Poznań Game Arena to cykliczna już (choć dopiero
dwuletnia) impreza dla graczy, fanów fantasy, oraz wielbicieli sportów
ekstremalnych.
Całość odbywa się na terenie Międzynarodowych Targów
Poznańskich w ostatni listopadowy weekend (25 i
26).
To mające formę
LAN
Party z atrakcjami, dwudniowe święto gier,
przyciągnęło wielu fanów e-sportu z Polski, oraz zaproszonych gości (USA, Rosja,
Szwecja,
UK).
Mnie, jako fana gier, interesowało wyłącznie ostatnie
piętro hali 15, gdzie znajdowała się Digital Arena, miejsce rozpusty
fanów elektronicznej rozrywki. Tam właśnie,
obok standów z Wii (zdecydowanie największa atrakcja) ustawiono stanowiska z
PES6, gdzie, rzecz jasna, spędziłem najwięcej
czasu.
Dzień zerowy - piątek
Drążony nudą, trawiony całotygodniowym zmęczeniem, postanowiłem poszperać po
scenowych forach. Dość przypadkowo moje oczy zatrzymały się na skrócie PGA,
który nęcił mnie już rok temu. Po krótkim braku namysłu postanowiłem poszukać
towarzyszy. Tych, jak zawsze, brakło, ale wiedziony namowami Del'a, postanowiłem
wybrać się do Poznania.
Spory wpływ na tą decyzje miała współpraca organizatorów z PKP, które to
refundowało powrót. Tu trzeba chylić czoła przed ludźmi, którzy to umożliwili.
Wiele osób właśnie dzięki tej akcji mogło w ogóle zjawić się w stolicy
Wielkopolski.
Dzień pierwszy - sobota
Dojazd z Wrocławia do Poznania jest rzeczą niezwykle komfortową. Pociągi
odjeżdżają co godzinę, więc potencjalny uczestnik PGA z mojego miasta mógł
niemalże przebierać w możliwościach. Ja postanowiłem zjawić się na miejscu dość
wcześnie, bo około 10:13. Wysiadłszy z pociągu, spotkałem pierwszą część ekipy,
z która przyszło mi spędzać "arenowy" czas - DaQ, jego dziewczyna - Magda, oraz
Virti.
File
Na teren wystawowy dotarliśmy około południa, wcześniej musieliśmy bowiem zadbać
o nocleg. Pierwsze, co rzuciło się w oczy, to spora przestrzeń, którą zajmowały
"targi". Parter okupowany był przez fanów fantasy, gier bitewnych i systemów RPG
(Fantasy Arena). Trzeba przyznać, że ten oddział PGA miał się najsłabiej ze
wszystkich. Zainteresowanie było znikome i wynikało raczej z ciekawości (wszak
figurki z Warhammera są dość efektowne), niż z zaplanowanej wizyty. A szkoda, bo
fanów fantastyki (pod wszelką postacią) u nas nie brakuje.
Osobny budynek był okupowany przez wielbicieli sportów ekstremalnych (od
paintball'a po paralotniarstwo).
Nas interesowało ostatnie piętro pawilonu 15. Tam właśnie odbywać się miała
esencja imprezy - Digital Arena.
Po podróży ruchomymi schodami, uczestników witał bokserski ring, który idealnie
podkreślał arenowość wydarzenia. W centrum piętra znajdowało się sporych
rozmiarów pomieszczenie, gdzie ustawiono pokaźne telebimy, na których emitowano
zmagania w gry FPP (Q4, ET, CS). Ciekawsze mecze były komentowane przez
profesjonalistów (na przykład Thoro z klanu FF), oraz oglądane przez dziesiątki
sympatyków krwawej rozrywki. Poza tym, na scenie mogliśmy obserwować pokazy
artystyczne, oraz prezentacje szkół walki (capoeira). Tam także wręczano nagrody
w turniejach, których podczas PGA odbyło się bez liku.
Poza, typowymi dla tego typu wydarzeń, turniejami gier FPP, o których
wspominałem wcześniej, odbyły się zawody:
-
Tekken
-
FlatOut2
-
NFS:Carbon
-
Warcraft3
-
StarCraft
-
Fifa2007
Nas zainteresowało przede wszystkim miejsce, gdzie rozgrywane były sparingi w
PES6. Pesowisko składało się z dwunastu
, wysokiej
klasy komputerów PC (sic!). Niestety, pomimo ich niewątpliwie dużej mocy, gra
potrafiła nieprzyjemnie przyciąć, a ekran co rusz zdobiły dziwne pasy
zniekształceń.
Całość znajdowała się w przejściu pomiędzy stanowiskami do Tekkena, a standami z
Wii, co sprawiało wrażenie, jakoby PESowcy zostali upchnięci nieco na siłę. Nie
przeszkadzało to jednak w świetnej zabawie, jaka towarzyszyła sobotnim,
towarzyskim, zmaganiom w najnowszą część piłkarskiej serii Konami.
Kilka zdań wcześniej wspomniałem o nowej konsoli Nintendo - Wii. Należą się jej
co najmniej kolejne trzy linijki.
Przyznam bez bicia, że nowa zabawka N fascynuje mnie od dość dawna. PGA było
miejscem prapremiery tego cudeńka w Polsce. Jednocześnie, z powodu wycofania się
z targów firmy Microsoft (żałoba narodowa), PGA stało się istnym Wii show. Pięć
stanowisk, jakie przygotował dystrybutor - firma Lukas Toys z Wrocławia - było
stale oblegane, nie tylko przez fanów wielkiego N, ale i przez wielu
przypadkowych, ciekawskich "przechodniów". Fenomen Wii polega na tym, że zagrać
chce każdy, niezależnie od wieku i statusu społecznego. Na
wirtualnym ringu stawali naprzeciw siebie ojciec i syn, nastolatek wraz z
ukochaną, Wrocławianin z gejem z Poznania (Wrocław wziął górę!), hostessy,
wystawcy...wszyscy. Furora, jaką robiła gra Wii Sports (niezwykle przecież
prosta, oznaczała półgodzinne stanie w kolejce do boksu, kilkunastominutowe do
tenisa. Nie przeszkadzało to jednak nikomu. Wii rządziło, jestem szczęśliwy z
tego, że i mną.
Należy w tym miejscu nadmienić, że Wii było jedną z dwóch konsol na całym PGA.
Drugą, zdecydowanie mniej obleganą, był Xbox360, który w liczbie trzech sztuk
stanowił ekspozycję portalu Allegro. Pracownicy tego, co to kryć, giganta
rozłożyli się z przytulnymi kanapami, PES6 i PGR3.
Oczywiście nie obyło się bez szczegółowych testów okrągłej wersji PES6, które
przeprowadziłem wraz z Virtim.
Moc "nowej" konsoli Microsoftu jest niewątpliwie wielka. Wydawałoby się, że
programiści Konami skorzystają z takiego dobrodziejstwa. Nic bardziej mylnego.
Po uruchomieniu gry, oczom naszym ukazuje się dobrze znane z innych platform
menu. No, prawie dobrze znane, bo brakuje w nim kilku opcji. Reszta pozostała w
zasadzie bez zmian.
Największe różnice widać po rozpoczęciu meczu. To, co zachwyca, to świetnie
wykonane stadiony. Widać, że graficy dostarczyli lepsze tekstury, co powoduje
miły uśmiech na twarzy. Od razu odczuwalne jest także poprawione przełączanie
się zawodników, które jest teraz niemalże idealne.
Wyjątkowo poprawnie wypadł także joypad, którego jedynym minusem jest
beznadziejny d-pad.
To, co zachwyca mniej, a w zasadzie razi, to...cała reszta.
Najzabawniejsze jest to, że irytuje głównie grafika. Twarze są niezwykle dziwne,
zupełnie niepodobne do realnych. Dziwaczne jest cieniowanie modeli - cień wydaje
się nałożony na stałe, przez co skóra ma strasznie dziwną fakturę. Same modele
są nieproporcjonalne - ręce i szyje wydają się dziwnie długie. Kpiną jest
ujednolicenie bramkarskich rękawiczek (wszystkie są białe, jak u chirurgów).
Murawy, pomimo, że wyraźnie lepsze, nadal wywołują szyderczy uśmiech. Wielka
szkoda, że zmarnowano tak wielki potencjał. Jedynym ratunkiem wydaj się tryb
sieciowy, który jednak nie pozwala na współzawodnictwo z posiadaczami innych
platform.
Pierwszy dzień targów kończył się o godzinie 20. Zmęczeni, dość wyczerpującym i
pełnym atrakcji, dniem, udaliśmy się do centrum, gdzie w klubie "Stajenka"
odbyło się małe after party.

Dzień drugi - niedziela
Dzień drugi był tym, w którym odbywał się już, tak przez nas oczekiwany, turniej
PES6. Po wieczorno-nocnych wojażach, wstaliśmy rześcy i gotowi do walki o
nagrody
Na wstępie muszę narzucić czytelnikom pewne założenie:
* organizatorami będziemy określać włodarzy PGA
* prowadzącymi - chłopców z pesleague.pl, którzy nadzorowali przebieg rozgrywek
Założenie takie, może dość nietypowe, jest potrzebne, aby z poniższego tekstu
wyrobić sobie pełny obraz odbytego turnieju.
Pierwszy akapit należy się organizatorom, dzięki którym mogliśmy wziąć udział w
poznańskim turnieju. Nie znajdziecie tu niestety słów pochwalnych, gdyż ci
zwiedli w niemalże każdym aspekcie. Po pierwsze, najważniejsze, turniej był
rozgrywany na komputerach klasy PC, co jest przepotężną durnotą. Dlaczego?
Ano wyjaśniam.
* komputery zajmują więcej miejsca, niż konsole, wymagają więcej okablowania,
czasu na przygotowanie...
* poziom detali, jaki został ustawiony na stanowiskach, mocno dawał po oczach, a
gra potrafiła chrupnąć
* ciągłe wojaże z przejściówkami, ustawieniami doprowadzały do opóźnienia się
rozgrywanych spotkań (choć finalnie wszystko zmieściło się w planowanych ramach)
O dziwo, nie było to największą bolączką zmagań. Gracze dość szybko przywykli do
dziwacznych warunków i bawili się w najlepsze. Kolejnym, znacznie większym,
problemem były zasady rozgrywek. Turniej, gdzie startuje dużo osób, a gdzie od
razu mamy fazę pucharową, jest kompletną pomyłką. Nic więc dziwnego, że w
Poznaniu nie stawił się nikt (poza Szelągiem), kto brałby aktywny udział w życiu
turniejowej sceny. Nikt poważny nie będzie jechał kilkaset kilometrów po to, aby
odpaść w pierwszym przypadkowym meczu z przypadkową osobą. Szwankowało także
nagłośnienie, którego chłopcy prowadzący nie dostali na wyłączność, przez co
musieli je dzielić z ekipą Tekkenową. Nie wiem czy jestem odosobniony w swoim
zdaniu, ale ciągle odczuwałem, że turniej PES6 jest dla organizatorów rzeczą co
najwyżej czwartorzędną.
Resztą aspektów zajmiemy się chronologicznie.
Ktoś wielce pomysłowy nie dopuścił do wcześniejszych zapisów, przez co kolejka
do zapisów była długa i kręta, niczym jelito grube. Kolejność zapisów, o dziwo,
była niezwykle istotna, gdyż to właśnie ona decydowała o układzie par.
Prowadzący niestety nie są zbytnio zaznajomieni ze sceną, więc o turniejowym
sofcie nawet nie słyszeli, a szkoda. Szkoda, bo ułatwiłoby to odczytywanie par,
ustalanie stanowisk, terminu (godziny) rozgrywanych spotkań. Uniknięto by
dziwnych sytuacji, kiedy to skreślano nieświadomych niczego graczy, którzy nie
dowiedzieli się kiedy i na którym stanowisku mają grać.
Jak to zwykle bywa, najtrudniej jest zacząć. Potem już wszystko poturlało się
samo i bez większych przeszkód dobiegło do końca.
Nie ulega wątpliwości, że PGA posiada przepotężny potencjał, który jednak
jeszcze nie jest do końca wykorzystywany. Nie chodzi mi tylko o DigitalArena,
myślę mi także o, wspomnianej wcześniej, małej atrakcyjności części fantasy.
Podstawowym błędem growej części imprezy, było swoiste izolowanie gier innych,
niż FPP. Doskonale rozumiem, że FPP to esencja e-sportu, ale inne sceny (vide
PES) działają na prawdę prężnie i należy im się godne miejsce na tego typu
targach. W tym roku fanów PES, pomimo starań prowadzących, zepchnięto na
margines. Choć bawiliśmy się świetnie, pozostał spory niesmak. Przypominało mi
to nieco eliminacje Mistrzostw Polski PES5 - turnieje dziwnie organizowane, ale
świetnie prowadzone. Żywię spore nadzieje, że za rok będzie lepiej. Nie są to
nadzieje płonne, gdyż wszystko wskazuje na to, że scena PES mocno rozwinie się w
przyszłym roku. Jej aktywność nie będzie mogła ujść uwadze ludziom, którzy
organizują PGA oraz podobne imprezy.
Czy tak się stanie? Wszystko okaże się z czasem. Ja jestem dobrej myśli, Wam też
to doradzam.