logo forum download ranking irc liga PS PES

menu  
News
kropki
Baza graczy
kropki
Redakcja
kropki
Historia polEvo
kropki
PES 2010
kropki
PES2008
kropki
kropki
Newsy
G??wne
kropki
Ligowe
kropki
Edycja
kropki
Arty
Felietony
kropki
Recenzje
kropki
Turnieje
kropki
Tutoriale
kropki
Wywiady
kropki
Polska Scena PES
Rankingi
kropki
Klany
kropki
Regulamin PSPES
kropki
Turnieje planowane
kropki
Turnieje rozegrane
kropki
Faq
PES6/2008 PC Online
kropki
WE 2002 Online
kropki
Kitserver 7 (ENG)
kropki
IRC
#polevo
kropki
Regulamin
kropki
Bywalcy
kropki
Bramka IRC
kropki
Cytaty
Szukaj
kropki
Wtyczka do FF
kropki
 
stopka
srodeknews
newstab PES 2015
Bądź na bieżąco.

»  Pro Evolution So...
»  Master League su...
»  Plebiscyt 2011 -...
»  Co dalej z ISSOn...
Liga

Edit
polEvo Patchuj z nami
Newsy ze świata edycji.

»  PES 6.5 Patch v7...
»  Pogoń Szczecin F...
»  Czas na remont -...
»  Japy pierwsza kl...
RANKING PRO EVOLUTION SOCCER 2015 PS4

Konkurs publicystyczny ISSOnline&ISS - rozstrzygnięcie
29.01.2008 10:41 manner

Trzy tygodnie temu rozpisaliśmy konkurs publicystyczny, który polegał na napisaniu dowolnego tekstu, związanego z serią ISS/PES/WE. Cierpliwie czekaliśmy na wszelkie nadesłane prace. Nawet przedłużyliśmy termin o tydzień. Niestety, okazało się, że chętnych do wzięcia udziału nie było zbyt wielu, bowiem na adres mailowy redakcji przysłano jedynie dwie prace...

Wybór nie był trudny. Dlatego też redakcja jednogłośnie wybrała najlepszą pracę. Tak więc, miło nam poinformować, że zwycięzcą został:

Credt

Gratulujemy!

Z Credt'em skontaktujemy się drogą mailową, w celu omówienia formy przekazania nagrody, którą jest stuzłotowy bon na zakupy w Internetowym Sklepie Sportowym ISS

A oto zwycięski tekst:

Piłkarze FC Klasówki 34 nie otrząsnęli się jeszcze po porażce z Shakhtarem Donieck, kiedy trener Piotr Kartonik zarezerwował kolejny sparing z holenderskim Feyenoordem. Prognozy przedmeczowe nie zapowiadały się korzystnie dla zmęczonych sezonem zawodników najlepszego polskiego klubu, lecz mimo to selekcjoner nie oszczędzał swoich podopiecznych, serwując im pod nos coraz to cięższe wyzwania. Wprawdzie poprzedni mecz z Paris Saint-Germain udało się jakoś wygrać 2:1, to szczególnego entuzjazmu wśród osowiałych kopaczy dostrzec nie było można za grosz.

Autokar z klubowym logo mknął po jednej z licznych niemieckich autostrad. Kiedy zawsze piłkarze przyklejeni byli do szyb, energicznie rozprawiając o czekającym ich spotkaniu, teraz siedzieli ze spuszczonymi głowami i nie odzywali się do siebie. Trener Kartonik dobrze wiedział, co czują jego podwładni. Sam niegdyś był znakomitym obrońcą - przez kilka lat grał w pierwszej jedenastce Legii Warszawa. Znał tę huśtawkę nastrojów - zwycięstwo = radość, porażka = zdołowanie. Jednak na ławce trenerskiej FC Klasówki siedział już od pięciu lat i zawsze wiedział, jak podnieść swoich zawodników na duchu i jak ich zmotywować do dalszej gry. FCK jest drużyną bardzo charyzmatyczną - piłkarze na boisku nigdy nie bywają tak chłodni jak w klubach Bundesligi, czy też tak rozochoceni jak kopacze hiszpańskiej Primery. Byli po prostu ludźmi zmiennymi. Cechę taką można błyskawicznie zamienić na zaletę i trener Kartonik radził sobie z tym już dobre pięć lat. Jednak teraz przyszedł czas, kiedy trzeba trochę pocierpieć. Nie znoszę tego okresu. Kilkanaście godzin jazdy minęło w mgnieniu oka. Czarno-pomarańczowy bus z wielkim logiem FCK na boku zatrzymał się pod pięknym stadionem De Kuip w Rotterdamie. Zawodnicy zaczęli powoli wysypywać się z ciepłego wnętrza wprost w nieprzyjemną mżawkę, sączącą się z zachmurzonego nieba. Na końcu wysiadł pan Kartonik, pogrążony w głębokim zamyśle. Gdy dwudziestu trzech Klasówkowiczów zgromadziło się w szatni, przemówił trener. Głosem drżącym, choć bardzo stabilnym. - Posłuchajcie - zaczął - Feyenoord jest drużyną z czołówki Eredivisie. Za wszelką cenę nie wolno wam go zlekceważyć. Nie doceniliście piłkarzy Shakhtara i wynik, jaki był, widzieliśmy wszyscy.

Michał Botnicki ziewnął. Wszyscy znali przemowę trenera na pamięć. - Ten mecz macie wygrać. To jest wasze dzisiejsze zadanie. Kolejne spotkanie gramy u siebie z reprezentacją Polski, więc tym bardziej nie możemy się splamić tuż przed meczem z rodakami. - Kartonik uciął, jakby miał zamiar za chwilę dokończyć, ale tylko wypuścił przeciągle powietrze i burknął - No, przebierajcie się. Kilkanaście minut później wyjściowa jedenastka FCK stanęła już w tunelu na De Kuip. Bramkarz Mariusz Wafelek zmierzył wzrokiem gospodarzy w ich domowych, czerwono-białych koszulkach i czarnych spodenkach. Goście odziani byli w wyjazdowe barwy, tonące w pomarańczy i czerni. Pomimo tego, iż Klasówkowicze przeżywali ten moment już dziesiątki razy, stres towarzyszył każdemu z nich. Główny arbiter tego towarzyskiego spotkania skinął na kapitanów drużyn i dwa rzędy piłkarzy ruszyły przed siebie wprost na śliską, zroszoną deszczem murawę. Stadion pękał w szwach pomimo niekorzystnych warunków atmosferycznych. Widać prawdziwi kibice nie są z cukru. Gdzieś w ogłuszającej wrzawie ponad pięćdziesięciu tysięcy gardeł tonął głos spikera, czytającego wyjściowe składy obu drużyn.

- W bramce z numerem trzydziestym pierwszym Henk Timmer! Dalej w obronie numer 4 Andre Bahia, nr 17 Philippe Leonard, nr 20 Ron Vlaar i całkiem z prawej z numerem dwudziestym czwartym Roysten Drenthe! Druga linia to numer szósty Theo Lucius i nr 36 Mohammed Abubakari, nieco z przodu z dziesiątką Nicky Hofs i z trzydziestką trójką Jonathan de Guzman! Na szpicy ataku z numerem 9 Pierre van Hooijdonk i 28 Romeo Castelen!

Wymienieni piłkarze machali wesoło do wrzeszczących trybun, obleczonych czerwoną mgiełką wystrzelonych rac i obwieszonych transparentami, sławiącymi ulubiony klub z Rotterdamu. Botnicki przełknął ślinę i żwawiej ruszył na środek przemoczonego boiska. - A oto jedenastka gości: z numerem pierwszym Mariusz Wafelek na bramce, boczni obrońcy to z czwórką Łukasz Petarda i z dwudziestką dwójką Grzegorz Algida, na środku stoper Dariusz Selekt z osiemnastką na plecach! W drugiej linii z siódemką Patryk Butelka i z dziewiętnastką Krzysztof Sobota! Na przedzie pomocy z numerem dwudziestym Robert Sobota i z piątką Przemysław Petarda! Na ataku mamy trzech piłkarzy - na lewym skrzydle Michał Botnicki z numerem 10, na prawej stronie Arek Błotko z dziewiątką i na środku legendarny snajper przyjezdnych - z numerem jedenastym Piotr Twarożek!

Trybuny huknęły. Dopiero teraz Klasówkowicze zdali sobie sprawę, że grubo ponad 20 tysięcy ludzi na stadionie to Polacy poodziewani w czarno-pomarańczowe trykoty swojego czołowego krajowego klubu i rześko dopingujący swoich ulubieńców. Piotr Kartonik zajął miejsce na ławce trenerskiej, a wraz z nim siedmiu rezerwowych - bramkarz Paweł Twarożek, obrońcy Mateusz Subarówka i Łukasz Roleta, pomocnicy Rafał Drzewialski i Daniel Walentynka oraz dwoje napastników - Grzegorz Dzikun i Sabale Almantoglou - jedyny obcokrajowiec, pochodzący z Kamerunu, mierzący 205 cm wzrostu i ważący bagatela 100 kg, służący za postrach na ławce i maszynę do strzelania goli na boisku. Naprzeciwko dostrzec można było skupionego menedżera Feyenoordu - Erwina Koemana, a obok niego zafascynowanych rezerwowych - Patricka Lodewijksa, Timothy’ego Derijcka, Pietera Collena, Alfreda Schreudera, Lorenzo Davidsa, Steina Huysegemsa i Joonasa Kolkkę.

Arbiter w jaskrawożółtym stroju ustawił piłkę na środku boiska i rzucił monetą. Krótkie uzgodnienie z kapitanami drużyn - Piotrem Twarożkiem oraz Pierrem van Hooijdonkiem i już było wiadomo, kto rozpocznie mecz, a kto wybierze połowę boiska. Donośny dźwięk lśniącego gwizdka przeszył dudniący stadion i mecz rozpoczął się. Od środka zaczęli gospodarze. Krótkie podanie do Castelena i od razu długi przerzut do Bahii. Dwudziestu dwu chłopa rozproszyło się po mokrej tafli boiska. Szybka piłka do Abubakariego, ten od razu do Hofsa, podanie górą w kierunku de Guzmana, ale nieco za mocne, w efekcie czego FCK rozpocznie od autu na wysokości linii środkowej. Krótko do Krzysia Soboty, ten wycofał do Selekta, widząc szarżującego Castelena. Darek Selekt wysokim lobem, acz bardzo precyzyjnie, posłał piłkę do starszego brata Krzysztofa - Roberta Soboty. Ten jednak pod naciskiem Luciusa traci futbolówkę spod nóg.

Kwadrans gry za nami, a tablica świetlna niezmordowanie pokazuje wynik zero do zera. Śliska trawa i kałuże wody utrudniają piłkarzom poruszanie się po murawie i wykonywanie celnych podań. Piłkę spokojnie przyjmuje młodszy z braci Petarda - Łukasz. Krótko do Butelki, ten posyła prostopadłą piłkę do Botnickiego, który od razu rozpoczyna rajd, uruchamiając na przeciwległym skrzydle Arka Błotko. Środkiem ruszył Piotr Twarożek, unikając taktycznych bloków Leonarda i Vlaara. Efektowny drybling w wykonaniu Michała, przekładanka, odbicie w lewo i dośrodkowanie w pole karne. Dochodzi do niego Błotko, ale uderza ze zbyt ostrego kąta i piłka ląduje w rękawicach Henka Timmera. Pomocnicy i napastnicy automatycznie ruszyli do przodu, szukając pozycji do ataku, kiedy golkiper Feyenoordu wykopał mokrą futbolówkę wysoko za linię dziewiątego metra na połowie rywala. Efektownie na klatkę przyjmuje Hofs, płasko do de Guzmana, van Hooijdonk i Castelen ruszają głęboko pod bramkę Wafelka, dośrodkowanie Jonathana de Guzmana, piłkę strąca głową Romeo Castelen… i zaskoczony Mariusz Wafelek jest zmuszony wyjąć szmaciankę z siatki. W dziewiętnastej minucie rozlega się huk na trybunach, oznajmiający ogromną radość kibiców gospodarzy. Drużyna z Rotterdamu prowadzi 1:0.

Niekorzystny dla przyjezdnych wynik utrzymywał się kolejne 10 minut. Pół godziny gry za nami. Deszcz przestaje wprawdzie padać, ale rozdeptana murawa nie przypomina trawy, a raczej mieszankę zielonych źdźbeł z całą masą zdradliwego błota. Piłkarze FC Klasówki tracą siły. Ustają ataki zmęczonego Piotra Twarożka, Arek Błotko zupełnie darował sobie ataki prawym skrzydłem, jedynie niezniszczalny Michał Botnicki wciąż stara się wykorzystywać każdy błąd obrońców Feyenoordu, aby wykonać szybką kontrę. W decydującym momencie poślizgnął się jednak i Bahia z łatwością wyłuskuje mu piłkę. Lucius, który wyszedł aż za Nicky’ego Hofsa, macha ręką w kierunku obrońcy, by ten posłał mu długą piłkę. O zamiarach defensora gospodarzy zorientował się Robert Sobota, ale Lucius sprytnym zwodem omija zdezorientowanego pomocnika, przedziera się przez Patryka Butelkę i wykorzystuje błąd Grzegorza Algidy, po czym posyła potężne uderzenie z czternastego metra, którego nie jest w stanie wybronić Wafelek. Arena De Kuip ponownie eksploduje kakofonią radości. Trzydziesta druga minuta, indywidualny rajd Theo Luciusa i ze skromnego prowadzenia zrobiło się już całkiem bezpieczne 2:0. Całkowicie przybici zawodnicy FCK czekali już tylko na gwizdek, kończący tę beznadziejną, jednostronną pierwszą część meczu.

Mijały kolejne minuty, a osowiali piłkarze Piotra Kartonika nie byli w stanie przypuścić żadnego skutecznego ataku na bramkę Henka Timmera. Ba, to cud, że nie stracili jeszcze kolejnych goli. Wreszcie arbiter zagwizdał po raz ostatni, gdy 45 minut dobiegło końca. Żywi i rześcy podopieczni Erwina Koemana żwawo ruszyli w kierunku tunelu i szatni zawodniczych, omawiając szczegóły pierwszej odsłony spotkania. Piotr Kartonik już czekał z założonymi rękoma. Zapewne po stracie drugiej bramki począł obmyślać strategię na drugą połowę i teraz aż go nosiło, by jak najszybciej przedstawić ją swoim graczom.

- Co się dzieje? - wystrzelił jak z procy. - Feyenoord was gniecie. Mecze na wyjeździe zawsze są trudne, to fakt. Ale FC Klasówka zawsze potrafiła się podnieść z największych upokorzeń. Strata dwóch goli to jeszcze nie koniec świata. Nadal mamy szansę na remis, a może nawet zwycięstwo. - Choćby na kontaktową bramkę… - wysapał Botnicki. - Stać was na więcej, niż jedną budę. Jesteśmy najlepszym polskim klubem. Udowodnijmy to i pokonajmy czołówkę Eredivisii! - wziął głęboki oddech - Robimy zmiany. Arek - wskazał na Błotka - zastąpi cię Grzesiek Dzikun. Za Patryka wejdzie Daniel - przeniósł wzrok na Walentynkę - i to tyle. Do ataku, chłopaki. Słowa trenera zawsze wiele znaczyły dla piłkarzy FCK. Kiedy sędzia poprosił o wejście na boisko, zawodnicy ruszyli ze zdwojonym animuszem. Na czele z Piotrem Twarożkiem wybiegli na wciąż śliską murawę i zajęli pozycje. Po chwili to samo zrobili gracze z Rotterdamu. Arbiter ustawił piłkę na środku i zadął w gwizdek. Rozpoczęło się drugie 45 minut. Krótkie podanie do Roberta Soboty, ten od razu na skrzydło do Botnickiego. Ataki lewym skrzydłem to główna taktyka FCK. Szybki drybling Michała z dziesiątką na plecach, zamarkowane dośrodkowanie, śliczny flip-flap i płaskie podanie po ziemi w okolice pola karnego. Do piłki doskakuje Twarożek, oddaje strzał… i posyła futbolówkę kilka centymetrów nad poprzeczką bramki zdezorientowanego Timmera. Kartonik aż złapał się za głowę, ale przez jego twarz przemknął uśmiech. Rady trenera jak zwykle okazały się bezcenne. Największym mankamentem jego drużyny była bowiem niewiara w siebie. Piłkarsko był to jeden z najpotężniejszych klubów, ale mentalnie już nie. I właśnie od spraw psychologicznych zespół miał niezawodnego trenera Kartonika. Minuty uciekały jedna za drugą, ale wynik wciąż był bardzo niekorzystny dla czarno-pomarańczowych. Minęło dwadzieścia minut od rozpoczęcia drugiej połowy i selekcjoner Klasówki zażądał ostatniej zmiany. Za tablicy asystenta sędziego zabłysnęła zielona czternastka, a obok niej czerwona jedenastka: schodzi wycieńczony kapitan Piotr Twarożek, a w jego miejsce Sabale Almantoglu. To ostatnia deska ratunku. Z autu rozpoczyna Feyenoord. De Guzman wycofuje do Abubakariego, ten przerzuca do Bahii. Błyskawicznie przy defensorze gospodarzy znalazł się Michał Botnicki, starając się odebrać mu piłkę. Nie udało się jednak i Bahia wybija w kierunku van Hooijdonka, ale na drodze łaciatki stanął mierzący ponad dwa metry wzrostu, ciemnoskóry Almantoglu. Bez wahania ruszył do ataku, niczym rozpędzony nosorożec. Z łatwością przeszedł Hofsa, wystawił Przemkowi Petardzie, ten krótko do Arka Błotko, a prawoskrzydłowy z powrotem na dobieg do Kameruńczyka. Sprytne przyjęcie piłki, płaski strzał w prawy róg bramki… I mamy gola kontaktowego! Teraz oszalał sektor polskich kibiców. W górę poleciały pomarańczowe race, serpentyny i wszelkiej maści rekwizyty, przydatne na meczach. Piotr Kartonik zerwał się z ławki i wyskoczył w górę z ręką w geście triumfu. „Nic nie jest niemożliwe”, pomyślał. Do końca spotkania pozostało około 20 minut, a wynik na tablicy świetlnej przedstawiał się następująco - FEYENOORD 2 FC KLASOWKA 1. Trener zagrzewał swoich podopiecznych do walki, przyklaskując i wykrzykując przeróżne taktyczne wskazówki do nowego kapitana - Przemka Petardy. Gracze z Rotterdamu jakby oklapli, choć wciąż napierali na bramkę Wafelka. Zmęczenie dawało się we znaki, zwłaszcza, że nie udało się utrzymać czystego konta. Kilka szybkich podań i strzał Castelena, ale kapitalnie interweniuje Mariusz Wafelek, wyłapując kąśliwy strzał. Błyskawicznie wyrzuca futbolówkę do Darka Selekta, ten od razu na skrzydło do Błotka, ale skrzydłowy nie dochodzi do piłki. Czuwający na prawej stronie Vlaar wybija przed siebie. Piłkę przejmuje Krzysiu Sobota. Znany jest z tego, że nie lubi podawać, za co wielu starszych kolegów ma do niego pretensje. Jest też znakomitym dryblerem. W tak trudnej chwili pozwolił sobie na trik zwany „motylkiem”, bądź też „rainbow” - przerzucił piłkę nad nadbiegającym de Guzmanem i popędził dalej. Grzesiek Dzikun rozpoczął rajd na przeciwległej stronie, licząc na konstruktywne podanie od Soboty. Krzysztof zatrzymał się naprzeciw Abubakariego, zamarkował ruch w prawą stronę, a ruszył w lewą, zostawiając ośmieszonego defensora gospodarzy. Wreszcie posłał długą piłkę do Dzikuna, a ten płaskim uderzeniem w długi róg pokonał Henka Timmera! Niesamowita akcja, pada wyrównanie! Szał radości w sektorach kibiców FC Klasówki! Dwójkowa akcja Krzysia Soboty i Grzesia Dzikuna przynosi remis. Kwadrans do końca i szanse na sukces rosną.

Kiedy asystent arbitra podniósł tablicę ze świetlistą cyfrą 2 wynik nie uległ zmianie - 2:2 i dwie minuty doliczone. Zmęczeni i obłoceni piłkarze obu drużyn stracili już wigor i niemrawo rozgrywali piłkę w tych trudnych warunkach. Pomimo wycieńczenia, uśmiechy nie znikały z twarzy czarno-pomarańczowych. Sędzia zerknął na zegarek, rozejrzał się po boisku i zadął w lśniący gwizdek.

Trener Kartonik puścił się biegiem w stronę swoich podopiecznych. Cieszył się z remisu. Z tego, że jego piłkarze nie poddali się w kryzysowej sytuacji i wybrnęli z tego z dumą na twarzach. Z podniesionymi głowami mogą stawiać czoła następnym wielkim klubom. I znów rady pana Kartonika będą bezcenne. Ale tak to już jest w tym szlachetnym sporcie, że zdarzyć się może niemożliwe. Przed FC Klasówką jeszcze wiele żmudnych treningów, by osiągnąć najwyższe cele. Ale z tak fenomenalnym składem i doświadczeniem wszechstronnego selekcjonera może się to zdarzyć szybciej, niż myślicie…

FEYENOORD 2 FC KLASOWKA 2

PARĘ SŁÓW OD AUTORA
Opowiadanko to oparte było na faktach. Mecz Feyenoord vs FCK rozegrałem 20 listopada 2007 roku w Pro Evolution Soccer 6. Nazwiska piłkarzy Klasówki zostały zmienione, by nie narażać się na przykre konsekwencje ;-) Pełna nazwa drużyny, którą gram od 2002 roku to Football Club Klasówka High Definiton. Jest to już dziewiąta generacja teamu. Nazewnictwo często się zmieniało - począwszy od FCK 64, idąc przez 14, 24, 26, 07, 08, 34, na literkach HD kończąc.





archiwum


Komentarze gości:


Bakel
  29.01.2008, 10:44 - 81.210.105.54

Świetnie napisane opowiadanie. Widać, iż autor sprawnie operuje językiem polskim. :)
Tak trzymać. ;)



KTR
  29.01.2008, 11:40 - cif106.neoplus.adsl.tpnet.pl

Gratky! :P

https://milionerzy.boxer.i.kettger.patrz.pl/



KTR
  29.01.2008, 11:45 - cif106.neoplus.adsl.tpnet.pl

Gratky! :P

https://milionerzy.boxer.i.kettger.patrz.pl/



Credt
  29.01.2008, 13:26 - goweb.pl

Wow, szczerze to się nie spodziewałem :D
Szkoda, że tak niewiele osób zgłosiło się do konkursu - zawsze większa radocha, jeśli konkurencja większa.
W każdym razie dziękuję za ciepłe słowa i przyznanie pierwszego miejsca na dwa ;)



świstak
  29.01.2008, 14:11 - wnc-wgix.silesialan.pl

Bardzo fajne opowiadanie, szkoda tylko, że asystę zaliczył nieznajdujący się już na boisku Arek Błotko. :)



Credt
  29.01.2008, 14:35 - goweb.pl

--> świstak
Oj, słuszna uwaga :D Widać pogubiłem się w formacji ;)



dasd
  29.01.2008, 16:42 - 87-205-222-228.adsl.inetia.pl

widze ze inteligentna nazwa newsa :/ zal mi was



Bo0os
  29.01.2008, 16:52 - aoh196.neoplus.adsl.tpnet.pl

dasd- Twoja stara jeździ pociągiem w telexpressie



Czarny
  29.01.2008, 20:59 - aedj12.neoplus.adsl.tpnet.pl

Może właśnie ta prymitywna nazwa newsa, zawierająca debilny zwrot z podstawówki "Twoja stara" sprawiła, że zainteresowanie było tak wielkie? ;)



norek
  30.01.2008, 01:16 - t1d-19.koba.pl

Czarny, zapewne ten fantastyczny zwrot sprawil ze dasd nacisnal ppm aby zobaczyc dalsza czesc newsa xD



Raffels
  30.01.2008, 12:07 - aasr162.neoplus.adsl.tpnet.pl

Dzieciom neo trudno napisac jedno zdanie a co dopiero cale opowiadanie...



Czarny
  30.01.2008, 12:10 - aeej217.neoplus.adsl.tpnet.pl

Ale widząc taki tytuł newsa powinny wykazać zainteresowanie :D



Tomek
  05.02.2008, 00:01 - eoq158.neoplus.adsl.tpnet.pl

Ja miałem juz jedna stronę, ale nie miałem czasu tego napisać. A trochę by tego było, bo zamierzałem opisać historię moich meczów z kuzynem od 2001 roku. Wyniki zapisujemy w zeszycie :D
Dziś jestem do przodu, bilans 3-1-1 ;)