Nie jest to casting kolejnej edycji "Chcę być piękna" albo "Łabędziem być", choć ryje faktycznie wymowne. Otóż gdzieś na peryferiach jakiegoś zadupia, w zaułku najprzeciemniejszym, miało miejsce niepowodzenie pewnej pracy pana Józefa A. (A z umlautem rzecz jasna), który swymi dłońmi finezyjnie powykręcanymi pod kątem półsrogim, kościstymi i styranymi, od potu zasolony niczym Morze Śródziemne (albo orzeszki ziemne) wykonuje zadanie usilnie pożyteczne, honorowe, na chwałę kraju, do którego wykonywania niezbędna jest żarówka o napięciu 40 wat, stalowe nerwy, chustka do ocierania kropelek potu z czoła (używana, sztywna na skutek walki z katarem), litrowy pojemnik z wywarem duchowym (w jęz. łacińskim "spirytusowym"), filcy gumowie o podeszwie żelaznej, a także platynowy ząb zastępujący otwieracz, o krawędzi falistej, skierowany ku biegunowi północnemu. Pan Józef A. (pamiętajmy o umlaucie) opadał z sił, konstruował gliniane garnki na obrotowym stoliku, naciskając kończyną dolną lewą na wystający spod mebla ustawiony pod kątem prostym farmazon, zwany potocznie pedałem, na zamówienie rumuńskiej mafii - a tak na serio potrzebował naczynia na bimber pędzony gdzieś w otchłaniach czeluści piwnicznych swej rudery, gdzie grasuje szatan przebrzydły i nikczemny, który, zbiegłszy z mnogiej liczby butelek czystej, sterroryzowany wówczas łokciem, zaszył się w mroku, spowity oparami C2H5OH i gromadzi siły, by odrodzić się w potędze, zasiać ziarno zepsucia, a na końcu rozbisurmanić się wśród grzesznych śmiertelników. Niestety pan Józef A. (naturalnie umlaut rządzi nieustannie i niepodzielnie) zgubił zdeptane przez własne filcy okulary o szkłach grubości jego czło...wieku, nie wyobrażasz sobie nawet, jakiej grubości... Ponad to pan garncarz wszedł w interakcję z za dużą ilością trunku duchowego, a że okazał się człowiekiem małej wiary, jego dusza - zgodnie z tym, co zostało napisane - potępiona została na czas godzin kilku, a garnki - a co najgorsze flaszka na bimber - nie wyszły... Jednak, najwyraźniej pod wpływem oglądania przez bite (bo pan Józef A. (wiadomo, z czym) bił przy tym ko...tlety, a co myśleliście?) 10 godzin programów sportowych, wypuścił spod swych kościście powykręcanych pod kątem półsrogich rąk maski, które przypominają ryje takich osobistości, jak Rooney, Van Nistelrooy, Ronaldinho, Roberto Carlos, Giggs, Helnze czy Adriano. Pan Józef A. (no naturalnie, że z umlautem) nie chciał, aby jego praca ujrzała światło dzienne, jednak uprzednio, przed zachwianiem wiary, zapomniał za pomocą łokcia wygonić plugawego szatana z wywaru procent 80, toteż ten wykorzystał okazję i sprawił, iż twarze przeniknęły do sieci, skąd można je zassać. Amen.
Zapraszam do pobierania.
PC version:
Mirror 1
