Nie dalej jak wczoraj świat ujrzał demo najnowszej części
Pro Evolution Soccer. Ukazało się ono jedynie na konsolę
Xbox360. Dziś mamy przyjemność przedstawić Wam relację z obcowania z demem. Zapraszamy do lektury.
Przypomnijcie sobie
PES6. Wyobraźcie sobie teraz tą grę w nowej oprawie, wyższej rozdzielczości, nowymi menuasami i dobrą muzyką. Szok? Oczywiście, kto by się spodziewał dobrej muzyki w PES.
Demo dostępne jest od wczoraj (21.09.2007) na Xbox Live. Do ściągnięcia jest około 1.3Gb danych, co przy naszych wspaniałych łączach daje...jakieś pół godziny. Po uruchomieniu wita nas menu główne, która zawiera dwie pozycję - Exhibition oraz Exit. Sporo to nie jest. No ale pamiętajmy, że to tylko demo. Do wyboru mamy sześć ekip (Argentyna, Brazylia, Hiszpania, Francja, Portugalia, Turcja). Bez namysłu wybrałem Albicelestes i ruszyłem na podbój demowych boisk.
Od razu w oczy rzucają się nowe ustawienie taktyczne. Wspominane w wielu zapowiedziach ustalanie graczy, włączających się przy rzutach rożnych ustawia się w menu "Set pieces". Można w nim ustawić każdemu zawodnikowi czy podczas rzutu wchodzi on w pole karne, czy też broni własnej bramki przed kontratakami przeciwknika. Reszta ustawień pozostała bez zmian.
W demie nie ma niestety komentarza, są za to kibice, czasem nawet ich słychać, czasem widać jak żywo reagują na to, co dzieje się na boisku.
Sam mecz rozpoczyna się bez "entrance scene", Mamy najazd kamery na zawodników przy piłce, wymiana kilku spojrzeń i rozpoczynamy mecz. Tu ciekawostka, na początku nie widzimy w ogóle tzw. scoreboard, a także także indykatorów taktyki, pojawiają się dopiero po pierwszym kontakcie z piłką. Trochę to dziwne, ale w gruncie rzeczy nie przeszkadza. Pierwszych kilka minut na boisku to swoisty szok. Po pierwsze grafika. Nie jest to może szczyt nextgenowej potęgi, ale w porównaniu do PES6 (nawet na Xbox360) jest śliczna. W końcu Konami świetnie odwzorowało twarze piłkarzy, kibice w końcu nie są kolorową plamą, a murawa już miejscami wygląda normalnie. Niezbyt jednak zmieniły się animacje (mało tego, czasami w powtórkach animacja wyraźnie tnie, ot, nieudany slow motion). Owszem, dodano kilka nowych, realnie wyglądających zachowań, ale całą resztę znamy już z
PES6. Zgodnie z zapowiedziami w grze uświadczymy najbardziej irytujące mnie zagranie w piłce nożnej - ciągnięcie za koszulki. Wszystkich pragnę jednak za wczasu sprowadzić na ziemię - jest to zagranie automatyczne, nie mamy na nie zbytniego wpływu (zawodnik ciągnie za koszulkę w ramach pressingu).
Pozytywnie na rozgrywke wpływa poprawienie strzałów z dystansu. Nieco na szybkości stracili napastnicy, nie odstawiają już obrońców tak łatwo, jak miało to miejsce w
PES6.

Nie sposób przy okazji nie wspomnieć o szumnie zapowiadanej tzw, jaskółce. Wielu graczy obawiało się, że symulacja faulu przyjmie komiczny kształt, że gracze będą podskakiwać jak pasikoniki i upadać jak rząd Kaczyńskiego. Panowie, nic z tego! Samo wykonanie symulacji wymaga naciśnięcia trzech klawiszy na raz (L2+L1+R1) a animacje wyglądają bardzo naturalnie, a sędzia rzadko się nabiera. Co ciekawe, nie spotkałem się z udawaniem faulu.,.do czasu meczu z Portugalią. Kochany przez wszystkich chłopców CR7 niejednokrotnie szarżował w moim polu karnym, lecz gdy tylko spotkał się z oporem Ayali, czy też Heinze - uroczo przewracał się pod naporem ich oddechów, a sędzia musiał sięgać po kartonik. Naprawdę świetna sprawa.

Na początku tekstu wspomniałem o rzutach rożnych. Nie ukrywam, że jest to jeden z moich ulubionych elementów w grach z serii. Zawsze lubiłem mocno bite, odchodzące, piłki na wbiegających obrońców, którzy dokładali tylko głowę, a piłka z impetem lądowała w siatce. Nie inaczej jest tym razem...a moment, jest inaczej! Pierwszy rożny był dla mnie wspaniałą okazją na wypróbowanie owego "set pieces". Na zrzucie powyżej możecie zauważyć w polu karnym postać w zielonym trykocie. W podobny sposób zachował się strzelec mojej pierwszej bramki w
PES2008 -
Roberto Abbondanzieri, który po doskonałym dośrodkowaniu mega Romka umieścił głową piłkę w siatce przeciwnika. Ciężko jest to opisywać, ale przyjemność strzelenia bramki bramkarzem jest tak wielka, jak nigdy dotąd.
Z bramkarzem w polu karnym wiąże się jeszcze jedna sprawa: AI komputera. Owszem, nie grałem na najwyższym poziomie trudności, ale niedopuszczalnym jest sytuacja, kiedy to mój bramkarz jest w polu karnym przeciwnika, ten przejmuje piłkę po nieudanym rzucie rożnym i...rozgrywa atak pozycyjny.
Jak podsumować swoją pasję w nowej odsłonie? Jest ciężko, nie ukrywam.
Z jednej strony nowości, ładna grafika i animacje, z drugiej zaś trzeba powiedzieć dobitnie: ta gra to
PES6 w nowej oprawie, nic ponadto. Te same błędy, to samo lekkie podejście do fauli, to samo przenikanie, te same hiddeny*, ten sam schemat. Tego niesmaku nie zatrą nowe opcje (hm, moment, dwie, trzy?) ani oprawa. Muszę z wielkim bólem przyznać, że jeśli finalna wersja będzie tak samo wtórna, to EA Sports zostanie zwycięzcą tegorocznej potyczki na footballowym ringu. Jeśli nowy PES nie zagwarantuje dobrego trybu online, nowych i ciekawych trybów gry, ciężko mi będzie zaufać Konami za rok, niezwykle ciężko...Ale cóż, jestem dość naiwny w sprawach
PES, pewnie w wersji 2008 rozkocham się bez pamięci a za rok znowu będziemy się wszyscy ślinić do newsów o kolejnej części. Ot, taka mała japońska magia.
Hidden shot: