Znaczna większość turniejów
PES5 odbywa się na Górnym Śląsku. Ucieszyłem się więc niezmiernie, kiedy dowiedziałem się, że zorganizowana zostanie tego typu impreza w Małopolsce. Nie chodzi tu bynajmniej o jakikolwiek brak sympatii, lecz o pewną różnorodność. Chrzanów, bo o nim mowa, znajduje się co prawda niezwykle blisko GOP, ale zawsze to jakiś powiew świeżości. A tych podczas rozgrywek nie brakowało.
Organizatorem turnieju był
Beethoven, dla którego był to absolutny debiut w dziedzinie organizacji. Dwoił się on i troił aby wszystko przebiegło bezproblemowo, co niemalże mu się udało. Ale po kolei.
Po dość długiej i nudnej podróży dotarłem do Chrzanowa, gdzie, jako, że przybyłem na miejsce o 7, byłem umówiony z
Beethovenem. Kilkanaście minut później taszczyłem już radośnie 21 calowy twór firmy Thomson.
Po niedługim marszu dotarliśmy na miejsce. Klub
Bagged z zewnątrz wydał mi się niewielki, niewystarczający wręcz. Po wejściu wrażenie to nieco ustąpiło innemu - poczułem się jak w barze mlecznym.
Pierogi, co prawda, lubię, ale od miejsca na tego typu rozgrywki oczekuje się raczej innego, niż PRLowski, wystroju. Do ceracianej atmosfery przyzwyczaiłem się jednak niezwykle szybko a i z czasem okazała się ona niemałą atrakcją turnieju. Bez marudzenia jednak przystąpiliśmy do szykowania stanowisk, gdzie rozgrywane miały być zawody. Sporym plusem był niezwykle sympatyczny właściciel lokalu, który bardzo aktywnie uczestniczył w przygotowaniach.
Niestety w klubie brakowało jakiejkolwiek klimatyzacji, co zaowocowało tytoniową zawiesiną, która skutecznie dawała się we znaki niepalącej części obecnych. Niestety nikt jeszcze nie pomyślał o zakazach palenia na turniejach. Około 9:30 wszystko było już przygotowane na przyjazd wygłodniałych wielbicieli pierogów... y, PES'a.
Pierwsi zaczęli jednak napływać po umówionej godzinie rozpoczęcia, czyli dziesiątej. Ta opieszałość przybywających turniejowiczów przyczyniła się do niemałego obsuwu. Przeszkodę niestety stanowiło także umiejscowienie lokalu, przez co niejeden gracz błądził w okolicach ulicy Cmentarnej nie mogąc trafić na wyznaczone miejsce. Chrzanów jest co prawda miastem całkiem niewielkim, jednak myląca była nazwa ulicy, po której każdy oczekiwał obecności kościoła, czy też cmentarza, co jednak nie miało miejsca. Taką właśnie przygodę miał
Brat, który krążył autem w okolicach osiedla Młodości nie mogąc znaleźć docelowej lokacji, przez co rozpoczęcie rozgrywek nieco się przeciągnęło.
Upragnione przez
82 przybyłych zawody rozpoczęły się więc niewiele przed południem. Grający zostali podzieleni na
10 grup po 8-9 osób w każdej. Ciekawostką może być obecność pececiarzy związanych z
pes5.pl. Niestety nie przywieźli oni ze sobą zapowiadanego, husarskiego wręcz, oręża w postaci klawiatur, przez co nie uczynili turnieju swoistą wojną na kontrolery. Pomimo bojowego nastroju "PeCety" nie znalazły miejsca w fazie pucharowej. Znalazł je natomiast stały uczestnik lig
We2002 -
MeGa, który poległ w 1/8 finału po dość wyrównanym dwumeczu z
Arkiem Loda. Inne roztrzygnięcia były mało zaskakujące. Jedyny wyjątek stanowi dość kuriozalna sytuacja
ARO, który nie awansował z grupy. Dość brawurowo, choć na neutralnym terenie, zwyciężył
Sado, który na problemy natrafił dopiero w 1/4 finału, gdzie we znaki wdał mu się
Bogee. W półfinale nie lada przeszkodę stanowił
Esiek, którego udało się pokonać dopiero w rzutach karnych. W wielkim finale
Sado już bez przeszkód pokonał wcześniej wspomnianego
Arka stosunkiem 6:2. W pierwszej czwórce znalazł się też triumfator gliwickiej Gałki -
Odin.
Osobny akapit poświecić należy na doping. Po turnieju w Gliwicach i Bydgoszczy podniosły się liczne głosy, iż wiele osób stosuje obraźliwy doping. Podniosło się wiele głosów jakoby tworzył on niemiłą atmosferę, czy wręcz budził agresję. Udało się tego, całe szczęście, uniknąć w Chrzanowie, gdzie doping był zupełnie przyzwoity i kulturalny. Najcięższe działa w wojnie na doping wytoczył
Bakel, który nazwał
Łukasza K "pececiarzem". Łukasz jednak dzielnie zdzierżył tę obelgę lecz mecz przegrał.
Sporą ciekawostką podczas meczy pucharowych była awaria prądu, która przez graczy została przyjęta wręcz owacyjnie. Nie tyle stąd, że im sie to podobało, ile była to po prostu dość niespotykana atrakcja. Turniej momentalnie zyskał klimat znany mi dotychczas z dzieciństwa, kiedy to podczas sobotniego seansu amerykańskiego filmu całe osiedle traciło kontakt z elektronami. W takich właśnie chwilach niejedna rodzina zyskiwała nowych członków. Zaćmienie to stało się idealną okazją nie tyle do radosnej prokreacji, co dyskusji prowadzonych na wszelakie tematy. Po kilkudziestu minutach klub dyskusyjny musiał jednak zakończyć swe obrady, gdyż z dalekich wojaży powrócił pan prąd.
Cała zabawa skończyła się około godziny 23. Część jednak graczy lokal opuściła wcześniej, aby zdążyć na pociąg/autobus do domu. I w tym momencie zaczęła się najciekawsza część dnia.
Oto bowiem ekipa IO, wspomagana przez ludzi z Dąbrowy, udała się w podróż do domu. Niestety miejscowy związek komunalny "Komunikacja Międzygminna" uraczył nas brakiem dwóch kolejnych autobusów, dzięki czemu mieliśmy okazję obejrzeć Chrzanów nocą w pozycji spacerowej. Po dotarciu na dworzec autobusowy okazało się, że spóźniliśmy się na ostatni autobus do Sosnowca, o 10 minut. Niestety oznaczało to kolejny spacer, tym razem z Jaworzna do Sosnowca. Zupełnie spontanicznie w naszych poczynaniach wspierała nas druga grupa, która wybrała się do Katowic. Los jednak chciał, że, pierwotnie naśmiewający się z nas, 'Katowiczanie' znaleźli się w Trzebini, gdzie podziwiać można niebywałej urody rafinerię, a gdzie nasi przyjaciele spędzili romantyczną noc na klatce jednej z kamienic. Nam za to udało się dotrzeć bezpiecznie na upragnione Zagórze, gdzie oddaliśmy się przyjemnościom związanymi ze snem w ciepłym łóżku.
Następny turniej odbędzie się 12 marca w Dąbrowie Górniczej. Jeżeli ktoś z Was jeszcze się nie zdecydował na niezapomniane przeżycia, to ma na to niewiele ponad
3 dni. Wszyscy inni z pewnością już nie mogą się doczekać najbliższej niedzieli.
Fotki autorstwa
Janka znaleść możecie
tutaj.
Zawartość karty pamięci aparatu
MeGi znajdziecie zaś
tu
i
tu.
W ich rozpakowaniu pomoże Wam winrar.