PIERWSZE WRAŻENIA
Podczas odpalania
Pro Evolution Soccer 2008 w wersji na
PS2 targały mną sprzeczne emocje: z jednej strony miałem już za sobą krótką przygodę z PES2008 na PC i wiedziałem, że gorzej być już nie może. Z drugiej strony miałem świadomość, że panowie z Konami położyli nacisk raczej na wersje next-gen, więc wersja na wysłużoną już ps2 będzie tylko uaktualnieniem, tak przeklinanej przez graczy, szóstki.
Po odpaleniu gry naszym oczom ukazuje się to samo brzydkie i niefunkcjonalne niebiesko-czarno-zielone. Pierwszą rzeczą jaka rzuca się w oczy, a właściwie uszy, jest podkład dźwiękowy. Denerwujące brzdękanie w menu zastąpiło coś co przy odrobinie wyobraźni można nawet nazwać muzyką. Utworów jest 59 i są podzielone na kategorie Rock, Techno itd. Kilka z nich nawet wpada w ucho aczkolwiek do OST z kultowej serii THPS nadal daleko. Playlistę można dowolnie edytować i dostosować do własnych muzycznych gustów.
TRYBY GRY
Bez większego entuzjazmu zacząłem przeglądać dostępne tryby gry. Ku memu zdziwieniu natchnąłem się na dwie nieznane dotychczas opcje. Oprócz oklepanych już trybów
Match, Cup, League, ML, Training, Networ, Gallery, Edit i
Settings pojawiły się dwa zupełnie nowe tryby:
Community i
World Tour.
Pierwszy jest ukłonem w stronę graczy którzy swoją konsole i pasje do PES’a dzielą z bratem/współlokatorem/dziewczyną lub po prostu dużo grają z przyjaciółmi. Pozwala ona na stworzenie, na jednej karcie pamięci, nawet 16 profilów graczy, a następnie rozgrywanie pomiędzy nimi meczy, turniejów lig czy nawet konkursów rzutów wolnych (!). Statystyki każdego meczu są zapamiętywane przez konsole i po rozegraniu kilkudziesięciu spotkań nasza baza danych staje się już dość pokaźna. Oprócz standardowych statystyk jak wyniki meczów strzelcy itd.- pojawiają się również takie dane jak procent celnych strzałów na bramkę czy ranking najczęściej wybieranych drużyn. Wydawać by się mogło, że w dobie wszechobecnego Internetu taki umieszczanie w grze czegoś takiego jest bezcelowe jednak w praktyce sprawdza się to świetnie i muszę przyznać, że grając ze znajomymi niejednokrotnie łapaliśmy się na tym, że zamiast rozpoczynać następny mecz zaczynaliśmy po prostu przeglądać nasze, w tym momencie już dość pokaźne, statystyki.
World Tour jest to natomiast szereg 50 „misji” które musimy wykonać wybraną przez nas drużyną. Kilka nieprzespanych nocy – latający po pokoju pad – wiele więcej siwych włosów na głowie – tak w skrócie można opisać ten tryb, który po raz pierwszy od czasów
PES3 sprawił, że zagrałem w trybie single player więcej niż kilka meczów. Jak już wspomniałem chodzi o wykonanie tego o co proszą nas panowie z Tokio. Na początku są to proste rzeczy: wygraj różnicą co najmniej 2 bramek, wygraj mecz nie mając na koncie żadnego spalonego, jest 105 min, przegrywasz 0:1 – wygraj mecz. Z czasem jednak zaczynają się schody. Nie będę pisał ile frustracji dostarczały misje w stylu: strzel 6 bramek przynajmniej 3 różnymi zawodnikami. Zwłaszcza kiedy grało się Tottenhamem przeciwko klasycznej Argentynie… Na szczęście satysfakcja po ukończeniu ostatniej – 50 misji wynagrodziła mi wszytkie godziny spędzone przed konsolą.
Pozostałe tryby gry w zasadzie pozostały nietknięte przez programistów. Z nowinek technicznych należy też wspomnieć o możliwości swobodnej wymiany danych pomiędzy wersją na ps2 oraz psp. W teorii pozwala to na kontynuowanie
World Tour czy
Master League nawet na uczelni, podczas wykładów jednak osobiście nie miałem jeszcze okazji przetestować tego rozwiązania ;d W
Gallery wprowadzono również zakładkę
Track Rekords, w której zapisane są wszytki statystyki głównego profilu oraz zdobyte tytuły (np. Super Striker za strzelenie gola w 10 ostatnio rozegranych meczach przy średniej zdobywanych bramek powyżej 2.5 na mecz).
GAMEPLAY
Czas napisać coś o esencji
PES2008 czyli o samej grze. Ta w porównaniu z PES6 uległa zmianom w zasadzie tylko kosmetycznym i ktoś, kto w poprzednią część raczej grywał niż grał nawet nie zauważy różnicy. Wytrawni gracze jednak już po kilku meczach dostrzegą różnice. Prawie zupełnie zniknęło wszechobecne w szóstce „przenikanie” zawodników przez obrońców. Teraz zdarza się to tylko sporadycznie. Do pewnego stopnia obniżono również skuteczność tzw.
„Hidden shot’ow”. W
PES 2008 bramki po popularnych
„hidenach” padają zdecydowanie rzadziej i z trochę innych pozycji niż w poprzedniej części. Ukrócono również schemat „zejście do linii końcowej, podanie na 7 metr i strzał”. Co prawda nadal wiele bramek wpada w ten sposób jednak również zdecydowanie częściej zdarza się, że piłkę przejmują obrońcy, bądź, że leci ona za plecy napastników. Dodano oczywiście kilka nowych animacji, zarówno bramkarzy jak i graczy z pola. Lekko przemodelowano system zwodów: powrócił, znany z 5 części serii, automatyczny sidestep co moim zdaniem jest pomysłem wyjątkowo nietrafionym, gdyż odbiera graczowi coś z czego seria PES od zawsze słynęła: swobodę. Uproszczono zwód polegający na pociągnięciu piłki do siebie a potem szybkim wypuszczeniu ją do przodu. Teraz można go wykonywać na obie strony niezależnie od tego czy zawodnik jest prawo czy lewo nożny. Lekkim zmianom nie oparł się również system strzałów z dystansu. W strzałach wreszcie czuć siłę, a oglądając powtórki bramek z 25/30 wreszcie czuję się satysfakcję.
Zdecydowanie zniwelowano wpływ na grę tzw.
randomu czyli pojęcia, pod którym kryje się cała (negatywna) przypadkowość gry. Pamiętam jak w PES6 po minięciu bramkarza jedyną szansą żeby być pewnym, że futbolówka zatrzepoce w siatce było wejście z piłką do bramki z pominięciem klawisza odpowiedzialnego za strzał. Teraz wszystko wróciło do normy. 9/10 sytuacji sam-na-sam z bramką kończy się golem i to nawet bez używania R2 przy strzale. Zniwelowano też efekt jaki na naszych zawodników miała strata bramki. Teraz po utracie bramki nasi gracze nie zamieniają się nagle w podrzędnych kopaczy rodem z OE, którzy nie są w stanie wykonać żadnego celnego podania, a strzał w światło bramki to zadanie zdecydowanie ponad ich siły. Do łask powróciły również strzały z rzutów wolnych. Wreszcie widać, że to jak gracz naciągnie pasek siły strzału ma jakiś realny wpływ na tor lotu futbolówki. Znów powróciła radość ze strzelania rzutów wolnych ale…no właśnie jak to zwykle w przypadku
Konami bywa zawsze jest jakieś ale i w tym przypadku są to rzuty wolne z bliskich odległości. Przy zawodnik, którego statystyki shot power i fk accuracy są w granica 75 lub wyżej bramki padają w 7/10 sytuacji gdy faul był nie dalej niż w odległości 23 metrów od bramki. Ogólnie można powiedzieć, że popularna w kręgach graczy wymówka „random mnie oszukał” będzie w tej części tylko wesołą parodia dramatu z jakim przyszło nam się borykać w PES6.
Osobną kwestią są bramkarze, którzy w tej części spisują się naprawdę żenująco. O ile przy strzałach z dystansu i rzutach wolnych/rożnych zachowują się poprawnie, a niektóre ich parady wyglądają wręcz wzorcowo o tyle ich zachowanie przy dośrodkowaniach i akcjach 1 na 1 jest już nie do zaakceptowania. Minięcie GK nie nastręcza graczowi najmniejszego problemu. Już nawet nie trzeba się męczyć z kombinacją klawiszy []+x czy nagłym przyśpieszaniem. Teraz by minąć bramkarza wystarczy zmienić kierunek biegu i po ptakach automatyczny
sidestep + inteligencja bramkarza załatwiają sprawę. Pozostaje nauczyć się manualnego sterowania bramkarzem przy akcjach sam-na-sam bądź przyzwyczaić się do bramkarza idioty, który kładzie się na ziemi jeszcze zanim zawodnik rozpocznie jakikolwiek zwód…
LICENCJE
Z miłych dla nas (Polaków) ciekawostek warto wspomnieć o pojawieniu się w grze pierwszej w historii polskiej drużyny klubowej. Padło na 8 drużynę poprzedniego sezonu OE czyli krakowską
Wisłę. W jej składzie zobaczyć można
Kosowskiego, Niedzielana czy nawet
Ćwielonga, więc ogólnie nie jest źle aczkolwiek niektórzy zawodnicy wyglądają jakby ktoś do tworzenia ich wizerunku używał funkcji Random(). Również skład naszej reprezentacji narodowej jest optymalny i poza
Frankowskim i Braszczykowskim (chyba o Kube im chodziło) ciężko doszukać się jakichś większych niedopatrzeń.
Jak zwykle kuleje liczba licencji. Zagrać możemy drużynami z Eredivisie, Serie A, Primera Division, Ligue A i czymś co w założeniu ma być
Premiership aczkolwiek
Konami wykupiło tylko licencje
Tottenhamu i Newcastle. Jak co roku można również spotkać zbieraninę kilkunastu zespołów z różnych części europy i ameryki południowej. Jeśli chodzi o składy i ustawienia zespołów to raczej ciężko się do czegoś doczepić i gdyby nie pojedyncze wpadki takie jak np. Antonio Puerta w pierwszej jedenastce Sevilli wszystko byłoby wzorowo.
ONLINE MODE
Na koniec wypadałoby wspomnieć o największej porażce
Konami czyli trybie
Network. Konami chcąc wyjść naprzeciw graczy, którzy narzekali na lagerów rozgrywających 1szą połowę na swoim hoście (pokaz slajdów u przeciwnika) a w drugiej ustawiali maksymalnie defensywną taktykę starając się nie stracić uzyskanej „przewagi”, postanowiło wprowadzić nowy system rozgrywania meczy online: hostuje ten kto aktualnie nie jest przy piłce. Pomysł w założeniu nawet dobry w praktyce sprawdza się to tragicznie. Gra "onlajn" to jeden wielki BUG. Normalna gra jest praktycznie niemożliwa (
przykładowy filmik). Jedyną szansą jest, że obecna sytuacja to wina serwerów i problem w końcu zostanie rozwiązany bo jeżeli Konami zepsuło coś w częsci kodu gry odpowiedzialnej za grę online wtedy na jakąkolwiek poprawę nie ma najmniejszych szans…
WERDYKT
Tak oto doszedłem do najtrudniejszej, dla mnie, części recenzji: czas na ocenę końcową. Musze przyznać, że ciągle nie jestem pewny jak ocenić
PES2008. Gdyby PES6 potraktować jako wersje beta, a 2008 jako produkt finalny, wtedy ocena byłaby naprawdę wysoka. Jedyny problem w tym, że z tą „betą” gracze musieli się męczyć przez rok…Mimo wszystko
PES2008 jest grą wartą polecania. Świetny multiplayer, tryby community i Word Tour oraz poprawione wady poprzedniczki sprawiają, że mimo wszystko
PES2008 jest grą wartą polecenia. Cytując za www.gamespot.com „(…)PS2 can still claim to be the best console version of Pro Evolution Soccer 2008”.

Ocena końcowa: 7.5 (jeżeli nie miałeś okazji grać w PES6 dodaj jedno oczko)