Scena przedstawia warsztat szewski (może być dowolnie fantastycznie urządzony) na niewielkiej przestrzeni półkolistej. Na lewo trójkąt zapełniony kotarą wiśniowego koloru. W środku trójkąt ściany szarej z okrągławym okienkiem. Na prawo pień wyschłego pokręconego drzewa - między nim a ścianą trójkąt nieba. Dalej na prawo daleki krajobraz z miasteczkami na płaszczyźnie. Warsztat umieszczony jest wysoko ponad doliną w głębi, jakby na górach wysokich był postawiony. Dwaj Czeladnicy po bokach, I na lewo, II na prawo, pracują przy warsztacie. Z daleka dochodzi huk samochodów czy czort wie czego zresztą i ryki syren fabrycznych.
Czeladnik I gorączkowo uwijając się przy warsztacie.
- Skończyłem, hej !
Czeladnik II
- Cóżeś tam stworzyl ? I skończ z tym "hej".
Czeladnik I pełen animuszu
- Paczkę z trzewikami przyjacielu, całą paczkę!
Czeladnik II
- Pochwalże się.
Czeladnik I
- Oto i ona, hej !
Paczka
Czeladnik II pełen pogardy.
- Cóż to !? To ma być coś godnego uwagi ?
Czeladnik I wściekły niczym byk na arenie
- Zrób lepszą frajerze.
Czeladnik II wyciągając pudełko spod stołu
- Oto i jest.
Pudełko
Czeladnik I
- No - to jest przesada...
Wtem do warsztatu wpada zdyszany właściciel pobliskiego zakładu tkackiego. Człowiek jest to zdolny, pracowity a i pomysłowy niemało.
Tkacz
- Panowie, panowie, eureka!
Czeladnicy nie ukrywając zdziwienia
- A cóż to?
Tkacz
- Ech, głupcy. To nowe wdzianie dla naszych dzielnych piłkarzy.
Czeladnik I
- Toć ja tu afrykańskie znaki widze, hej.
Tkacz pokazując czeladnikom stroje
- Nie tylko, nie tylko, rzućcie okiem.
Mamy więc Angolę.
Ghanę.
Togo.
I Niderlandię.
Wszystko wykonane w nowy sposób, na nowych materiałach.
Czeladnicy przybici
- Zaiste, przewyższasz nas pod każdym względem...
Osoby:
Czeladnik I - El Gigante
Czeladnik II - dgutierrez32
Tkacz - torin
Wersja skrócona:
Wyszły 2 bootpacki, torin zrobił stroje.
Miłego grania.
|