Japoński rynek muzyczny to dość specyficzny koktajl. Nurt
Visual Kei, zapoczątkowany tam w latach 80, przysparza dość nietypowych dla nas wrażeń estetycznych. Podobnie rzecz ma się z samą muzyką. W kraju wschodzącego słońca króluje bowiem szeroko pojęty kicz.
Słuchacz europejski, wychowany na dorobku The Beatles, Pink Floyd czy Maryli Rodowicz ma spore problemy z zaakceptowaniem jPopu. Tym jednak gatunkiem od lat męczy nasze uszy KCET. Dokładnie tak samo jest w przypadku
WE10. Muzyka trąca Nipponem już od intra (a pamiętacie trailer ?).
Zmienić postanowił to mieszkaniec gorącego Sao Paulo -
Vincent Vega.
W jego soundpacku znajdziemy solidną dawkę rocka (Satriani), grunge (Alice In Chains), punku (Ramones) czy popu (U2).
Download:
FileFront