skrzydle, Ferdinand w obronie był nie do przejścia, a młody Rafael dryblował z piłką jak prawdziwa gwiazda. Mimo tych wszystkich wyczynów Manchesterowi nie udało się objąć prowadzenia w pierwszej połowie. Drugą zaś wprost fenomenalnie zaczęli goście kiedy to sensacyjnie prowadzenie dał im Mantzios po asyście Ivanschiza. Niecałe 10. minut po utracie bramki Sir Ferguson postanowił wprowadzić do gry swojego asa, Crisitano Ronaldo. No i od razu gra Red Devils wyglądała tak jak powinna. Wszyscy ruszali się szybko i stawiali stopy silnie na murawie. Okazję mieli Rooney, Ronaldo, Fabio, Berbatov, ale żaden z nich nie umiał wykończyć dogodnej sytuacji. Doliczony czas gry i nareszcie geniusz Ronaldo daję remis po fenomenalnym strzale z dystansu prosto w okienko bramki. Remis na koniec kolejki, tym samym Manchester zajmuję automatycznie drugie miejsce w grupie, zaś piłkarze z Aten żegnają się z Europą.


Wynik
meczu:

Manchester United 1:1 Panathinaikos Ateny
0-1 Mantzios 48.
1-1 C.Ronaldo 90+1.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube







Wyjściowe jedenastki:




Zdjęcia
meczowe:













Grupa E: Dziewięć bramek, ogromne emocje

Te zwycięstwo wywołało w szeregach podwójną radość

Dziewięć bramek mówi samo za siebie. Emocje towarzyszyły nam od pierwszej do ostatniej minuty. Jak dotąd mecz Bayernu ze Sportingiem był najbardziej emocjonującym mecze w tegorocznej Champions League. Sporting Lizbona słynie z tego, że lubi obdarowywać kibiców wielkimi emocjami (chociażby ostatni mecz z Manchesterem, który przegrali 3:4). Pierwszą bramkę dopiero w 39. minucie zdobył Liedson i co mogło później zdziwić była to jedyna bramka w pierwszej połowie, dopiero w drugiej zaczęto bombardowanie na bramki! W 50. było już 2:0 dla gospodarzy, rzut karny wykorzystał Abel i kibice Bayernu nie dawali już sobie nadziei na dobry wynik. Ale piłkarzy to nie załamywało, nieco ponad 5 minut później bramkę kontaktową zdobywa Miro Klose. Po kilku chwilach było już 2:2, a bramkę na remis zdobył Ribery. Nim się obejrzeliśmy, a Sporting już wyszedł na prowadzenie, a to dał im najskuteczniejszy strzelec w tegorocznej Chapmions League Sportingu, Derlei. Po tej bramę chwila spokoju. Przez ponad kwadrans bez goli, gospodarze prowadzili 3:2. W 81. minucie ponownie remis, a zdobywcą gola polak z niemieckim obywatelstwem. Lecz ostatnie minuty przyniosły najwięcej emocji. W niespełna pięć minut padły trzy gole, najpierw na prowadzenie wyszli gospodarze, następnie stan meczu wyrównał ponownie Klose, aż w końcu wejście smoka, Donovan w doliczonym czasie gry zapewnia piłkarzom z Monachium zwycięstwo 4:5! Ależ emocje, mimo porażki Sporting zagra w Pucharze UEFA, a Bayern pewnie awansował z pierwszego miejsca w grupie do II rundy.


Wynik
meczu:

Sporting Lizbona 4:5 Bayern Monachium
1-0 Liedson 39.
2-0 Abel 50. - (k.)
2-1 Klose 57.
2-2 Ribery 61.
3-2 Derlei 64.
3-3 Podolski 81.
4-3 Liedson 86.
4-4 Klose 88.
4-5 Donovan 90+1.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube




Wyjściowe
jedenastki:



Zdjęcia
meczowe:












Grupa E: Tabela po 6 kolejce (końcowa)



PS: Wybaczcie, że w video meczu Sporting-Bayern z niektórymi powtórkami jest coś nie tak. Trzy bramki musiałem nagrywać w innym meczu, i dlatego może nie pasować strona boiska dla danego zespołu czy też bramkarz w ekipie Spotringu ;/Jeszcze raz sorry...
Marsin
Grupa F: Chelsea zamyka drogę Lyonowi

Mimo, że zagrał bardzo dobre spotkanie, nie był w stanie pokonać Petra Cecha

Olympique Lyon uległ na swoim stadionie z londyńską Cheslea, co odrzuca francuzów z dalszego udziału w tegorocznej Champions League. Mecz dla obu drużyn przebiegał bardzo dobrze. W przypadku remisu awans w kieszeni miałaby już Chelsea, a Lyon z nadziejami oczekiwałby porażki lub remisu Romy. W składzie The Blues zobaczyliśmy dzisiaj debiutującego w drużynie Scolariego, portugalczyka Ricardo Quaresme. Mecz dla niego był średnio udany, lecz czasami stwarzał popłoch w obrębie pola karnego Lyonu. Do pierwszej połowy utrzymywał się bezbramkowy remis, co dawało pewny awans Chelsea. W drugiej aktywny Karim Benzema próbował kilkakrotnie pokonać Cecha, ale ten w tym meczu bronił niezwykle dobrze. Ostatni kwadrans do zakończenia meczu i bramkę na wagę zwycięstwa zdobywa Anelka! Można powiedzieć, że nareszcie się wstrzelił, bo jak narazie to jego pierwsza bramka w Lidze Mistrzów. Tym zwycięstwem Chelsea do II rudny awansuje z pierwszego miejsca, ale także pozbawiło gry w Champions League francuski Lyon.


Wynik
meczu:

Olympique Lyon 0:1 Cheslea Londyn
0-1 Anelka 75.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube




Wyjściowe
jedenastki:




Zdjęcia
meczowe:






Grupa F:
Mecz z dramaturgią


Teraz piłkarze Romy mogą także skakać z radości

A więc osiągnęli to o czym marzyli od początku tych rozgrywek. AS Roma zagra w II rundzie Champions League. Jednak dzisiejszego wieczoru nie mieli łatwo, mecz był zacięty, a o wygranej zadecydowały indywidualności Tottiego. Przez pierwsze 30 minut gospodarze dominowali na boisku stwarzając sobie wiele okazji do zdobycia gola, dwie wykorzystali. Goście zaś swoje poczynania ograniczyli do nielicznych kontrataków, co mimo wszystko nie przeszkodziło im do tego by odrobić straty dwóch bramek. Najpierw tuż przed przerwą gola kontaktowego zdobywa Gokhan, zaś kilka minut od rozpoczęcia drugiej połowy ponownie Gokhan trafia do bramki i doprowadza do remisu. Jest 2:2. Po stracie obu goli, zawodnicy Romy jeszcze z większą pasją ruszyli na bramkę Babacana. Niezwykle dobre spotkanie rozgrywał dowódca Romy, Francesco Totti i to właśnie on dał zwycięstwo Romie po podaniu Baptisty świetnie wykończył dogodną okazję. Wynik 3:2 dotrwał do końca meczu, Roma w II rundzie, Fenerbahce zalane łzami, a powodem tego jest kolejna porażka.


Wynik
meczu:

AS Roma 3:2 Fenerbahce Stambuł
1-0 Totti 15.
2-0 David Pizarro 32.
2-1 Gokhan 41.
2-2 Gokhan 51.
3-2 Totti 69.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube



Wyjściowe
jedenastki:




Zdjęcia
meczowe:




Grupa F:
Tabela po 6 kolejce (końcowa)
Marsin
Grupa G: Milan powstał

Dzisiaj zagrał wspaniale, zdobył trzy bramki i dał Milanowi trzy punkty

Na taki właśnie mecz kibice Rossonerich czekali od początku rozgrywek Champions League. Zdecydowane zwycięstwo, Atletico Madryt nie mogło podjąć walki z Milanem. Milan zaatakował już na samym początku, w 4. minucie prowadzenie włochom dał Senderos po ładnym strzale z dystansu. W pierwszej połowie mimo wyraźnej przewagi Mialnu bramek już nie zobaczyliśmy, za to mieliśmy okazję oglądać m.in. trafienie w poprzeczkę z połowy boiska Seedorfa, oraz wyśmienite rajdy Kaki. W drugiej połowie bez zmian, obaj trenerzy grali tak jak na początku. Kiedy kibice znowu myśleli, że Milan wygra skromnie 1:0 to najwidoczniej źle przypuszczali. Do głosu doszedł Kaka! Najpierw trafienie z 74. minuty, które dało Milanowi pewne dwubramkowe prowadzenie, kolejne zaliczył w 86. minucie kiedy ładnie przedarł się przez dwóch obrońców. Żeby nie było nudno, trzy minuty później brazylijczyk skompletował hat-tricka. Nokaut! 0:4 w tym trzy bramki Kaki pokazuję jak silnym zespołem jest Milan kiedy ma przystawiony nóż do gardła.


Wynik
meczu:

Atletico Madryt 0:4 AC Milan
0-1 Senderos 4.
0-2 Kaka 74.

0-3 Kaka 86.

0-4 Kaka 89.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube



Wyjściowe
jedenastki:




Zdjęcia
meczowe:





Grupa G:
Remis, nikt nie jest zadowolony


To tylko i wyłącznie krzyk gniewy i rozpaczy. Schalke nie wywalczyło awansu

Czy pocieszeniem dla obu ekip, jest to, że tym remisem wyeliminowały siebie na wzajem? Zapewne nie. Remis w tym meczu był najlepszym rozwiązaniem dla Milanu. Ostatnio w Bundeslidze Schalke jest bez formy. Dwie porażki z rzędu, PSV w lidze także nie wiedzie się najlepiej. W dzisiejszym meczu prowadzenie objęli goście po golu Krstajicia. Po tej bramce PSV odważniej zaatakowało, by móc w jakiś sposób odrobić straty. W pierwszej połowie jednak tego czynu nie dokonali. Ogromne emocje, każdy kibic PSV wiedział, że dwie dobre akcje dadzą im awans do 1/8 finałów Champions League. Emocje były coraz większe, kwadrans przed końcem meczu, holendrzy nareszcie się wstrzelili, gola na wagę remisu zdobył Culina. Ale jeśli chodzi o bramki to byłoby na tyle dzisiejszego wieczoru. Schalke już odpada z europejskich pucharów, PSV może posmakować jedynie smak Pucharu UEFA.

Wynik meczu:
PSV Eindhoven 1:1 Schalke 04
0-1 Krstajić 25.
1-1 Culina 74.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube








Wyjściowe jedenastki:





Zdjęcia meczowe:












Grupa G: Tabelo po 6 kolejce (końcowa)

Marsin
Grupa H: Łatwe zwycięstwo

Był bardzo aktywny w całym meczu, zdobywca jednej z bramek
W zasadzie mogli oddać mecz z Zenitem bez walki. Awans zapewnili sobie już kolejkę wcześniej, więc do meczu 6 kolejki podeszli totalnie wyluzowani. Szkoleniowiec Interu, Jose Mourinho nie wystawił do pierwszego składu swoich wszystkich asów. W trakcie meczu, można było ulec wrażeniu, że Interowi do zwycięstwa jest potrzeba trzech graczy - Vieira, który genialnie grał na defensywnie gospodarzy. Mancini i jego doskonałe akcje indywidualne na boku boiska. Oraz w końcu Zlatan "Ibra" Ibrahimović. Wydawało się, że z meczu tego nie robi sobie żadnej większej sprawy. Po stracie głupiej piłki, potrafił się jeszcze bezczelnie zaśmiać, a robił to także gdy ograł w kompromitujący dla obrońców Zenitu sposób. Na początku spotkania, nie wszystko mu się udawało. Ale po kwadransie cały Inter zmienił styl gry. Prowadzenie mediolańczykom dał najlepszy piłkarz w tym meczu, Patrick Vieira po ładnym strzale zza linii 16 metrów. Rosjanie co jakiś czas szukali szczęścia pod bramką Julio Cesara, ale ten bronił wyśmienicie. Ciągle przeważali piłkarze gospodarzy, ale w pierwszej połowie bramki już nie zdołali zdobyć. W drugiej pomimo bardzo wielu prób ciągle nie oglądaliśmy więcej bramek. Ale nareszcie odblokował się Zlatan i po dośrodkowaniu Manciniego zdobył gola na 2:0 głową i tym samym Inter pieczętuję swój awans do II rundy. Dzięki tej wygranej dał gwarancję występu w 1/8 londyńskiemu Arsenalowi.


Wynik
meczu:

Inter Miediolan 2:0 Zenit Sankt Petersburg
1-0 Vieira 15.
2-0 Ibrahimovic 90+1.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube



Wyjściowe
jedenastki:



Zdjęcia
meczowe:





Grupa H:
Kanonierzy pewnie i łatwo


Geniusz siedemnastoletniego pomocnika błysnął pełnym światłem

Czy Arsenal zaczyna grać swoją piłkę? To co pokazali dzisiaj na Emirates było rzeczą piękną, którą oglądać można było dniami i nocami. Ale mimo wszystko najbardziej pozytywnie z pośród piłkarzy Arsenalu wyszedł młody wilk Wilshere, który dostał szansę na grę od Wangera i pokazał, że już teraz może stanowić wielką siłę rażenia w ekipie Kanonierów. Lecz na Arsenal najpierw spadło nieszczęście, kontuzja Walcotta, i w jego miejsce debiutujący w barwach Arsenalu, Andrei Arshavin. Już po kilku minutach dał o sobie znać asystując przy bramce Wilshere'a. Arsenal grał bardzo piękny futbol, obrona niesamowicie uszczelniona. W pierwszej połowie piłkarze gospodarzy na połówce Ajaxu, zupełnie nie obawiając się jakichkolwiek kontrataków. I tak minęła pierwsza połowa w której to piłkarze Arsenalu dyktowali warunki. Druga połówka to ponownie przewaga Arsenalu. Nie zabrakło oczywiście kolejnych bramek. Te na 2:0 zdobył Arshavin, strzelał na pustą bramkę, więc innego rozwiązania niż wyższe prowadzenie nie było. W środku pola szalał niesamowity Wilshere, z boku zaś van Piersie, który niestety później, podobnie jak Walcott nabawił się kontuzji, i musiał w 80. minucie opuścić boisko. Przyszedł czas na 87. minutę i swoją drugą bramkę zdobywa Wilshere, niesamowity debiut w Champions League. Teraz Arsenal może czekać na rywala w 1/8 finałów.

Wynik meczu:
Arsenal Londyn 3:0 Ajax Amsterdam
1-0 Wilshere 14.
2-0 Arshavin 58.
3-0 Wilshere 87.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube




Wyjściowe
jedenastki:







Zdjęcia meczowe:













Grupa H: Tabela po 6 kolejce (końcowa)

Marsin
Champions League Jedenastka V kolejki
A więc oto nadszedł koniec zmagań piłkarzy w fazie grupowej Champions League. Poznaliśmy 16 najlepszych drużyn, lecz nie byłoby ich w tej fazie gdyby nie Ci piłkarze












Champions League Najlepsi strzelcy












Champions League co niebawem?
- losowanie par 1/8 finałów
- mała zapowiedź fazy pucharowej w postaci Video Kompilacji
Champions League co nowego?
- jeden post = jeden mecz
- prawdopodobnie (99%) w życie bloga wstąpi gazeta sportowa
- nagrane video będzie zawierać także najciekawsze sytuacje
- po każdym meczu jak najwięcej informacji/ciekawostek/plotek
- i wiele innych...
Marsin
kliknij, aby objerzeć
Video Kompilacja - zapowiedź 1/8

kliknij, aby objerzeć

Marsin
Champions League: losowanie par 1/8

Czy ręka Marco van Bastena była szczęśliwa dla poniektórych drużyn?
W Monaco odbyło się losowanie par 1/8 finałów Champions League 2008/2009. Zapowiada się niezwykle ciekawie, drużyny które chcą walczyć o finał tegorocznej Ligi Mistrzów spotkają się już w tej rundzie i będę musiały odpaść.
Najciekawiej zapowiadają się spotkania Realu Madryt z londyńskim Arsenalem czy też Juventusu z Valencią. Jednak prawdziwy szlagier szykuję się nam w ostatnim meczu. Katalońska Barcelona będzie podejmować AC Milan! Kto będzie lepszy i kto będzie bliżej trofeum? To wszystko rozstrzygnie się niebawem!



Wylosowane pary:

vs


vs

vs

vs

vs

vs

vs

vs
Pelajs
Jak zawsze wszystko pięknie biggrin.gif Trzymaj tak dalej a będzie super. Zapowiada się bardzo ciekawie, a w szczególności mecze Real-Arsenal i Barca-Milan.
Przemek23
Najlepszy blog na całym forum. Gratulacje, świetnie to wygląda
perONE
Barca vs Milan oraz Real vs Arsenal najlepsze pojedynki
Majster
Bardzo fajne, super to wszystko robisz kiedy 1/8 finału??
Marsin
CYTAT(Majster @ Feb 13 2009, 14:18) *
Bardzo fajne, super to wszystko robisz kiedy 1/8 finału??


już dzisiaj... tongue.gif
edt - ferie sie zaczęły to będzie więcej czasu biggrin.gif
edt2 - Ważne info!
Do końca rozgrywek CL bloga nie będzie w formie gazetki może w następnym blogu gdzie będę prowadzić "surprise ;D" wprowadzę formę graficzną biggrin.gif
Marsin
1/8 finału: Pewni awansu?

Świetnie podawał, ale także strzelał

A więc czy można mówić już o pewnym faworycie do awansu do ćwierćfinału? Po meczu w Monachium, czemu nie! Bayern zagrał fenomenalny mecz, każdy w drużynie odgrywał niezwykle ważną rolę, co nie było można zauważyć w szeregach Romy, gdzie było widoczne jak wszyscy swe dogrania kierowali do Tottiego, lecz sam Totti nie mógł poradzić sobie z świetnie grającym Bayernem. Od początku meczu gospodarze objęli kontrolę, fenomenalnie grał Schweinsteiger oraz Ribery, byli po prostu nie do zatrzymania. Pierwsza bramka padła po ponad dwóch kwadransach, a jej strzelcem wspomniany wcześniej Bastian Schweinsteiger. Bramkę zdobył od równie dobrze grającego dzisiaj Ze Roberto. Do końca pierwszej połowy bez zmian, ciągle to Bayern atakował, Roma siedziała cicho jak chłopiec do bicia. W drugiej połowie to samo, ataki gospodarzy, zero kontr gości. Kolejnego gola zdobył Lukas Podolski po pięknej asyście Riberego, który najpierw sprytnym zwodem ograł rywala, a następnie dośrodkował futbolówkę wprost na głowę Podolskiego. Pół godziny do końca meczu, Bayern kontra Roma 2:0. Gdy wszystko powoli zastygało Bayern po raz kolejny uderzył, był to cios decydujący, nokautujący, który powalił rywala, kto wie, może nawet razem z rewanżem w Rzymie, bramkę na 3:0 zdobywa zasłużenie Ribery.


Wynik
meczu:

Bayern Monachium 3:0 AS Roma
1-0 Schweinsteiger 36.
2-0 Podolski 66.
3-0 Ribery 88.
>Kliknij, aby obejrzeć skrót meczu<



Wyjściowe
jedenastki:




Zdjęcia
meczowe:



Liga Mistrzów:
Pod lupą
- Andreas Ottl

Andreas Ottl - urodził się w Niemczech w 1985 roku. Jest piłkarzem niemieckim grający na codzień na pozycji obrońcy lub defensywnego pomocnika. Ottl prawie od początku swojej kariery broni barw Bayernu Monachium, jednak pierwszy klub Andreasa w karierze także klub z Monachium - Nord Lerchenau. Po kilku meczach w tym zespole został zauważony przez niemiecką potęgę jaką jest Bayern. Najpierw występował w drużynach III składu, następnie w drużynie rezerw. Dopiero w 2005 roku podpisał kontrakt z pierwszą drużyną Bayernu. Największym jak narazie sukcesem tego piłkarza jest Mistrzostwo kraju, które wraz z drużyną wywalczył w 2006 roku.
W tej edycji Champions League z meczu na mecz gra coraz lepiej, ostatni mecz z Romą pokazał na co tak na prawdę stać tego piłkarza.




Liga Mistrzów:
Franck Ribery - o meczu słów kilka...

Mieliśmy okazję porozmawiać z Franckiem Riberym, który w meczu z Romą błyszczał najbardziej.

Dziennikarz:
Witaj Franck. Zapytam Cię o ostatni mecz w Champions League. Jesteś zadowolony?

Franck:
Kto by nie był. Zagraliśmy fenomenalne spotkanie. I jeżeli nie wykorzystamy tej komfortowej sytuacji w której postawił nas ten mecz, będziemy na siebie wściekli. Nie możemy dać sobie wyrwać tej przewagi.

Dziennikarz:
Pokazaliście na prawdę dobry futbol. Myślisz, że Ty i Twoja drużyna jesteście w stanie wygrać tegoroczne rozgrywki Champions League?

Franck:
Pokonaliśmy w grupie Manchester United, potrafiliśmy zmiażdżyć Romę, czemu miałoby się nam nie udać wygrać całego turnieju? Mogę zapewnić, że na pewno nie zabraknie starań.

Dziennikarz:
Każdy chwali Twoją grę, razem z Bastianem potraficie wziąć na siebie ciężar gry.

Franck:
Bardzo miło mi to słyszczeć. Szczerze mówiąc nigdy nie patrzyłem na grę indywidualną, zawsze starałem się grać zespołowo, a mimo tego po meczu dostałem mnóstwo SMS-ów od znajomych, że moje indywidualne akcje byłe świetne (śmiech).
Dziennikarz: No ależ to najprawdziwsza prawda. Twoja asysta przy golu Lukasa to prawdziwy majstersztyk. Czy kibice mogą się spodziewać po Tobie takiej gry w rewanżu?
Franck:
Czuję się dobrze, więc jeżeli dalej zdrowie pozwoli mogę obiecać, że będę się niezmiernie starał.

Dziennikarz:
To byłoby na tyle. Dziękuję Ci za poświęcenie czasu.

Franck:
Także dziękuję.
Marsin
1/8 finału: Wymęczone zwycięstwo

Jamie zadecydował o losach meczu
Większość kibiców liczyło na zwycięstwo The Reds, nie zawiedli się na tych myślach, lecz sama gra Liverpoolu pozostawia wiele do życzenia. Mecz od pierwszej minuty wydawał się wyrównany, i taki właśnie był. Atakowali na zmiany, raz Liverpool, raz Borussia. Pierwszą bardzo dobrą okazję miał Gerrardz z rzutu wolnego, kiedy to uderzył piłkę z dość ostrego kąta. Przeleciała jednak ona nad poprzeczką. Było widać, że brak na boisku Xabiego Alonso wywołuję nieco mały zamęt na środku pola w drużynie The Reds. Sędzie doliczył minutę do pierwszej połowy, i kiedy to wszyscy byli przygotowani już na przerwę niespodziewanie pada bramka. Gola zdobył snajper gospodarzy, Fernando Torres po dośrodkowaniu Aurelio. Gol do szatni, co bardzo smuci gości, a jednocześnie cieszy gospodarzy. W drugiej połowie dużo nerwów, kilka groźnych akcji z których jednak bramek nie widzieliśmy, lecz w 64. minucie przebudzenie Nuri Sahina! Zdobywa bramkę która daję na remis. Wynik ten stawia w mało komfortowej sytuacji podopiecznych Beniteza. Liverpool rozpaczliwie atakował, lecz jak na złość nie mógł znaleźć drogę do bramki. Lecz cud wydarzył się na murawie Anfield Road, bramkę w doliczonym czasie meczu zdobywa Carragher po rzucie rożnym. Szał radości w sekotrze gospodarzy! Liverpool rzutem na taśmę zapewnia sobie zwycięstwo i są w dość dobrej sytuacji przed rewanżem.

Wynik meczu:
Liverpool CF 2:1 Borussia Dortmund
1-0 F.Torres 45+1.
1-1 Nuri Sahin 64.
2-1 Carragher 90+1.
Kliknij, aby obejrzeć bramki na YouTube




Wyjściowe jedenastki:




Zdjęcia meczowe:









Liga Mistrzów: Pod lupą - Lee Young-pyo

Lee Young-pyo - koreański obrońca urodzony w Hongcheon. Urodził się w 1977 roku. Od sezonu 2008 broni barw niemieckiego klubu Borussii Dortmund. Uwagę europejskich klubów przyciągnął swoją grą w FC Seul. Następnie przed grą w Dortmundzie zagościł jeszcze w PSV Eindhoven oraz Tottenhamie Hotspur. W obecnej edycji Champions League jest jednym z lepszych bocznych obrońców turnieju, oraz praktycznie najlepszym z klubów niemieckich występujących w Lidze Mistrzów. Już teraz wzbudził swoją osobą zainteresowanie w najlepszych klubach świata. Utrzymuję dość wysoką formę i z nią może pomóc Borussii w awansie do ćwierćfinału!





Liga Mistrzów: Lucas Leiva - o meczu słów kilka...

Oto krótki wywiad z młodym brazylijczykiem, Lucasem Leivą

Dziennikarz: Witaj Lucas. Na wstępie chciałbym Cię zapytać jak samopoczucie po meczu?
Lucas: Wszystko jest w porządku, choć nie mogę zaprzeczyć, że po meczu miałem nieźle zepsute nerwy. Dużo rzeczy nam nie wychodziło, ale zdołaliśmy zwyciężyć.
Dziennikarz: Kibice na Ciebie i Stevena liczyli najbardziej.
Lucas: O proszę to dla mnie nowość. Wiedziałem, że spoczywa na mnie wielka odpowiedzialność za środek pola i starałem się jak najbardziej.
Dziennikarz: Jednak o tym, że zastąpiłeś w składzie Xabiego Alonso dobrze wiesz?
Lucas: Tak, to akurat trener zdąrzył mi powiedzieć (śmiech). Xabi to znakomity zawodnik, i stwierdzenie, że ja go zastąpiłem jest błędne. Ten piłkarz jest nie zastąpiony...
Dziennikarz: A jak myślisz, czy The Reds zdołają awansować do ćwierćfinału?
Lucas: Każdy dobrze wie, że Liverpool w Champions League radzi sobie zdecydowanie lepiej niż w lidze, a i tak w Premiership idzie nam wyśmienicie! Więc nie ma innej opcji, ćwierćfinał to podstawa, półfinał to minimun, a finał to nasz cel.
Dziennikarz: Czy możesz liczyć na występ w meczu rewanżowym?
Lucas: Bardzo chciałbym zagrać, ale to nasz trener zadecyduję. On wie najlepiej, co jest najlepsze dla drużyny.
Dziennikarz: Na tym zakończymy wywiad. Dziękuję.
Lucas: Dziękuję i pozdrawiam fanów The Reds.
Marsin
1/8 finału: Niespotykane emocje

Mimo wpuszczonych bramek, dziś bronił znakomicie
Wielki mecz, wielkie emocje. Towarzyszyły nam one przez pełne 90 minut na Santiago Bernabeu. Na początku meczu, od razu szybkie tempo zarzucili gospodarze. Widać było jak lekko sparaliżowani na takie działanie Realu, są piłkarze Arsenalu. Pierwszą groźną akcję przyniosła ze sobą 11. minuta, która zakończyła się bramką. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Sneijdera w pole karne, a tam najwyżej do piłki wyskoczył Gonzalo Higuain. Wynik otwarty, 1:0 dla gospodarzy. Widać było, przewagę Królewskich, i ich znakomite akcje, które owoce pracy przyniosły w 22. minucie po ładnej bramce Lassana Diarry. W obu przypadkach polski golkiper zupełnie bez szans. Po kilku minutach niespodziewanie, dosłownie znikąd bramkę kontaktową zdobywa Adebayor, i zmniejsza straty do Realu. W drugiej połowie pomimo braku goli, to właśnie w drugich 45 minutach zaczęły się prawdziwe emocje. Ciągłe ataki, tym razem to Arsenal przejął pałeczkę, i to goście ciągle atakowali. Kilka bardzo groźnych akcji, jedna poprzeczka. Kanonierzy mogą łapać się za głowę, bo mieć tyle okazji, a żadnej z nich nie wykorzystać to raczej sztuka niż pech. Nie są oczywiście skreśleni przed rewanżem na Emirates Stadium, bo jeżeli tam zagrają tak jak na Bernabeu drugą połowę, mogę nawet myśleć o spokojnym awansie.

Wynik meczu:
Real Madryt 2:1 Arsenal Londyn
1-0 Higuain 11.
2-0 Lassana Diarra 22.
2-1 Adebayor 35.
Kliknij, aby obejrzeć skrót meczu na YouTube





Wyjściowe jedenastki:




Zdjęcia meczowe:

[/size]








Liga Mistrzów: Pod lupą - Lassana Diarra

Lassana Diarra - niespełna 24-letni pomocnik francuski. Od ostatniego okienka transferowego gracz madryckiego Realu. Mimo młodego wieku można powiedzieć, że ma już dość bogatą karierę. Grał już w takich sławach jak Chelsea Londyn, Arsenal czy też teraz w Realu. Osiemnaście razy także grał w narodowej koszulce. W barwach Realu Madryt zadebiutował jeszcze w tamtym roku, przeciwko Villarreal. W ostatnim meczu z Arsenalem pokazał swą klasę i z boiska schodził jako bohater. Zdobył piękną bramkę, ale także świetnie ustawiał zawodników w środku pola. Wraz z reprezentacją narodową brał udział w ubiegłorocznych Mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii. Jego największymi osiągnięciami jest sięgnięcie dwukrotnie po trofeum FA Cup, Puchar Ligi i największy to Mistrzostwo kraju z Chelsea.





Liga Mistrzów: Samir Nasri - o meczu słów kilka...

Samir Nasri pozwolił sobie zadać kilka pytań na temat meczu z Realem

Dziennikarz: Dzień dobry Samir.
Samir: Witam.
Dziennikarz: Jesteście po meczu II rudny. Porażka... porażka który boli. Starasz się być optymistą przed meczem rewanżowym?
Samir: Ależ oczywiście, pokazaliśmy na co nas stać w drugiej połowie. Było widać jak Real trząsł portkami (śmiech).
Dziennikarz: Masz pretensje do kolegów, że nie wykorzystywali dogodnych sytuacji?
Samir: Czemu? To jest futbol, raz pod górkę, a raz z górki. Nie mam do nich pretensji.
Dziennikarz: Jak oceniasz postawę polskiego bramkarza w Waszej bramce? Samir: Szczerze mówiąc, to w tym roku jeszcze nie widziałem tak fenomenalnie broniącego bramkarza. W obu bramkach był bez szans, nawet jakby miał dwie pary rąk nie poradziłby sobie z tym. Bez niego przegralibyśmy wyżej.
Dziennikarz: A Jerzy Dudek w bramce Realu?
Samir: Sądzę tak samo. Pamiętam jakby to było wczoraj, ten finał Champions League z 2005 roku i gdy zobaczyłem dzisiaj Jurka na murawie pomyślałem sobie, Boże dobrze, że nie jest to finał, bo w przypadku remisu byłyby rzuty karne (śmiech). Więc podsumowując, Polska słynie chyba z najlepszych bramkarzy w Europie.
Dziennikarz: Hm... w imieniu Jurka, Łukasza i pozostałych polskich bramkarzy dziękuję za pochlebne słowa, ale także dziękuję za wywiad. Żegnam, powodzenia w meczu rewanżowym.
Samir: (śmiech) także żegnam. Pozdrawiam!
Marsin
1/8 finału: Rozstrzelali Atletico

Dzisiaj tylko asysta, ale mimo wszystko zagrał wyśmienite spotkanie
Faworytem tego meczu był zdecydowanie Manchester United i nikt chyba nie przypuszczał innego rozwiązania niż zwycięstwo Czerwonych Diabłów. Bardzo aktywny był Cristiano Ronaldo, co spowodowało w obronie Atletico dużo chaosu. Na pierwszą bramkę czekaliśmy jednak prawie pół godziny, a tą strzelili... goście, a dokładniej Ibanez, gdyż była to bramka samobójcza. Bramka nieco kontrowensyjna gdyż piłkarze gości kłócili się przez dłuższy czas z arbitrem o to, że futbolówka nie przekroczyła linii bramkowej, lecz powtórki wyraźnie pokazały, że tak jednak się nie stało. Piłka była już za linią bramkową. Ten gol bardzo podciął skrzydła Atletico, zupełnie bez żadnego zaangażowania grali w tym meczu piłkarze gości. Wszystkiego im brakowało, a najbardziej składnych akcji pod bramką rywala. W drugiej połowie jeszcze lepsza gra gospodarzy, tym samym gorsza gości. Po godzinie gry było już 2:0, tym razem bramkarza pokonuję Cristiano Ronaldo. Już można powoli mówić o nokaucie. Ale do meczu jeszcze 30 minut. Dokładnie 15 minut po bramce na 2:0, Tevez po asyście Berbatova podwyższa stan meczu na 3:0. Już jest wiadome, jak potoczy się mecz! Na dodatek w samej końcówce kolejnego gola do worka dorzucił Ronaldo, po znakomitej akcji indywidualnej. Bramka przecudnej urody, można oglądać i oglądać. Ostatecznie Manchester wygrywa 4:0, i już teraz jest teoretycznie w ćwierćfinale.

Wynik meczu:
Atletico Madryt 0:4 Manchester United
0-1 Pablo Ibanez 28. - (sam,)
0-2 C.Ronaldo 60.
0-3 Tevez 75.
0-4 C.Ronaldo 86.
Kliknij, aby obejrzeć skrót meczu na YouTube





Wyjściowe jedenastki:




Zdjęcia meczowe:











Liga Mistrzów: Pod lupą - Jonny Evans

Jonny Evans - piłkarz pochodzący z Irlandii Północnej. Ma 21 lat i wyrasta na prawdziwą gwiazdę piłkarską w ekipie Manchesteru United. Za czasów gry w Sunderland grał na pozycji pomocnika, po przejściu do Red Devils przyjął pozycję obrońcy. Jonny jest wychowankiem Manchesteru United w którym profesjonalną karierę zaczynał w roku 2004. Jak do tej pory w reprezentacji narodowej rozegrał 12 meczy. W obecnej Champions League razem z drużyną United spisuję się bardzo dobrze, jego występy można oznaczyć wielkim plusem.





Liga Mistrzów: Sergio Aguero - o meczu słów kilka...

Oto wywiad z młodą gwiazdą Atletico Madryt

Dziennikarz: Witam Cię Kun, chciałem zadać Ci kilka pytań odnośnie meczu z Manchester, zgodzisz się?
Sergio: Oczywiście. Proszę, pytaj...
Dziennikarz: Można powiedzieć, że mecz ten był fatalny w Waszym wykonaniu. Potwierdzisz te słowa?
Sergio:
Prawdę mówiąc, piłkarze United przycisnęli nas tak mocno, że nie byliśmy im w stanie w żaden sposób odpowiedzieć na zadawane nam przez nich ciosy.
Dziennikarz: Czyli chcesz powiedzieć, że Manchester zasłużenie wygrał ten mecz?
Sergio: A kto myśli inaczej?
Dziennikarz: Myślisz, że uda Wam się zawalczyć o ćwierćfinał? S
ergio:
Jest to praktycznie zadanie nie do wykonania, bo teraz będziemy grać na Old Trafford, ale musimy się starać, kto wie...
Dziennikarz: Ten mecz kończy się porażką 0:4, poprzedni z Milanem także przegraliście 0:4. Może to zwykłe fatum?
Sergio: Nie, nie, taki rzeczy nie wchodzą w grę. To my zawiniliśmy, to my powinniśmy brać na siebie całą odpowiedzialność za te porażki, a nie zwalać winę na pech.
Dziannikarz: To byłoby na tyle. Trzymaj się!
Sergio: Narazie.
Marsin
1/8 finału: Mała niespodzianka

Alex bezradnie rozkładał ręcę w pierwszej połowie
Nikt nie stawiał pieniędzy na hiszpańską Valencię, lecz to co pokazała na boisku daję nam do zrozumienia, że w tym sezonie chce powalczyć o najwyższe cele. Niespodziewanie przycisnęli gospodarzy, już w pierwszy minutach mogli prowadzić, lecz za mało zimnej krwi pod bramką zachował Villa. Kolejne akcję to kolejne ataki gości, lecz żadną z nich nie zamienili na gola. W 29. minucie nareszcie zasłużona bramka dla Valencii, a jej strzelcem Fernandes. Zdobył przepiękną bramkę, po asyście Joaquina. Prowadzenie gości i małe niedowierzanie na trybunach. Faworyzowany Juventus gra bardzo słabo, co pozwala Valencii na kolejne akcje. W pierwszej połowie już bramek nie zobaczyliśmy, zaś w drugiej fatalny początek Juventusu. Stracona bramka i prowadzenie gości 0:2 oraz kontuzja Del Piero, więc musiał opuścić boisko w połowie meczu. W jego miejsce Amauri, który wiele do gry Juve nie wprowadził. Zszokowani kibice na stadionie. Można powiedzieć klęska Starej Damy na Delle Alpi. Czas nieubłaganie płynął, a Juve potrzebowało przynajmniej jednego gola, by móc z pewną nadzieją przystąpić do rewanżu. Ten padł w 75. minucie po małym zamieszaniu w polu karnym, a strzelcem został Sissoko. Juventus walczył nadal, ale gol ten okazał się ostatni w tym meczu i przed rewanżem muszą się mocno przygotować, bo na Estadio Mestalla łatwo nie będzie.

Wynik meczu:
Juventus Turyn 1:2 Valencia CF
0-1 M.Fernandes 29.
0-2 Maduro 52.
1-2 Sissoko 75.
Kliknij, aby obejrzeć skrót meczu na YouTube




Wyjściowe jedenastki:




Zdjęcia meczowe:












Liga Mistrzów: Pod lupą - Manuel Fernandes

Manuel Fernandes - urodził się w 1986 roku w Lizbonie. Swoją karierę piłkarską rozpoczął w Benfice Lizbona, grał tam przez trzy lata. Obecnie zawodnika hiszpańskiej Valencii, jest tu na wypożyczeniu z Evertonu. Na swoim koncie nie ma większych sukcesów, ciekawostką może być, że w ekipie Manchesteru City ma swojego kuzyna Gelsona Fernandesa.
W obecnej Champions League, Manuel gra bardzo dobrze, ostatnio zdobyty gol, na pewno zainteresuję większe kluby z Europy.



Liga Mistrzów: Hasan Salihamidzić - o meczu słów kilka...

Był zdecydowanie najlepszym piłkarze Juventusu na boisku

Dziennikarz: Dzień dobry Hasan.
Hasan: Dzień dobry.
Dziennikarz: A więc zapytam o ostatni mecz. Co było powodem tego, że zagraliście bardzo słabe spotkanie?
Hasan:
No fakt, zagraliśmy dość słabo, ale musiało kiedyś się to stać. Teraz w meczu na Mestalla będziemy musieli się starać dwa razy bardziej.

Dziennikarz:
Czy Valencia to najsilniejszy zespół z jakim jak narazie mieliście okazję zagrać w tegorocznej Champions League?
Hasan: Niestety tak. W Champions League oczywiście nie ma słabych drużyn, lecz drużyna z Hiszpanii postawiła nam wysoko poprzeczkę przed rewanżem.
Dziennikarz:
Masz jakieś informacje na temat zdrowia Alexa?
Hasan: No niestety, tym zajmuję się nasz lekarz, więc ja takich informacji nie posiadam. Ale jak sami widzieliśmy Alex z boiska zszedł o własnych siłach, ja sam nie zauważyłem aby kulał na jedną z nóg, więc myślę, że sama kontuzja groźna nie jest.
Dziennikarz: Jesteście w stanie wygrać z Valencią i awansować dalej?
Hasan: My jesteśmy w stanie wygrać z każdym (śmiech). Na pewno nie odpuścimy!
Dziennikarz: Mocne słowa (śmiech). Dziękuję za wywiad.
Hasan: Także dziękuje!
czubinho
świetny blog. Najlepszy na forum
perONE
Czy ja wiem czy zwycięstwo Valencii to niespodzianka? wink.gif
Stuart17
Bardzo dobry blogg. happy.gif Pozdro
Valencianista
Manuel Fernandes jest zawodnikiem Valencii a nie wypozyczony z Evertonu wink.gif
Marsin
CYTAT(Valencianista @ Feb 16 2009, 21:20) *
Manuel Fernandes jest zawodnikiem Valencii a nie wypozyczony z Evertonu wink.gif


Fakt, ale nigdzie nie czytałem z głowy dawałem i przypuszczałem... tongue.gif
Marsin
1/8 finału: Skromnie, ale łatwo

Dzisiaj bramki nie zdobył, lecz biegał za dwóch

A więc stało się tak jak każdy przypuszczał. W najmniej emocjonującej parze II rundy lońdyńska Chelsea łatwo uporała się z greckim Olympiakosem. Nie patrząc na wynik zwycięstwo przyszło Chelsea bardzo łatwo. Olympiakos poza jednym średnio groźnym strzałem zupełnie nie podjął walki z Chelsea. Pierwsze i jak się później okazał ostateczne, nokatujące uderzenie już w 5. minucie oddali gospodarze, a dokładnie najlepszy snajper w tej edycji Ligi Mistrzów, czyli Didier Drogba. I tak przez całe 90 minut mecz toczył się pod dyktando gospodarzy. Kilka razy groźnie zaatakowali, lecz ich nieskuteczność raziła po oczach. Na ich szczęście zdołali doprowadzić to skromne i zasłużone prowadzenie do końca meczu. Dziwi tylko fakt, że obaj trenerzy przez całe spotkanie nie dokonali zmian, a arbiter mimo dość ostrej gry na boisku, nie wyciągnął żadnego kartonika. Wynik 1:0 może cieszyć Chelsea, ale także nie. Rewanż w Pireusie będzie ciężki, więc jechanie do Grecji z tak małą przewagą jest kaskaderskim wyczynem. Ale czy Cheslea da sobie tak łatwo odebrać to prowadzenie?


Wynik meczu:
Chelsea Londyn 1:0 Olympiakos Pireus
1-0 Drogba 5.
Kliknij, aby obejrzeć skrót meczu na YouTube






Wyjściowe jedenastki:




Zdjęcia meczowe:













Liga Mistrzów: Pod lupą - Fernando Belluschi

Fernando Belluschi - na świat przyszedł 10 września 1983 roku w miejscowości Los Quirquinchos. Jego miejsce na boisku to pomoc. W Newell's Old Boys rozpoczął swoją profesjolaną karierę piłkarską. Zagrał w barwach tego klubu prawie 100 spotkań przez trzy sezony zdobywając 20 bramek. W 2006 roku bronił już braw River Plate, tam także pokazał się ze świetnej strony, i o piłkarza zgłosiły się kluby z Europy. On sam wybrał grecki Olympiakos. Grecy wyłożyli za niego niespełna 8 milionów euro. W reprezentacji narodowej Argentyny wystąpił dwa razy, nie zdobywając żadnej bramki. Największym jego sukcesem jest jak dotąd mistrzostwo Grecji oraz Puchar Grecji. W tegorocznej Champions League prezentuję się bardzo dobrze. Zdobył już bramki, pomagając swojemu zespołowi zajść tak daleko.



Liga Mistrzów: Ashley Cole - o meczu słów kilka...

Na boisku pokazał się z bardzo dobrej strony

Dziennikarz: Witam Cię Ashley. Na początek zapytam o wynik. Zadowolony?
Ashley: Pytanie... pewnie, że tak! (śmiech) Samo zwycięstwo jest dla nas bardzo ważne.
Dziennikarz: Ale to nie jest faza grupowa. Tu nie ma 3 punktów za zwycięstwo. Tu trzeba wygrać wysoko pierwszy mecz, żeby w drugim było łatwiej.
Ashley:
No oczywiście, ale nie może być na odwrót? Zagrać spokojnie pierwszy mecz, by w drugim uderzyć? (śmiech)

Dziennikarz:
No można. (śmiech) Widziałeś wyczyny pozostałych drużyn angielskich?
Ashley: To co zrobił Manchester z Atletico to niebywałe. Należy się ich obawiać. Żałuję tylko, że Arsenal przegrał z Realem. W rewanżu na pewno wygrają i zapewnią sobie awans do ćwierćfinału!
Dziennikarz:
Wróćmy do dzisiejszego meczu. Co podobało Ci się w grze gości?
Ashley: Przedewszystkim ich obrona. Mieliśmy tylko świetnych okazji, a oni zdołali się wybronić. Mowa tu w 60% o bramkarzu, lecz w niektórych sytuacjach linia defensywy pokazywała się z najlepszej strony.
Dziennikarz: Przypuśćmy, że zapewniliście sobie awans do ćwierćfinału. Na kogo byś chciał trafić?
Ashley: Hm... ciężkie pytanie. Mam kilka typów. Pierwszy z nich do Liverpool. Taki rewanż, bo to oni zawsze nam odcinali wcześniejsze drogi do finału. (śmiech) Kolejny typ to Barcelona, bo z nią Chelsea grało się dobrze mimo, że niekiedy odpadała. Ale podkreślam, że mamy jeszcze rewanż w Pireusie... nic pewnego.
Dziennikarz: Fakt. Dziękuję za wywiad, do widzenia!
Ashley: Narazie.
Marsin
1/8 finału: Pech Interu

Dzisiaj jemu poszczęściło się najbardziej

Jak dotąd chyba największa niespodzianka II rundy Champions League. Inter Mediolan który gościł u siebie Werder Brema, przegrał 0:1 w dość dziwny sposób, gdyż cały mecz to gospodarze atakowali, byli więcej czasu przy piłce oraz grali ładniejszą piłkę. Pierwsze akcje stwarzali sobie gospodarze, lecz brak skuteczności tym razem wywyższał się ponad wszystkich. Kiedy to wszyscy myśleli, że pierwsza połowa obejdzie się bez bramek, w doliczonym czasie gry Samuel podczas wykonywania rzutu rożnego przez gości podciął jednego z zawodników niemieckiego klubu, arbiter boczny zauważył to zdarzenie i natychmiast poinformował o tym głównego. Jedenastka dla Werderu, a do piłki podchodzi Hunt. Z mała niepewnością wykonywał ten rzut karny, lecz udało się strzelić gola Interowi do szatni. W drugiej połowie ponownie ataki gospodarzy, ale jak na złość nie mogli wykończyć żadnej z nich. Pod koniec meczu kilka zmian, lecz i one nie pomogły ekipie z Mediolanu. Ciekawostką jest, iż jak narazie żadna drużyna z włoskiej Serie A nie potrafiła odnieść zwycięstwa w II rundzie. Honor włoskiej lidze może jeszcze uratować inny klub z Mediolanu - Milan.


Wynik meczu:
Inter Mediolan 0:1 Werder Brema
0-1 A.Hunt 45+1. - (k.)
Kliknij, aby obejrzeć skrót meczu na YouTube






Wyjściowe jedenastki:




Zdjęcia meczowe:













Liga Mistrzów: Pod lupą - Maicon

Maicon - obrońca z Brazylii, urodził się 26 lipca 1981 roku. Na początku swej kariery występował w barwach brazylijskiego Cruzeiro Esporte Clube. Rozegrał tam niespełna 60 doskonałych spotkań zdobywając jednego gola z pozycji obrońcy. W 2004 roku zainteresowanie jego osobą wyraziło francuskiego Monaco. Tutaj grał zaś przez dwa lata i zaliczył 59 meczy w tym 3 gole. Od roku 2006 broni barw Interu Mediolan, rozegrał już ponad 80 spotkań i zdobył, aż 9 goli. W reprezentacji Brazylii zagrał ponad 30 razy, zdobywając 3 bramki. W Lidze Mistrzów niekiedy z konieczności występuję na pozycji skrzydłowego, a czasami nawet na pozycji napastnika.


Liga Mistrzów: Torsten Frings - o meczu słów kilka...

Razem z Diego tworzą filar środka pola w Werderze

Dziennikarz: Witam serdecznie. Torsten: Witam. Dziennikarz: Zapewne jesteś szczęśliwy po meczu z Interem?
Torsten:
Niezmiernie! Udało nam się to, o czym nawet nie myśleliśmy. Teraz jeszcze powalczyć u nas na boisku i kto wie, może będziemy w ćwierćfinale.

Dziennikarz:
Sądzisz, że mieliście więcej szczęścia czy może więcej umiejętności w wygranym meczu z Interem?
Torsten: Obu drużynom nie brakuję umiejętności. W ogóle w Champions League wszystkie drużyny je posiadają. A szczęście sprzyja lepszy, nieprawdaż? (śmiech)
Dziennikarz:
Faktycznie... A co sądzisz o pozostałych włoskich drużynach? Nie idzie im zbyt dobrze. Porażka Romy, porażka Juventusu i teraz Interu.
Torsten: Będzie i czwarta porażka, bo Milan nie poradzi sobie z Barceloną.(śmiech)
Dziennikarz: No ja sam jestem tego ciekaw (śmiech). A w Bremie, będziecie grać na remis?
Torsten: Tam już walkę podejmiemy o zdecydowane zwycięstwo, gramy u siebie, będziemy mieli wsparcie publiczności.
Dziennikarz: To wszystko. Żegnam!
Hasan: Do widzenia.
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2026 Invision Power Services, Inc.