Czy kiedykolwiek myśleliście, że granie to prosta sprawa, czy z lubością wspominacie czasy, gdy sytuacja na rynku była jasna i klarowna?
Jeśli odpowiedź jest twierdząca - mam dla Was złą wiadomość; jesteście starymi prykami, którym czas kończyć zabawę z pikselami.
Cykl wydawniczy serii Winning Eleven rozrósł się w ciągu ostatnich lat rozrósł się tak niebotycznie, iż ciężko się czasem połapać co jest czym.
Mamy więc Winning Eleven, Pro Evolution Soccer, Winning Eleven Final Evolution, Liveware, Winning Eleven DS, Winning Eleven to, Winning Eleven tamto...
Wydawałoby się, że serial ów zakończył się w lutym, kiedy ukazał się
Pro Evolution Soccer 6 na
Nintendo DS. Jednak nie.
Nie dalej, jak wczoraj, rynek Koreański został uraczony "nowym" produktem, jakim jest
World Soccer: Winning Eleven DS. Tytuł, który jest niczem innem, jak
PES6 DS po liftingu z pewnością przyjmie się na tym azjatyckim półwyspie, który coraz częściej jest zauważany przez producentów gier.
Koreański
World Soccer: Winning Eleven DS jest, jak wspominałem powyżej, "nową" wersją lutowego
PES6. Mamy więc WE2002 z jedną kamerą, kilkudziesięcioma drużynami, kilkoma (liga, puchar, szalenie dziwaczna liga mistrzów) trybami rozgrywki, oraz możliwość gry sieciowej. Gra może nie jest tak dobra, jak jej pierwowzór, ale miło uprzyjemnia czas w autobusie czy pociągu.


Jakby tego było mało,
Konami postanowiło zaistnieć na rynku telefonów komórkowych. W marcu zeszłego roku wydano
Winning Eleven Mobile, które stało się raczej ciekawostką, niż poważną grą. Rok później dostajemy do ręki (jakże dosłownie) kolejny produkt -
Winning Eleven Club Managment.
Jak sama nazwa wskazuje, trzon naszej rozgrywki stanowi zarządzanie klubem, który początkowo znajduje się w J-League 2 (której to sponsorem jest między innymi Konami), z której to możemy trafić nawet na europejskie salony. We wszystkim pomoże nam prześliczna asystentka, która poinformuje nas nawet o słabym stanie baterii.
Całość brzmi może nieco egzotycznie, być może tylko takie pozostanie. Nie ukrywam jednak, że miło byłoby ujrzeć ten tytuł w Europie, co by o niej nie mówić, ojczyźnie piłki nożnej.


