Chociaż obydwa tytuły newsów nie grzeszyły oryginalnością, to jednak przekazaliśmy w nich sporą górę informacji o nadchodzącym Pro Evolution Soccer 2009. W pierwszym opisaliśmy info od tajemniczego informatora Sparky'ego z forum Pro Evo Live League UK. W drugim natomiast skupiliśmy się na podkaście ludzi z Winning Eleven Next-Gen Blog, w którym opowiedzieli nieco więcej o grze, opierając na wieściach z PELLUK.
Sparky postanowił jednak wyjaśnić kilka kwestii (pomiędzy tymi dwoma źródłami), które to intrygowały fanów, a także dodatkowo odpowiedzieć na kilka pytań.
Wyszczególniliśmy z tekstu Sparky'ego najważniejsze rzeczy, których jeszcze nie opisywaliśmy w poprzednich tekstach:
- Gra jest oparta na silniku PES-a 2008, tak więc i gameplay na niej bazuje. Nie oznacza to jednak, że 2009 będzie poprawioną edycją 2008, a to ze względu na znaczące zmiany w ważnych elementach i wyeliminowanie upierdliwych błędów, np.: łatwe zdobywanie goli, kiepska celność podań prostopadłych, bieganie gwiazdorem po całym boisku itd.;
- kluby ligi hiszpańskiej są w pełni licencjonowane, ale sama liga już nie - oznacza to brak w grze oficjalnej nazwy i właściwego logo;
- Liverpool jest licencjonowany, ale bez oficjalnego logo sponsora na koszulce, czyli Carlsberga;
- tricki wykonywane prawym analogiem wymagają dodatkowego przytrzymywania R2;
- Become a Legend Mode. Rozpoczynasz karierę rozgrywając próbny mecz. Po nim będziesz mógł zobaczyć własne atrybuty. Oczywiście, im lepiej się zaprezentujesz, tym będą one lepsze. Następnie otrzymasz oferty z różnych klubów, i gdy zaakceptujesz jedną z nich, przejdziesz do meczu treningowego rezerw meczu przeciwko pierwszemu składowi. Potem już tylko zwiększanie/obniżanie się atrybutów, sława, autografy, dziewczyny, piwo i wizyty w zakładach pracy... :-P
- Old Trafford i Anfield Road nie znalazły miejsca w tej wersji (preview) gry;
- Recently used teams - ostatnio wybierane zespoły, drobny element inferfejsu;
- identyczna Masterliga;
- nowe licencje na korki i piłki;
- usprawniona detekcja kolizji - nie powinno już dochodzić do sytuacji, gdy idealnie wybijemy rywalowi piłkę wślizgiem, a sędzia i tak pokaże kartkę.
|