logo forum download ranking irc liga PS PES

menu  
News
kropki
Baza graczy
kropki
Redakcja
kropki
Historia polEvo
kropki
PES 2010
kropki
PES2008
kropki
kropki
Newsy
G??wne
kropki
Ligowe
kropki
Edycja
kropki
Arty
Felietony
kropki
Recenzje
kropki
Turnieje
kropki
Tutoriale
kropki
Wywiady
kropki
Polska Scena PES
Rankingi
kropki
Klany
kropki
Regulamin PSPES
kropki
Turnieje planowane
kropki
Turnieje rozegrane
kropki
Faq
PES6/2008 PC Online
kropki
WE 2002 Online
kropki
Kitserver 7 (ENG)
kropki
IRC
#polevo
kropki
Regulamin
kropki
Bywalcy
kropki
Bramka IRC
kropki
Cytaty
Szukaj
kropki
Wtyczka do FF
kropki
 
stopka
srodeknews
newstab PES 2015
Bądź na bieżąco.

»  Pro Evolution So...
»  Master League su...
»  Plebiscyt 2011 -...
»  Co dalej z ISSOn...
Liga

Edit
polEvo Patchuj z nami
Newsy ze świata edycji.

»  PES 6.5 Patch v7...
»  Pogoń Szczecin F...
»  Czas na remont -...
»  Japy pierwsza kl...
RANKING PRO EVOLUTION SOCCER 2015 PS4

Okiem norka, czyli pierwsze wrażenia z PES 2008 PC Online.
02.11.2007 08:20 norek

„Nie byliśmy zadowoleni z tego, co zostało zrobione w poprzednich częściach serii. Chcemy aby tryb Online był jak najbardziej zbliżony do rozgrywki offline, w związku z tym postanowiliśmy przebudować system gry sieciowej” - grzmiał w niedawnym wywiadzie dla serwisu Level7.nu słynny Shingo „Seabass” Takatsuka. Tym jednym zdaniem Japończyk wlał w serca fanów serii Pro Evolution Soccer odrobinę nadziei na lepszy, bardziej dopracowany tryb ONLINE. Słowa te trafiły także do mnie więc grę postanowiłem zakupić zaraz po jej premierze. I gdy wreszcie, po niemałych problemach uruchomiono serwery przeznaczone do gry sieciowej, postanowiłem sprawdzić czy słowa Sebassa znajdują odzwierciedlenie rzeczywistości…

Po pierwszym uruchomieniu gry, szybko odpaliłem tryb NETWORK. Moim oczom ukazało się małe okienko – zresztą bardzo ładne, podobne do tego z PES 6 - gdzie muszę podać swój nick oraz password. Oczywiście robię tak jak gra nakazuje - tworzę swój profil, a zaraz potem rozpoczynam swoją przygodę w witrualnym świecie PES’a. Pierwsze co przyszło mi na myśl: "zagram w jednym z pokojów Friendly aby zobaczyć z czym to się je". Jednak ku memu zdziwieniu w porównaniu do poprzedniczki opcje gry miałem tylko dwie - FRIENDLY lub RANKING…

Podekscytowany nową grą oraz zapowiedziami Seabassa, wybrałem tę pierwszą, szybko wchodząc na lobby. W środku 10 osób (wtf?! Przecież w szóstce było kilkadziesiąt osób na jednym lobby). Klikam więc w pokój numer jeden - dość szybko wyskakuje komunikat informujący mnie o zbyt słabym łączu przeciwnika... No okej, miałem pecha. Zostało jeszcze 9 to obskoczenia. Bez namysłu wybrałem drugi i powtórka z rozrywki. Nadal myśląc, że to nie mój dzień, wybierałem dalej - pokój numer 3, 4, 5, 6…. Powoli mój spokój zaczął się z organizmu ulatniać ale jak na fana owej gry przystało, nacisnąłem także siódemkę… Wreszcie! - któżby pomyślał, że znalezienie przeciwnika sprawi mi taką radość. „MECZ! BĘDZIE MECZ!” – pomyślałem. Przeciwnik wybrał Manchester United natomiast ja postanowiłem zagrać Realem Madryt. Szybkie ustawienia opcji oraz taktyki i zaczynamy grę! Tuż po pierwszym gwizdku arbitra Tevez podaje do Rooney’a a ten do C.Ronaldo, Portugalczyk biegnie szybko przed siebie, staram sie go dogonić… jednak moje wysiłki idą na marne - 34 sekunda 0:1!. Idąc za przykładem kolegi zmieniłem lekko swoje ustawienie, wrzucając Robinho na prawą flankę. Po 10 minutach było 3:1 dla mnie. Trzy identyczne bramki a dokładniej trzy takie same podania do boku - biegnę przed siebie a następnie oddaje strzał, który kończy się w bramce rywala. Tak wyglądał cały mecz, który zakończył się hokejowym wynikiem: 8 do 4 w moją stronę...

Mój wcześniejszy optymizm zaczął powoli przygasać. Po kilku próbach rozpocząłem mecz numer 2. Pozostałem przy Realu, natomiast przeciwnik zaaplikował Inter Mediolan. Przy ustawianiu składu zauważyłem, że coś jest nie tak. Mój oponent ustawił Zlatana Ibrahimovica na lewej stronie pomocy - jakiś nowy cyborg?! Moje przypuszczenia szybko znalazły odzwierciedlenie w grze. Wszystkie piłki kierowane były do Zlatana, który niczym czołg przebijał linię pomocy i obrony, bez problemu pakując piłkę do siatki. Cyborg + ekstremalne Lagi = 6:1 do tyłu... Zaraz, zaraz może wyjaśnię co oznacza termin „ekstremalne lagi”. Jedna z drużyn porusza się dwukrotnie szybciej, rywal natomiast jest świadkiem – wątpliwie interesującego - pokazu slajdów.

Po rozegraniu dwóch spotkań nie załamałem się do końca - może jednak trafiałem na ludzi ze słabymi łączami? może to przejściowe kłopoty i będzie lepiej? (coraz ciężej było oszukać samego siebie…) Cóż, mimo wszystko postanowiłem kontynuować grę! Jeden mecz, drugi, trzeci, dziesiąty, trzydziesty… Wygrywanie stało się banalnie proste. Aby nie naruszać zbytnio swoich nerwów, wybierałem najlepszą drużynę w PES 2008 czyli Barcelonę. Ustawiałem Etoo i Ronaldinho na skrzydłach co było stuprocentowym gwarantem sukcesu i łatwym sposobem na zdobywanie bramek. Aż szkoda było przeciwników. Ciekawe jak musi czuć się człowiek, który dostaje dwucyfrową liczbę bramek? Grałem kolejne mecze, jednak monotonna i toczona w przeraźliwych lagach gra nudziła mnie coraz bardziej. Raz wygrywałem, raz przegrywałem - bramki jakie strzelałem ja a także moi przeciwnicy były niczym marne dejavu. W pewnym momencie zacząłem nawet oglądać powtórki, ukazujące kilkumetrowe spalone, których arbiter najzwyczajniej w świecie nie zauważał…

Powoli zacząłem zastanawiać się czy aby kupno nowego produktu KONAMI miało jakikolwiek sens. Przecież to właśnie tryb Online miał być motorem napędowym Pro Evolution Soccer 2008… I gdy ujrzałem długo oczekiwany patch w wersji 1.10 (miał on poprawić ewidentne błędy w grze online), lekki optymizm powrócił. Przecież gorzej chyba być już nie może, prawda…? Szybko pobrałem ważący zaledwie 15 mb plik. Chwila, moment, 15 mb? Przecież aby to poprawić trzeba patcha o pojemności co najmniej 2gb lub po prostu ponowne napisanie gry. Ale jak wiadomo nadzieja matką głupich, więc zainstalowałem dodatek.

Ponownie włączam tryb NETWORK a następnie wchodzę na lobby. Zaczynam szybko mecz na „załatanej” już wersji 1.10. Od razu doszedłem do wniosku, że dodatek od panów z KONAMI nie poprawił nic… Jest on tylko swoistym kneblem, zamykającym choć na chwilę usta sfrustrowanych graczy. Dalsza gra online (przynajmniej na razie) nie ma zatem większego sensu.

Jako wierny fan serii Pro Evolution Soccer wolałbym nie widzieć tak niedopracowanego trybu online w żadnej grze, a tym bardziej w tej, która zajmuje od lat pierwsze miejsce na mojej prywatnej liście. Tym oto niestety bolesnym akcentem kończę swoje wypociny. Zapewne będą osoby, które się ze mna nie zgodzą jednak jest to moja osobista opinia a treść można potraktować jako subiektywną formę recenzji.


archiwum