Przyznam, że niespecjalnie
śpieszyłem się z napisaniem newsa na temat time exclusive PES 6 na X360. O tej „rewolucyjnej” informacji wspomniałem tylko jednym zdaniem w poprzednim newsie. Chciałem rozwinąć ten temat w kolejnym. Na szczęście w momencie, gdy zabierałem się do przelania myśli na papier (yyy, chyba do edytora ;-), nadeszła informacja, która postawiła całą sprawę w innym świetle, tym samym ratując mnie od pisania bzdurnej, PR-owskiej notki. Ale po kolei.
23.08.2006. Na trwających właśnie targach Games Convention w Lipsku, swoją konferencję przeprowadza Microsoft. Kwadrans po trzynastej następuje prezentacja Pro Evolution Soccer 6 na konsolę Xbox 360. Właściwie to wyświetlany jest trailer; żadnych, innych szczegółów. Dwie minuty później sala konferencyjna pełna jest ludzi z szeroko otwartymi ustami – Chris Lewis, dyrektor ds. Xbox’a w Europie, informuje, iż Microsoft podpisał umowę z Konami na wyłączność czasową portu PES 6 na X360. Sensacyjna wiadomość migiem rozchodzi się po świecie, bo oto gigant z Redmond nakłonił Japończyków do zrezygnowania z produkcji PES/WE na PLAYSTATION 3. Sony dostało pstryczek w nos…
Kilka godzin później Microsoft już musiał odkręcić całą sprawę. Okazało się, iż Konami nie podpisywało żadnych cyrografów, nawet nie zamierzało. Cała sprawa leży w
jednym istotnym fakcie – PES 6 na razie nie powstaje na PS3, są tylko jedynie plany produkcji, ale raczej „siódemki”. Sama gra raczej nie ukaże się w bieżącym roku. Podobny wariant zastosuje EA wraz z FIFĄ 07 na PS3.
To nie pierwszy taki „babol” Microsoftu. Wystarczy wspomnieć o rzekomym półrocznym time exclusive Grand Theft Auto 4. Rockstar wtenczas natychmiast zdementował tę informację.
Cóż więc sądzić na temat Microsoftu? Czyżby chwytał się aż tak tanich chwytów marketingowych?