logo forum download ranking irc liga PS PES

menu  
News
kropki
Baza graczy
kropki
Redakcja
kropki
Historia polEvo
kropki
PES 2010
kropki
PES2008
kropki
kropki
Newsy
G??wne
kropki
Ligowe
kropki
Edycja
kropki
Arty
Felietony
kropki
Recenzje
kropki
Turnieje
kropki
Tutoriale
kropki
Wywiady
kropki
Polska Scena PES
Rankingi
kropki
Klany
kropki
Regulamin PSPES
kropki
Turnieje planowane
kropki
Turnieje rozegrane
kropki
Faq
PES6/2008 PC Online
kropki
WE 2002 Online
kropki
Kitserver 7 (ENG)
kropki
IRC
#polevo
kropki
Regulamin
kropki
Bywalcy
kropki
Bramka IRC
kropki
Cytaty
Szukaj
kropki
Wtyczka do FF
kropki
 
stopka
srodeknews
newstab PES 2015
Bądź na bieżąco.

»  Pro Evolution So...
»  Master League su...
»  Plebiscyt 2011 -...
»  Co dalej z ISSOn...
Liga

Edit
polEvo Patchuj z nami
Newsy ze świata edycji.

»  PES 6.5 Patch v7...
»  Pogoń Szczecin F...
»  Czas na remont -...
»  Japy pierwsza kl...
RANKING PRO EVOLUTION SOCCER 2015 PS4

PES 2008: Recenzja wersji na XBOX360.
07.11.2007 11:23 siano

Prolog

Kiedy rok temu ukazało się Pro Evolution Soccer 6, wszyscy wiedzieliśmy, iż następna część przyniesie spore zmiany. KONAMI pracowało już nad nowym silnikiem gry, który został zastosowany w wersji na XBOX360 (ze znanym wszystkim skutkiem). Potem nastąpiła standardowa cisza. Producent nie podawał żadnych informacji na temat swojego dzieła, sami gracze zaś bez pamięci poświęcili się powiększaniu swojego katalogu GDB. Machina ruszyła z początkiem czerwca. Od tamtego czasu byliśmy karmieni notkami prasowymi, screenshotami, filmikami. Szumnie zapowiadano system Teamvision, który jawiony był jako spora rewolucja. Zachwalano wspaniałą grafikę, ultrapłynną rozgrywkę, oraz nowe licencje. Wszystko to brzmiało, niczym Chór Aleksandrowa - było tak przepełnione pompatyczną pasją, że wszyscy zaczynali wierzyć.

Konkrety przyszły jednak dopiero wraz z demem. Kiedy producent opublikował wstępną wersję gry na PC, w ciągu kilku minut zapchały się serwery. Zainteresowanie i oczekiwania graczy były ogromne. Każdy chciał zobaczyć i poczuć to, co określane było mianem "prawdziwie next genowej piłki nożnej". Na Xbox Live demo zostało ukazało się w dniu 21.09.2007 i od razu wzbudziło spore zainteresowanie graczy. Od razu też pojawiły się pierwsze opinie. Te zaś były rozpięte na firmamencie emocji, niczym podwójna tęcza - od najczarniejszych, do najjaśniejszych odczuć, wszystko to zaś miało prowadzić do legendarnego garnka, wypełnionego złotem (niektórzy nadal wierzą, iż jest to Komandos).

Finalna wersja PES2008 trafiła w moje ręce w dniu premiery - 26.10.2007. Po standardowym ekranie z logo KONAMI oczom moim ukazało się intro. Może zabrzmi to nieco ekstrawagancko, ale śmiem twierdzić, iż idealnie odzwierciedla ono esencje tego, co zobaczymy potem. Filmik trwa nieco ponad półtorej minuty (takie japońskie standardy, które od lat stosowane są w anime) i przedstawia animowaną sylwetkę piłkarza, który łącząc piłkarski freestyle z le parkour, pokonuje bliżej niesprecyzowane lokacje, aby w finale dobrnąć do pięknych du...mnych pań. Całość zrealizowana jest poprzez połączenie filmu z animacją. Zawodnik (wzorowany na Cristiano Rolando) emanuje kolorowymi dymkami, które przywodzą mi na myśl to, o czym pisałem na początku akapitu, to, co moim zdaniem jest wyznacznikiem jakości serii Pro Evolution Soccer - emocje.

Powinięcie

Kiedy fantazyjny piłkarz osiąga już swój cel, gra kieruje nas do menu głównego. To wykonane jest dość specyficzne. Całość utrzymana jest w niebiesko-biało-czarnych tonacjach z ładnie wykonanymi, błyszczącymi przyciskami. Miast prostej listy opcji po stronie lewej i grafiki po prawej, mamy swoistą drabinkę, stopni której opis pojawia się w środkowej części ekranu. Brzmi to może nieco karkołomnie, ale dokładnie tak też się tym posługuje. Nasza "drabinka" zawiera dziewięć pozycji, będąc na jednej z nich zupełnie nie widzimy co kryje się pod pozostałymi, pozostaje nam nauczyć się menu na pamięć. W podobnej, co menu główne, tonacji kolorystycznej utrzymana jest cała gra. Trzeba przyznać, iż wygląda to dość estetycznie, i w odróżnieniu od menu głównego jest szalenie czytelne.

Bolączką serii zawsze były braki w trybach rozgrywki. PES od kilku lat sprawia wrażenie, jakby był tworzony tylko i wyłącznie do rozgrywki wieloosobowej (mam tu głównie na myśli dwie osoby w bezpośredniej rozgrywce, o online będzie później). Gracz osamotniony, który nie gra z kolegami, ani po sieci, dostaje w zasadzie grę na kilkadziesiąt godzin, a i to spędzonych głównie w Lidze Mistrzów. Wspomniana wcześniej drabinka oferuje:
  1. Exhibition
  2. Master League
  3. League
  4. Cup
  5. Xbox Live
  6. Training
  7. Edit
  8. Gallery
  9. System Settings

ad 1.
Standardowy mecz towarzyski. Co ciekawe, usunięto opcje konkursu rzutów karnych, dodano zaś opcję Coach, która jest...możliwością obejrzenia meczu z wpływem na taktykę zespołu.
ad 2.
PESowa Liga Mistrzów od zawsze była trybem, któremu gracze poświęcali najwięcej czasu. Kompletowanie drużyny marzeń, bądź udowadnianie światu, iż Minanda może być lepszym graczem, niż Ronaldhino (tak, niektórzy nie robią transferów w Lidze Mistrzów), zawsze sprawiało dużo radości, a jako najbardziej rozbudowany tryb gry przykuwało graczy na długie wieczory. Nie dziwi więc, że właśnie temu trybowi KONAMI poświęciło sporo zapowiedzi, gracze zaś sporo nadziei. Największą nowością jest zapowiadana popularność naszej drużyny, oraz poszczególnych graczy. Na podstawie wyników drużynowych budowana jest nasza reputacja, która w prostej linii przekłada się na ilość kibiców na trybunach. Popularność indywidualna uzyskiwana jest na podstawie ocen graczy w rozgrywanych spotkaniach. Dzięki temu wskaźnikowi nasz zawodnik staje się atrakcyjniejszy dla transferowego rynku, a my musimy się martwić, że sprzedamy go za kilkanaście kilogramów wołowiny. Cała reszta pozostała bez zmian, nadal możemy swoją drużynę wybrać spośród wszystkich dostępnych w grze (klubowych, rzecz jasna), bądź stworzyć zupełnie od zera.
ad 3.
Do wyboru otrzymujemy:
  • Liga Española
  • Serie A
  • Eredivisie
  • International League
  • England League
  • Ligue 1

ad 4.
Wybieramy pomiędzy:
  • International Cup
  • European Cup
  • African Cup
  • American Cup
  • Asia-Oceania Cup
  • Konami Cup

ad 5.
Rozgrywka sieciowa jest swoistym symbolem konsoli Microsoftu. Rozbudowana struktura Xbox Live, liczne turnieje, promocje, wszystko to sprawia, że gdy jakaś gra trafia na kloca, wręcz zmuszona jest do zawierania w sobie dobrego modułu rozgrywki wieloosobowej. Tego samego należy, rzecz jasna, wymagać od Pro Evolution Soccer 2008. O ile tryb sieciowy na PC jest przepełniony błędami i dziwactwami, to zapewniam, że na konsoli Microsoftu jedynym problemem są dzieciaki grające Brazylią. Z technicznego punktu, rozgrywka wieloosobowego zrealizowana jest co najmniej dobrze. Lobby różni się co prawda od zeszłorocznej edycji na PC. Jest niestety niezbyt przejrzyste, mocno utrudnione jest zgadywanie (bo tak to się niestety odbywa) to, czy możemy z kimś zagrać, czy nie. Sprawę rozwiązuje samodzielne założenie pokoju, bądź granie ze znajomymi. Dalsza rozgrywka przebiega już bezproblemowo. Lagi zdarzają się stosunkowo rzadko i trafiają się głównie z powodu słabego łącza graczy. Poprawie uległo to, co rok temu doprowadzało graczy do białej gorączki - liczenie punktów rankingowych. Zagrawszy sporo meczów do rankingu nie uświadczyłem sytuacji, w której po wygranym spotkaniu otrzymuje się ujemne punkty. Dodano także możliwość zapisania po meczu powtórek z akcjami oraz bramkami. Przydatna sprawa. Sporym minusem, ułomnością wręcz jest brak możliwości grania 2 na 2. Nie ukrywam, że tryb ten w poprzedniej części był szalenie grywalny i sprawiał wiele radości (czy też dość opozycyjnych doznań).
ad 6.
Tryb, który w poprzednich częściach stanowił dość ważny i ciekawy element, tym razem pozbawiony zupełnie minigier, zdobywania punktów. Pozostała właściwie możliwość potrenowania rozgrywania akcji, bądź stałych fragmentów gry. Rzecz przydatna jedynie bardzo początkującym graczom, reszta może zupełnie o nim zapomnieć.
ad 7.
Tu także bez większych zmian. Pojawił się zapowiadany edytor stadionów, który pozwala na zmianę ich nazwy. Chwała na wysokości!
ad 8.
Przegląd zdobytych achevementów, zapisanych replayów oraz zestawienie statystyk. Można się tu zapoznać z dość sporą ilością cyferek, które opisują naszą grę. Jako fan wszelkich zestawień, tabelek i wykresików, czuje się mile połechtany przez twórców. Mam wielką nadzieję, iż moduł ten zostanie bardziej rozbudowany w przyszłości.
ad 9.
Standardowe opcje - zmiana konfiguracji przycisków, głośności dźwięku, ustawienia ekranu.

Kiedy już podejmiemy decyzję, odnośnie tego, w co chcemy grać, przychodzi pora na to, aby przekonać sie jak to wszystko funkcjonuje. I tu trafiamy do sedna tego, czym właściwie jest Pro Evolution Soccer 2008. Po wybraniu drużyn, strojów (tu ciekawostka, w ligach i pucharach nie mamy możliwości wybrania trykotów, gra robi to za nas) oraz stadionu (jest ich aż 15) przechodzimy do ekranu taktycznego. Prócz standardowego wyboru składu, ustawienia, taktyk itp. dostajemy do obsługi nowe menu. Set Pieces pozwala nam na nieco bardziej precyzyjne ustawienie wykonawców stałych fragmentów gry. Ponadto menu to zawiera nową pozycję, Player to go up, pozwala ona określić którzy gracze mają udać się w pole karne przy rzutach rożnych (można wybrać do trzech graczy, w tym bramkarza). Reszta ustawień pozostała bez zmian, nadał możemy wyedytować zupełnie własne ustawienie graczy na boisku (z tym ograniczeniem, iż obrońców musi być minimalnie dwóch, napastników zaś maksymalnie pięciu), określić ofensywne nastawienie gracza, bądź jego udział w defensywie zespołu).

Monolog

Po zabawach w Pana Trenera, przychodzi pora na wyjście z szatni. Tu naszym oczom ukazuje się to, co w głównym stopniu stanowi nową wersję - grafika. Jedną z wielu przedpremierowych zapowiedzi był zupełnie nowy engine graficzny, oparty na tym, użytym wcześniej przy PES6 na XBOX360. O ile jednak poprzednia edycja była mocno średnia, tak w tym roku dostajemy produkt dużo bardziej dopracowany. Pozytywne wrażenie sprawiają głównie modele zawodników, oraz twarze (dotyczy to głównie bardziej znanych graczy), dobrze zrobione koszulki (o ile dany klub objęty jest licencją), oraz mocno poprawione modele stadionów. Ciekawostką stadionową są bandy reklamowe, które są pobierane z sieci. Pomysł ciekawy, ale raczej wątpliwie wpływający na jakość rozgrywki. Nasi bohaterowie niejednej akcji, zyskali nową umiejętność - mimikę, która potrafi dość ciekawie oddać ich emocje, bądź zdeformować twarz (vide. Tevez). Ponadto dodano kilka nowych animacji zagrań, strzałów, radości po strzelonej bramce. Przyznam szczerze, że największe wrażenie zrobiły na mnie te ostatnie. Nie żebym z językiem na brodzie oglądał każdą powtórkę, ale kilkukrotnie zdarzyło mi się zostawić animację. Kiedy grałem Argentyną, często bramki zdobywał Messi, zdarzało się, iż po strzale z dystansy zaczynał on biec w kierunku linii bocznej, bądź narożnika...kiedy nagle, w zaczerpniętym wprost z rugby stylu, rzucał się na niego ktoś z drużyny i powalał na ziemie. Zupełna popierdółka, a radości masa. Mówiąc o animacjach, nie sposób wspomnieć o błędach, jakie pojawiają się w tym oraz innych elementach gry.
Z bólem przyznaję, iż im dłużej gram w nowego PESa, tym bardziej zastanawia mnie to, czy KONAMI posiada w swoich szeregach jakichkolwiek betatesterów. Bardzo często po strzelonej bramce nasz zawodnik przeskakuje bandy reklamowe i udaje się w stronę trybun - typowe boiskowe zachowanie. Na ekranie obserwujemy wtedy...bieżnię, kawałki infrastruktury obiektu, szalejącą w poszukiwaniu gracza kamerę. Innym takim momentem jest sytuacja, gdy gra przechodzi w animację, na przykład po faulu. Fizyka w grze wydaje się być wtedy ograniczona tylko i wyłącznie do uczestników "zajścia", postronni piłkarze w głębi ekranu potrafią zacząć przez siebie przenikać, przechodzić czy nawet bezsensownie iść w stronę trybun. Kolejne niespodzianki czekają nas w kwestii sztucznej inteligencji.
Najbardziej dobitnymi przykładami są zachowania komputera przy rzutach wolnych, oraz rożnych (oba są niestety związane z wprowadzonymi przez twórców innowacjami). Wyobraźcie sobie sytuację, derby Mediolanu, 0:0, 90 minuta. Rzut rożny, do piłki podchodzi Pirlo, w pole karne wbiega Dida, mocno bita, odchodząca piłka, wyskok, słupek...piłka trafia pod nogi Materazziego, który...spokojnie zaczyna konstruować atak pozycyjny. Geniusz!
Drugą sprawą jest kwestia muru przy rzutach wolnych. Komputerowy przeciwnik zdaje się zupełnie nie zwracać na ilość osób w murze. Niezależnie od tego, czy zawodników jest w nim dziesięciu, czy żadnego, strzał zawsze jest taki sam. Dość złośliwie ustawiam zazwyczaj zerowy mur, komputerowy przeciwnik nijak zaś nie potrafi tego wykorzystać. Nieciekawie wygląda też sprawa kolejnej nowości, jaką jest symulowanie faulu. Samo zagranie nie jest może istotnym elementem gry, w zasadzie stosuje je głównie komputer. Pozwolę sobie jednak raz jeszcze powołać się na Waszą wyobraźnię. Co by było, gdyby bramkarz posiadający piłkę we własnym polu karnym, zupełnie nieatakowany przez zawodników drużyny przeciwnej, nagle wykonał teatralny piruet i przewrócił się? Gwizdek? Żółta kartka? W nowym PES za każdym razem. In plus należy zaliczyć wyeliminowanie szarpania animacji, zacięć i spowolnień. W nowym PES nie odczujemy dyskomfortu, gdy w na ekranie znajdzie się dwudziestu graczy na raz, silnik gry, jak i konsola, spokojnie sobie z tym radzą. Nie radzą sobie natomiast z kolejną nowością - okienka z animowanymi wstawkami. Kiedy wciskamy pauzę, po prawej stronie ekranu pojawia się okienko prezentujące ławkę rezerwowych, kibiców i inne okołoboiskowe scenerie. Podobne okienko pojawia się, gdy po ostrym faulu któryś z zawodników powraca na boisko. Tu zaczynają się zgrzyty - gra potrafi spowolnić dość drastycznie, na chwilkę co prawda, ale gdy ma to miejsce podczas konstruowania akcji - irytuje niesamowicie.

Tym, co pozytywnie zaskakuje już od pierwszego włączenia gry, jest muzyka. Pierwszy raz w historii ISS/PES/WE zdarzyło mi się, abym podśpiewywał muzykę z menu. Podczas rozgrywki towarzyszy nam 59 różnorodnych utworów, spośród których swobodnie możemy utworzyć playlistę (w końcu). Dźwięki boiskowe są, hm, no są. Nie przeszkadzają, nie wprawiają też graczy w osłupienie. Kibice nadal prezentują się dość nijako, a autentycznych przyśpiewek szukać można ze świecą. Także komentarz pozostał na swoim dotychczasowym, niskim, poziomie. Nowa dwójka komentatorów (Jon Champion i Mark Lawrenson) prezentuje poziom nieco konfesjonałowy - mówią mało, cicho i od rzeczy. Niejednokrotnie słyszymy peany na temat kibiców, którzy zdaniem pana Championa gorąco dopingują swoją drużynę, a których nasze uszy jakoś nie słyszą. Całe szczęście w grze dostępny jest komentarz hiszpański, który jak co roku brzmi szalenie żywiołowo i sympatycznie.

Kiedy emocje już opadną, a sędzia odgwiżdże koniec spotkania, naszym oczom ukazuje się tabelka z podsumowaniem spotkania, garść statystyk. Nie ujrzymy jednak nawet połowy tego, co rok temu. Zupełnie zniknęła instytucja "Man Of The Match", usunięto szczegółowe statystyki dla danych graczy, uciekł gdzieś raport meczowy.

Dialog

Fani piłkarskiej sagi KONAMI od lat uczeni byli, że najważniejsze jest to, co dzieje się na boisku, nie w jego okolicach. PES2008 nie odbiega od tego trendu ani trochę. Nadal najważniejszą jego częścią jest rozgrywka. Gdyby wierzyć w sinusoidalną teorię na temat serii, w tym roku trzeba przyznać, iż nasz wykres się popsuł. Rozgrywka bardzo przypomina zeszłoroczną. Owszem, dostaliśmy nowe animacje, poprawione strzały z dystansu, inteligencje bramkarzy, nieco więcej swobody...ale to wszystko nadal przypomina PES6. Zawiedzeni poczują się głównie ci, którzy podczas grania w zeszłoroczną edycję narzekali na frywolność poczynań Adriano. Tym razem do grona nieposkromionych dołączył Zlatan Ibrahimowic, Didier Drogba, oraz na swój dziewczęcy sposób - Cristiano Rolando. Jedni określą to jako większą swobodę w dryblingu i realizm, drudzy zaś - kolejne niedoróbki. Irytują także faule. Często przychodzi nam faulować w sytuacji, w której nawet nic nie naciskamy - nasi zawodnicy potrafią robić to automatycznie. Nie jest może to błąd największy, ale potrafi mocno zdenerwować. Tak na prawdę największą bolączką dla graczy jest joypad. D-pad, jaki zaserwowano w kontrolerze Microsoftu, nadaje się może do zmieniania broni, wydawania rozkazów, ale na pewno nie do precyzyjnego sterowania w PES. Cóż począć jednak, tego nie przeskoczymy.

Epilog

Ocena Pro Evolution Soccer 2008 to wybór dość tragiczny. Z jednej strony mamy szalenie grywalny produkt okraszony bardzo dobrą grafiką, z drugiej zaś grę uwstecznioną, pełną niedoróbek. Jeden z moich znajomych stwierdził ostatnio, że KONAMI w tej odsłonie zaczyna od zera, szkoda jednak, iż kiedy zaczynano od zera przy okazji PES2 (chodzi głównie o przeskok z maszyny słabszej - PSX, na dużo mocniejszą - PS2), było ono sporo bardziej wartościowe, niż obecne. Co by jednak o najnowszym PESie nie mówić, jest to zdecydowanie najlepsza gra piłkarska, o ile nie najlepsza gra sportowa w ogóle. Wersja na XBOX360 jest dodatkowo pozbawiona błędów wersji PC i PS3, przez co staje się najlepszą edycją w tym roku.
PES to jeden z tych nielicznych tytułów, który zapewnia rozrywkę na okrągły rok. Rok, który, mimo wszystko, będzie niczem innem, jak wyczekiwaniem na październik 2008...

  • Grafika: 80%
  • Dźwięk: 70%
  • Miodność: 90%
Ocena: 75%


archiwum