Winning Eleven 8: Liveware Evolution
Od daty premiery tego tytułu minęło już prawie 2 miesiące. W tym czasie mogliśmy zapoznać się z nowym tytułem wydanym pod egidą KCET-u. Po włożeniu płytki z grą do konsoli naszym oczom ukazuje się ładnie wykonane intro. Muzyka przygrywająca w tle jest dynamiczna. Intro doskonale odzwierciedla boiskowe sytuacje, które nieraz możemy zaobserwować oglądając relacje spotkań w TV. Widzimy zmagania piłkarzy, przepychanki, faule, brutalne kosy, ale również zagrania, po których musimy zbierać szczękę z podłogi;) Mam na myśli piękne bramki zdobywane w ekwilibrystyczny sposób a także zwody. np. flip-flap Ronaldinho. Czy jednak na tym się kończy odmienność nowego Winning-a od znanej graczom europejskim PES4? Otóż nie panowie i panie!;) Zmian jest całkiem sporo, choć gwarantuję Wam, że nie zauważycie ich na wielu skrinach prezentowanych już przed premierą. Zmiany nie dotyczą strony graficznej gry, a tego co jest dla nas najważniejsze – gameplay’u. To perfekcyjnie wykonana rozgrywka przyciąga nas do serii piłkarskiej KONAMI.
Po intrze naszym oczom ukazuje się menu główne. Tutaj nie wprowadzono w zasadzie żadnych zmian. Jedyną nowością są kolory tła, ale taki dodatek nie znaczy nic dla spragnionego czystej, piłkarskiej rozgrywki gracza! A właśnie... Zapomniałbym wspomnieć o takim szczególe. Mianowicie... gra jest tylko w języku japońskim. To zarazem największy minus tej pozycji. Nie spełniły się zapowiedzi KCET-u jakoby gra była wyposażona w sześć wersji językowych. Owszem jest sześć języków do wyboru, ale są to tylko różne komentarze. Pozostaje nam zmagać się z krzaczkami lub zassać patcha tłumaczącego grę na język angielski. W menu znajduje się opcja gry online ale jest ona tylko dostępna dla graczy z KKW. Dobra dość zbędnych opisów menusów itp. !
Czas przejść do samej gry. Po włączeniu pierwszego meczu od razu można zauważyć, że zawodnicy ruszają się nieco ślamazarniej względem PES4. Ich ruchy są znacznie spowolnione. Na początku zmiana ta może irytować głównie graczy, którzy opierali swoją rozgrywkę głównie na dryblingu. Tutaj taki styl gry nie ma sensu. Kiwka jest maksymalnie utrudniona i podobnie jak w WE2oo2 rozgrywanie piłki trzeba oprzeć na ciągłych podaniach. Trudniej jest przejść 2-3 zawodników i oddać celny strzał. Wielu może to nie przypaść od gustu aczkolwiek mi to się bardzo spodobało. To kolejny krok w stronę realizmu.
Widać, że programiści KONAMI wzięli do siebie narzekania graczy na zbyt anemiczne strzały w WE8 i PES4. Wróciła dawna moc strzałów z PES3. Nareszcie można skończyć akcję potężną bombą zza pola karnego. Czuć, że mamy kontrolę nad siłą strzałów. Teraz w zasadzie każdy zawodnik może oddać mocny strzał, jednak tylko najlepsi będą umieli trafić z dużej odległości w światło bramki.
Wraz z polepszeniem strzałów ewoluowali bramkarze. Co prawda nie bronią już tak fantastycznie w sytuacjach 1 na 1, ale ich skuteczność generalnie uległa polepszeniu. Nie dają się już „położyć” jednym zwodem, rzadko odprowadzają piłkę wzrokiem do bramki, szybciej łapią piłki, które wyleciały im z rąk w wyniku wcześniejszej interwencji.
Pogorszeniu uległy loby z R1. Nareszcie nie są one tak zabójcze jak w PES4. Twórcy gry dobrze je zbalansowali i nie są one już „złotym środkiem” na zdobywanie bramek w sytuacjach sam na sam z bramkarzem.
Na pochwałę zasługuje to co zrobili programiści KCET-u z grą obronną. Nareszcie nie każde wypuszczenie w uliczkę trafia do naszych napastników. Obrońcy sprytnie przytrzymują naszych snajperów, często uniemożliwiając im dojście do piłki. Dzięki temu gra wymaga od nas większej kreatywności i pomysłowości na rozegranie każdej piłki! Nasi napastnicy są często bezradni w pojedynkach z dobrze dysponowanymi obrońcami. Teraz każde spotkanie to batalia w środku pola, bezpardonowa walka o piłkę - dokładnie tak jak w prawdziwych meczach.
Animacje w tej części zasługują na parę słów pochwały. Flip-flap w wykonaniu Ronaldinho, Zlatana Ibrahimovica lub Ronaldo robi naprawdę duże wrażenie. Ulepszono ruchy piłkarzy w trakcie oddawania strzałów, przyjmowania piłki a także w trakcie wykonywania wślizgów.
Poprawiono fizykę piłki. Teraz futbolówka wydaje się troszkę cięższa, lepiej odbija się zarówno od murawy jak i od zawodników. Niestety KONAMI zrobiło nam „psikusa” w postaci nieaktualnych składów oraz zwolnień animacji przy akcjach podbramkowych z udziałem dużej ilości zawodników.
Pomimo tych kilku niedociągnięć gra jest naprawdę ciekawym kąskiem dla każdego fana konsolowej piłki nożnej. Posiadacze PlayStation2 mogą czuć się usatysfakcjonowani najnowszą odsłoną kopanki KCETu, gdyż WE8:LE jest w stanie zapewnić wiele godzin przedniej zabawy. Konami poczyniło kolejny krok do przodu, gra ewoluuje w dobrą stronę i z każdą kolejną edycją zdobywa nowych fanów. Osobiście uważam, iż Winning Eleven 8 : Liveware Evolution w pełni zasłużenie przejmuje od PES4 pałeczkę lidera. Gorąco polecam każdemu maniakowi piłki nożnej.