Songo Q - Justyn 0:3
Songo Q - Justyn 3:0
Mój pierwszy turniej i od razu finał(bo tak można określić ten mecz), sam ten fakt już mnie bardzo zadowalał. Miałem jednak ochotę na pokuszenie się o zwycięstwo, w końcu apetyt rośnie w miarę jedzenia

.
Pierwszy mecz zaczął się dla mnie nieźle, mecz był wyrównany , oboje mieliśmy szanse ale połowa skończyła się bezbramkowym remisem. 10 minut później miał miejsce incydent po którym doprawdy ciężko sie pozbierać. Miałem sytuację sam na sam, a przed polem karnym będącego przy piłce Makaaya skosił od tyłu obrońca rywali. Niedosyć, że nie nie dostał czerwonej, to jeszcze Roy złapał kontuzję

. Nie mogłem się po tym pozbierać, więc rywal mnie wypunktował. Moje szanse na zwycięstwo w 2 meczu były małe.....
Drugie spotkanie mimo wszystko zacząłem pełen wiary. Początek był w miarę wyrównany, z lekkim wskazanie na Justyna, pierwsza połowa 0:0. gdzieś 15 minut po rozpoczęciu drugiej połowy udało mi się objąć prowadzenie. 10 minut przed końcam Guerrero i jest 2:0 ! W ostatniej akcji meczu dośrodkowanie, z główki strzela Guerrero, broni Dida, Guerrero jednak rozpaczliwą dobitką ustala wynik na 3:0 i doprowadza do rzutów karnych. W rzutach karnych Justyn nie dał mi jednak większych szans, wygrał 4:3 i sięgnął po końcowe trofeum

.
Świetnie grało mi się na tym turnieju, to był pierwszy w jakim grałem i chciałbym, żeby każdy był tak dobrze zorganizowany i poprowadzony jak ten

. Gratuluję też Justynowi zwycięstwa. Pozdrawiam jego, dr idea, oraz wszystkich uczestników tego turnieju

. Pozdro!!!