Marianke Cup Białystok
Marianke Cup stało się wydarzeniem wyjątkowym jeszcze przed tym, zanim w ogóle się odbyło. A to ze względu na wątpliwości scenowych bossów, czy turniej powinien być liczony do rankingu. Miałoby to miejsce, gdyby ogłoszenie o turnieju znalazło się w PSX Extreme, co stanowi jeden z wymogów rankingu. Sprawy potoczyły się jednak inaczej, informacji nie opublikowano w gazecie i nieważne czyja to wina. Starano sie wypełnić tą lukę dając ludziom cynk poprzez różne serwisy internetowe. Całe to zamieszanie spowodowało, że zarówno Marianek jako organizator miał coś do udowodnienia sceptykom, jak i zawodnicy mieli dowieść, że warto było zabiegać o zaakceptowanie turnieju jako rankingowego. Czy tak się właśnie stało? Marianke Cup to impreza zorganizowana w 99,9% procentach perfekcyjnie. Celowo nie napisałem "prawie", bo słowo to kojarzy się bardziej z liczbą bliską zeru niż z czymś pozytywnym. Myślę, że podobnie jak ja, większość uczestników nie spodziewała się tak wysokiego poziomu imprezy skazywanej na niepowodzenie jeszcze przed jej startem. Najwyraźniej Marianek wziął sobie krytyczne głosy do serca, bo mamy za sobą kolejny świetnie przeprowadzony turniej.
Zanim jednak doszedłem do tych wniosków, musiałem wstać o siódmej rano po niecałych czterech godzinach snu.
Noc poprzedzającą turniej spędziłem na przygotowaniach do turnieju, na które składało się głównie przesiadywanie się z PES5 PC na PES5 PS2. Od razu zaznaczę, że nie jest to żadne usprawiedliwienie dla rezultatu moich zmagań. Niestety 60Hz na PC zabiło mnie i noc nie starczyła na pełne przestawienie się na tryb konsolowy. Kończąc wątek blogowy wyrażę tylko swoją radość z tego, że będą kolejne imprezy,bo będzie to możliwość do udowodnienia, że nie jestem kompletnym zerem ...:)
Początek był trochę krępujący dla mnie, jako uczestnika. Dawno nie byłem na turnieju PES, a więc było trochę nowych ludzi, inne zasady i ogólnie nerwy. Wszystko to ulotniło się w atmosferę, która była luźna, przyjazna, żeby nie powiedzieć rodzinna, bo parę osób symptazujących z PiS nie poda mi już ręki, homofoby stare.

Do takiego stanu mojej duszy doprowadziło luzackie przyjęcie mnie przez organizatora - Marianka. Wiecie sami zresztą jak to jest, wszyscy patrzą na siebie spod byka dopóki ktoś lub coś nie rozładuje atmosfery. No więc jestem tam, zmarźnięty po podróży autosanem klasy Z, stoję z konsolą. Rejestruje się kolejnych kilku zawodników, jestem następny. Obserwuję chłopaków, jak sprawnie zapisują ludzi do grup. No i pierwszy pozytyw. Marianek i Gwiazdka nie zamienili się w biurokratów, czy też panie z okienka urzędu skarbowego. Nie ma żadnej nerwówki z ich strony, żadnych bluzgów, roztrzęsienia jak to czasami bywa. Pełna pro obsługa uczestników, dowolny wybór grup, w których przyszło im grać. Nadeszła moja kolej. Podchodzę, a Gwiazdka tylko spytał się czy ja to ja (czyli amar).

Wzorem PRL'owskich zwyczajów, gdy okazałem się amarem przyjęto mnie z należytymi przywilejami, no bo co powiecie na możliwość przechowywania swoich rzeczy na tyłach siedziby organizatorów? Cały sęk w tym, że każdy miał taką możliwość. Ajajaj, dobra opcja, tymbardziej, że każdy mógł sobie tam wejść i pozwiedzać. Nie było równych i równiejszych. Całkiem serio, to cieszę się, że już na początku zanikły nerwy. Przyszedł czas na...
Rozpoznanie terenu
Klub Miraż w Białymstoku to średnich rozmiarów budynek osiedlowy przeznaczony zarówno dla tamtejszej młodzieży, jak i dorosłych. Oprócz sali bankietowej, na której odbywała się cała impreza, w budynku mieściła się sala informatyczna. Do naszej dyspozycji została również oddana szatnia, kącik do robienia cieplutkiej herbaty, parę stolików do zorganizowania prowizorycznego posiłku.

Jednak to wszystko wystarczyło, aby stworzyć świetne warunki do gry i do wypoczynku. Powierzchnia sali była na pierwszy rzut oka dość mała, rzec można kameralna, ale rozmieszczenie stanowisk i przestrzeń między nimi była w porządku, nie byliśmy ściśnięci jak chłopaki w polonezie i poruszać się można było swobodnie. Na pochwałę zasługuje Pani Kierowniczka, która ze zrozumieniem dla młodzieńczego temperamentu wysłuchiwała tych wszystkich krzyków, wylewów agresji i bluzgów. Miejsce ogółem spokojnie zasłużyło na miano magicznego. Jeśli chodzi o personalia, to na turniej przybyli przedstawiciele jednych z najlepszych polskich klanów PES. Były to między innymi Klan Szostaka oraz Łowcy Nagród. Pojawiły się też niegorsze chłopaki Tomo oraz Bananowe Bractwo, czyli Banan i Brat (co by tu nie mówić, i ile by wazeliny nie lać, trzeba im to po raz n-ty oddać - legendy Neo Plus) przez co impreza zyskała na prestiżu. Byli ludzie ze Śląska, z Lublina, Warszawy i kilku innych miast. Często przyjazd do Białegostoku równał się ze zrezygnowaniem z upojnego wieczoru z dziewczyną, wypicia dziesięciu zamiast dwóch piw (albo odrwotnie;), braku dostępu do łazienki i tak dalej. Nie zawacham się użyć słowa hardkor, bo w tym wypadku nie jest ono JAKIMKOLWIEK nadużyciem.

Hardkorowe były również pady zawodników, które podobno jak psy, odzwierciedlały swoich użytkowników. Tak więc mieliśmy do czynienia z DualShockiem, którego kabel był posklejany w kilku miejsach; w innym gałki były starte do 'mięsa', w następnym były powyginane na maksa. Największą furrorę zrobił jednak u mnie pad Marianka; jego obudowa była pomalowana, o ile się nie mylę, farbą olejną, w pomarańczowo-czerwone pasy - barwy białostockiego drugoligowego klubu piłkarskiego - Jagiellonii Białystok. Na wzmiankę zasłużyły również telewizory przywożone na turniej. Najczęściej były to 21 calówki oraz hardkorowe 14 calówki często po przejściach, wyświetlające obraz o mdłych, bądź przesyconych barwach, albo jeszcze z pasami. Jednemu trzeba było czasem robić reanimację (pięciociosowe kombo w górną część) żeby wyświetlał prawidłowo obraz. Mi jako zawodnikowi wcale to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie - dodawało smaczku i magii całemu spotkaniu. Dodam mimochodem, że wszystkie te "urządzenia" można obejrzeć w galerii zdjęć z turnieju. Jak to zwykle w przypadku takich imprez się dzieje, każdy miał swojego faworyta. Jednak najczęściej padającym pretendentem do tytułu był Sado. Większość ludzi obecnych na turnieju znałem z forum PSX Extreme, na którym aż huczy od wyrazów podziwu i zachwytu dla niektórych graczy.

Człowiek bierze sobie to do serca i podchodzi do nich z wielkim respektem, dystansem i strachem. Oczywiście po pierwszym zdaniu okazuje się, że to też są ludzie! Wyrażają emocje, uśmiechają się, krzyczą. Apropo emocji i krzyku. Jest jeden zawodnik, który wzbudza u mnie STRACH przez duże B. To Szostak. Człowiek ten to ekstremalny ekscentryk, niezwykle intensywnie przeżywający rozgrywane mecze. Nieważne, czy akcja przez niego przeprowadzana kończy się golem, czy nie. Za przeproszeniem, KURWY leciały niewąskie, rzucanie klątw na wirtualnych piłkarzy, wyzywanie ich matek, mężów, chomików było na porządku dziennym. Jednak najbardziej zadziwiającym faktem było dla mnie posiadanie telefonu komórkowego przez Banana... Ten człowiek w końcu dał się trochę zglobalizować. Jeszcze tylko prawo jazdy i żona, Krzysiu! Pomijając to, w klubie Miraż zapowiadało się bardzo ciekawe popołudnie.
No i ruszyli chłopaki
Z przytupem. Osób było około siedziemdziesięciu, a dokładniej 67. Dało to aż dziesięć grup, w których przeważnie scierało się siedmiu graczy, ale zdarzały się również tzw. sześcioosobówki.

Zasady znane dobrze wszystkim obytym z turniejowym żywotem. Rozgrywki grupowe po 5 minut połowa, a w fazie pucharowej zmiana na 10 minut. Mecze grupowe rysowały się różnie. Raz można było stwierdzić, że pięciominutowe potyczki to loteria, a za drugim razem, że jest to kwestia wyćwiczonych schematów wykorzystujących błędy gry. Jedno było natomiast jasne, opanowanie do spółki z umiejętnością szybkiej gry brały górę nad myślą taktyczną i pięknem rozgrywki, ale nikt nie powiedział, że punkty zdobywa się za styl. Liczył się wynik, taki jest chleb powszedni uczestników. Goli trzeba przecież nastrzelać, a czasu tyle co konkretnych wniosków i działań ze Zlotu PZPN, a więc niewiele. Zdarzały się grupy wyrównane, w których 6 punktów dawało awans. Były aczkolwiek grupy obrazujące przepaść między zawodnikami. Te magiczne pięć minut było powodem frustracji, nerwów i grania na wynik. Czasem aż szlag trafiał, że połowę meczu straciło się na walkę w polu. Stąd też wyniki 1:0, 1:1, 0:0. Czasem zdarzało się 2:1, 2:2, 3:1, było nawet i 4:0, ale to pojedyńczy wyjątek od reguły, jaką była jednobramkowa różnica między graczami oraz średnia bramek na mecz wynosząca 1,9 bramki na mecz. Faza grupowa przebiegała sprawnie i szybko, a to dzięki odpowiedniej liczbie konsol i telewizorów, które przywieźli ze sobą gracze. Zadziwiająca jest ta konsolidacja scenowa.
Scena krajowa
Nie umiem nazwać uczucia tlącego sie gdzieś tam w środku mnie, gdy obserwowałem turniej w Białymstoku.

Duma plus... entuzjazm. O, mam! Duma, entuzjazm i wiara. Polska scena jest traktowana po macoszemu przez Konami. Ale to już wiemy. Zamiast krajowej ligi, jaką mają pozostałe państwa Unii Europejskiej, dzięki której wyłaniany jest mistrz danego kraju, my mamy jeden turniej na rok. Staramy się to nadrabiać organizując turnieje rozsiane po różnych częściach państwa, często poświęcając swój czas i prawie zawsze pieniądze. Brak sponsorów wymusza na organizatorach zarządzanie wpisowego. Oczywiście są to kwoty symboliczne będące przeznaczane na opłatę lokalu, a jeśli coś zostanie, to na puchary, medale, dyplomy oraz symboliczną nagrodę dla najlepszych.

Wiadomo, że młodemu człowiekowi łatwo poparcia dla swojej pasji u starszych ludzi znaleźć nie jest. Często zdarza się, że potencjalni sponsorzy nagród, czy lokali odrzucają prośby, bo nie rozumieją " młodzieży marnującej czas na granie ". Chyba właśnie dlatego nasza społeczność jest tak zsolidaryzowana. Docenia się wnętrzę, a nie otoczkę. I nie przesadzam tutaj. W sprawie dobra sceny zanikają wszelkie podziały. Działając razem, przyczyniamy się do ubarwienia naszej szarej rzeczywistości. Taka jest nasza teraźniejsza sytuacja, której staramy się stawiać czoła. Tymbardziej trzeba gratulować każdemu, komu uda się zorganizować dobry turniej. Do tego grona zalicza się również i Marianek.
Amar musi dorzucić swoje 3 grosze
Położenie, w jakim znajduje się polska scena, jest o tyle paradoksalne, że to właśnie z Polski pochodzi Mistrz Europy PES4 - Esiek. W moim mniemaniu stał się on poniekąd symbolem i ucieleśnieniem naszej walki.

Udowodnił, że nie w kasie leży sekret udanych występów, lecz w umiejętnościach. Pokonał dużo lepiej usytuowanych scenowo Anglików, Niemców, czy Włochów. Konami jednak nie jest i nie będzie zainteresowane Polską jako ośrodkiem scenowym dopóty dopóki sprzedaż PES'ów w naszym kraju nie osiągnie wysokiego pułapu. Wszyscy dobrze wiemy, że jest to mało możliwe. Słabe zarobki i wysokie jak, na nasze możliwości finansowe, ceny gier zmuszają do wyboru tej ciemnej ścieżki jaką jest piractwo.

To żadne usprawiedliwienie, bo po sobie wiem, że jeśli się chce, to ten piękny oryginał można kupić. Jednak nie wszyscy są w stanie zapewnić sobie taki komfort. Dodając do tego bądź co bądź małą ilość sprzedanych konsol w naszym kraju mamy receptę na brak zainteresowania ze strony japońskiej firmy. Ktoś może krzyknąć, że PS2 w Polsce jest dużo i zgodzę się z tym, ale mieszka tu prawie czterdzieści milionów ludzi. Więc te sto stysięcy konsol wypada bladziutko na tle całego narodu. Liczy się jakość, a nie ilość, ale Konami nie jest perpetum mobile i u nich decyzję warunkuje suma pieniędzy zarobiona w danym kraju. Nie ma więc co psioczyć na CD Projekt, który jest polskim dystrybutorem Konami. Oni chcą pomóc, ale nie mają podstaw, by starać się o support Konami. Jest ciężko, ale jak widać potrafimy sami się zorganizować i stworzyć niepowtarzalny klimat panujący na scenie.

Nie muszę chyba wspominać o tak oczywistych sprawach, jak zawiązywanie się przyjaźni i znajomości na całe życie, prawda? Wróćmy jednak na chwilę do rozgrywek.
Faza pucharowa
Do tej części turnieju kwalifikowały się po trzy osoby zajmujące najwyższe pozycje w swoich grupach, oraz dwie osoby, które wywalczyły sobie udział grając baraże w pięcioosobowej grupie, do której z koleii kwalifikowali się z czwartych miejsc w siedmioosobowych grupach. W szranki stanęli najlepsi. Marianek ze względu na obawę przed utratą panowania nad całym przedsięwzięciem zdecydował się celowo przegrać już w fazie grupowej.Podobnie Gwiazdka i ja ;).

Serio mówiąc odpadliśmy raczej z braku obycia i kawałka szczęścia. Dzieki temu jednak Marianek przy czynnej pomocy Gwiazdki mogli dalej sprawnie zarządzać turniejem, a ja gromadzić materiały dokumentujące pobyt na imprezie oraz przygotować wywiad ze sprawcą całego tego zamieszania, który możecie ściągnąć sobie gdzieś na końcu tej relacji.
Pucharówka rozgrywana była systemem mecz i rewanż, po dziesięć minut. Było więc więcej czasu na grę, kiwanie i realizowanie jakiejkolwiek strategii. Przyniosło to oczywiście wyższe wyniki i emocje. Szostak był w swoim żywiole, łączył bluzgi w niewiarygodne kombosy i gdyby tylko był gdzieś niedaleko sklep z pucharami, to pobiegłbym kupić jakiś duży i przyznałbym mu specjalną nagrodę za zaangażowanie w grę.

Najwięcej jednak decybeli wydawał z siebie podczas połfinałowego meczu z KALIMASTEREM. Pierwsze spotkanie zakończyło sie wynikiem 3:1 i publiczność wysłuchiwała głośnych epetetów wydawanych z radością. Wiadome więc było, że SZOSTAK jedną nogą jest w finale. Jednak to był dopiero początek zabawy, ale kontynuacja szewskiej pasji. Tym razem ton sie zmienił i SZOSTAKA musiał wymyślać coraz nowsze teksta, pasujące do sytuacji na boisku, a ta zakończyła sie ciekawie -oczywiscie dla publiczności- 4:2 wygrana KALIMASTERA. Nastąpiły karne... Zawodnicy odwróceni plecami, pady nisko. Gol za gol, obrona za strzał Panu Bogu w okno, ale nie można tak w kólko. W pewnej serii Szostak traci i zostaje zatrzymany. Radosne darcie japy publiczności unosi Podlaskiego gracza-KALIMASTER w finale. Drugi półfinał przebiegał dość spokojnie. Pierwsze spotkanie aż 5:1 dla KAMILKA. Drugie natomiast 3:1 dla TOMO. I tyle tego było. No właśnie, nie było olewania meczów! Faza grupowa przebiegła bez walkowerów, co nie jest tak częstym zjawiskiem. Brawo dla zawodników za odpowiedzialność i rzetelność.
W meczu o trzecie miejsce spotkali się Szostak i Tomo. Spotkanie zakończyło się remisem, co oznaczało tylko jedno - karne.
Mecz o 3 miejsce był pojedynkiem przyjaźni Szostaka i Tomo, którzy razem przemierzyli ponad 500km na turniej. Pełna kulturka i zaciętość boiskowa obowiązkowa. Spotkanie kończy się wynikiem 3:2 i brąz zgarnia jeden z największych krzykaczy Polskiej Sceny Pesa- Szostak.
Finał był praktycznie jednostronnym spotkaniem. Nie tylko ze względu na końcowy wynik, ale również na kontrolowanie i spokojny styl gry Kamilka. Bez wyskoków czy działania większego randomu. Na siłe można by rzec, ze wiało nudą...:D . Kalimaster-Kamilek. 0:2.
Podsumowanie
Marianke Cup udowodnił po raz kolejny świetne zorganizowanie i solidarność sceny. O dziwo nie napotkałem żadnych mankamentów organizacyjnych, ale mówię to jako zawodnik. Wiadomo, że Marian musiał się nieźle napocić i, jak to mówią, nachodzić, żeby to wszystko, czego byliśmy świadkami, miało ręce i nogi. Miało, dodatkowo jeszcze było ładnie przyodziane i godnie się prezentowało. Chyba wszyscy się ze mną zgodzą, że warte było zachodu zabieganie o liczenie tego turnieju do rankingu.

Dowodzi tego satysfakcja uczestników, niemała jak na tę porę roku frekwencja i wrażenia poturniejowe wypisane na forum PSX EXtreme. ISS Online jest szczęśliwe mogąc pełnić rolę patrona medialnego i merytorycznego takiego przedsięwzięcia.
Full Time
Na koniec chciałbym podziękować WSZYSTKIM uczestnikom za wspaniałe spotkanie, atmosferę i wrażenia, jednocześnie zapraszając raz jeszcze do obejrzenia wywiadu z organizatorami oraz sprawdzenia obszernej galerii z imprezy. Gratuluje raz jeszcze Mariankowi i Gwiazdce (prrr) naprawdę udanych zawodów! Turniej ten napawa optymizmem w kontekście przyszłych zmagań i mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej i lepiej. Żegnam Was z Randomowym pozdrowieniem!
Epilog
A co na przyszłość?
Mam nadzieję, że nie poprzestaliście czytać na poprzednim akapicie. Zdaję sobie sprawę, że tekst ten wydłuża się nieco, ale myślę, że warto przemęczyć się jeszcze chwilę i poczytać o założeniach na przyszłość dotyczących sceny i formuły egzystencji.
Spotkanie w Białymstoku przyniosło nie tylko masę radości z gry, emocji i rywalizacji.

Mieliśmy okazję do rozmów na temat samej sceny i planów na jej reorganizację. Wszystko to po to, aby uatrakcyjnić rozgrywki chociazby o cenniejsze nagrody i ulepszoną oprawę A/V. Bo kto nie chciałby grać na turnieju w specjalnie zaprojektowanej dla swojego klanu koszulce (Na pierwszy ogień poszedł klan Łowcy Nagród, który może się pochwalić nowozaprojektowanym logiem oraz koszulkami. Można je obejrzeć na forum PSXExtreme)? Kto nie chciałby wygrać mp3 playera, fajnych gadżetów z serii PES, czy innych? Kto nie chciałby grać w oprawie rodem z PESa? W lokalu udekorowanym bannerami Konami, plakatami z PES'ów i mieć wrażenie, że jest na jakimś naprawdę ważnym i prestiżowym wydarzeniu? Chcielibyśmy zapewne wszyscy, żeby tak było - na nasze nieszczęście, musimy zadbać o to sami, ale jest światełko w tunelu. Kilka osób ma naprawdę dobry zamysł, żeby zdobyć środki na finansowanie takich imprez. Chłopaki z Lublina na przykład obmyślili plan, żeby założyć związek sportowy, w skład którego wchodziłyby istniejące i nowopowstałe klany. Związek taki miałby w świetle prawa przywilej otrzymywania dotacji od państwa w wysokości nawet do 16 (słownie: szesnastu) tysięcy złotych rocznie na swoją działalność! Wyobraźcie sobie jakie to daje możliwości! Dodatkowo, planowane jest otwarcie Internetowej Bazy Turniejowej.

Założenie jest proste, na stronie rejestrują się klany i kolejni ich członkowie (mogą to również czynić osoby niezrzeszone), którzy mieliby możliwość dodawania ogłoszeń o przyszłych turniejach, a po odbytych zawodach (bądź w czasie ich trwania) uzupełniać je o relację, wyniki, statystyki, zdjęcia i parę innych opcji. Klany byłyby totalnie spersonalizowane, co oznacza wgląd w ich skład, osiągnięcia, dane członków etcetera. Taka Baza Turniejowa łączyłaby się bezpośrednio z Rankingiem PES'a, który również byłby dostępny poprzez internet i zawierałby masę opcji. Rozwiązania te i propozycja ich realizacji znalazło poparcie u uczestników turnieju w Białymstoku (w tym poszczególnych Clan Leaderów) i będziemy się starać uruchomić je jak najszybciej się da. Już raz Polska Scena udowodniła swoją potęgę i potencjał, dzięki Eśkowi i jego osiągnięciu.

Teraz stajemy przed szansą pokazania, że jesteśmy w stanie sami zadbać o swoje własne podwórko. Skoro Mahomet nie przyszedł do góry, to góra postara się przyjść do Mahometa. Zdaję sobie sprawy, że sporo jest 'wielkich' planów i trzeba najpierw próbować wprowadzać je w życie, a dopiero później snuć myśli o ewentualnych korzyściach, ale chciałem Wam to mniej więcej zobrazować, żebyście mieli wyobrażenie co możemy jako scenowicze zyskać.
Rozpiska
GRUPA A
1.BALCEREK ....................2-2-1, 4:3, 8pkt
2.MATI ............................2-1-2, 4:3, 7pkt
3.SOBI ............................2-1-2, 6:6, 7pkt
4.FOREBODE.....................2-1-2, 5:5, 7pkt
5.MARIANO (SZWECJA:d)...1-3-1, 5:4, 6pkt
6.ZLEWO ..........................2-0-3, 3:6, 6pkt
GRUPA B
1.PABLO .........................3-1-1, 3:3, 10pkt
2.BARTEZ .......................3-0-2, 7:4, 9pkt
3.ŁUKI ............................2-2-1, 8:6, 8pkt
4.PSYCHO .......................2-2-1, 7:4, 8pkt
5.GÓRI ...........................0-3-2, 3:5, 3pkt
6.TOMASZ ......................0-2-3, 0:6, 2pkt
GRUPA C
1.ANDRZEJ84 ..................4-1-1, 7:4, 13pkt
2.TOMO ..........................4-0-2, 10:5, 12pkt
3.GESIO .........................3-1-2, 8:6, 10pkt
4.DERY ...........................3-1-2, 5:4, 10pkt
5.OLSEN .........................2-1-3, 5:8, 7pkt
6.GAWRON .....................1-2-3, 3:7, 5pkt
7.BRAT ...........................1-0-5, 6:10, 3pkt
GRUPA D
1.BANAN ........................3-2-1, 7:2, 11pkt
2.KOKON .......................3-1-2, 7:3, 10pkt
3.BARTOoOSH ...............3-1-2, 7:5, 10pkt
4.SIWY .........................3-1-2, 7:7, 10pkt
5.RADEK87 ...................2-3-1, 4:2, 9pkt
6.GWIAZDKA ................2-1-3, 7:8, 7pkt
7.MATI .........................0-1-5, 2:14, 1pkt
GRUPA E
1.PATELNIA...................4-2-0, 7:2, 14pkt
2.PANEK.......................3-2-1, 5:3, 11pkt
3.VICTORINO................2-3-1, 5:3, 9pkt
4.ROBAK.......................2-2-2, 5:7, 8pkt
5.EMILIANO...................2-1-3, 7:8, 7pkt
6.HASAN.......................1-1-4, 3:5, 4pkt
7.SS.............................0-3-3, 1:5, 3pkt
GRUPA F
1.SZOSTAK...................4-2-0, 9-3, 14pkt
2.KALIMASTER ..............3-3-0, 9:1, 12pkt
3.PIT BULL.....................2-3-1, 3:2, 9pkt
4.BARTOCHA .................1-4-1, 3:5, 7pkt
5.TIMEN ........................1-2-3, 4:5, 5pkt
6.MARIAN .....................0-4-2, 1:5, 4pkt
7.DĄBEK .......................0-2-4, 2:10, 2pkt
GRUPA G
1.GUTEK ........................4-2-0, 6:0, 14pkt
2.BOLEK ........................3-2-1, 4:2, 11pkt
3.KALI ...........................3-2-1, 5:3, 11pkt
4.SZARY ........................3-1-2, 6:2, 10pkt
5.KARDYŃSKI ................2-3-1, 4:3, 9pkt
6.OLIWA ........................1-0-5, 1:8, 3pkt
7.WARBUR .....................0-0-6, 0-8, 0pkt
GRUPA H
1.SADO..........................4-1-0, 8:1, 13pkt
2.SZYMON SMOK ...........2-2-1, 4:2, 8pkt
3.RYBA .........................2-2-1, 3:2, 8pkt
4.GAL ...........................1-3-1, 2:2, 6pkt
5.TEKKEN ......................1-0-4, 1:8, 3pkt
6.HARRY .......................0-2-3, 0:3, 2pkt
GRUPA I
1.GERONIMO..................4-1-1, 6:2, 13pkt
2.KOZA .........................3-2-1, 5:3, 11pkt
3.BENEK ........................3-1-2, 4:2, 10pkt
4.BARTEK D. ..................2-2-2, 5:4, 8pkt
5.AMAR ..........................1-3-2, 1:2, 6pkt
6.CHUDY ........................1-2-3, 2:7, 5pkt
7.KAMIL H ......................1-1-4, 3:7, 4pkt
GRUPA J
1.BOBAN............................5-0-1, 7:3, 15 ptk
2.ADAŚ..............................3-1-2, 4:3, 10 ptk
3.KAMILEK..........................3-1-2, 6:2, 10 ptk
4.RIVO................................2-3-1, 7:5, 9 ptk
5.BONUS.............................1-2-3, 3:3, 5 ptk
6.ANDRZEJ F.......................1-2-3, 1-4, 5 ptk
7.PITFALL...........................0-3-3, 3-6, 3 ptk
FAZA PUCHAROWA
1/16
BALCEREK - VICTORINO 1:3, 1:5
BARTEZ - BENEK 1:1, 2:1
PABLO - PIT BULL 1:1, 0:3
ADAŚ - TOMO 0:2, 1:2
ANDRZEJ84 - KALI 1:0, 5:3
KOZA - KAMILEK 0:1, 0:1
BANAN - RYBA 0:2, 2:2
ROBAK - PATELNIA 2:1, 2:1
SZOSTAK - BARTOOSH 4:2, 1:0
PSYCHO - GUTEK valkover 0:3
GESIO - SADO 3:2, 1:5
PANEK - MATI 1:, 1:0
GERONIMO - ŁUKI 1:4, 0:1
KOKON - KALIMASTER 0:1, 0:3
BOBAN - SOBI 2:2, 0:2
BOLEK - SZYMON SMOK 0:1, 0:1
1/8
VICTORINO - BARTEZ 1:2, 0:2
PIT BULL - TOMO 1:1, 2:2; (3:4)
ANDRZEJ84 - KAMILEK 1:2, 1:1
RYBA - ROBAK 1:1, 2:1
SZOSTAK - GUTEK 3:2, 2:1
SADO - PANEK 5:0, 1:0
ŁUKI - KALIMASTER 1:2, 0:2
BOBAN - SZYMON SMOK 3:1, 3:3
ĆWIERĆFINAŁY
BARTEZ - TOMO 2:3, 1:5
KAMILEK - RYBA 1:2, 2:1; (6:5)
SZOSTAK - SADO 3:1, 3:3
KALIMASTER - BOBAN 1:0, 2:3;(6:5)
PÓŁFINAŁY
TOMO - KAMILEK 1:5, 3:1
SZOSTAK - KALIMASTER 3:1, 2:4; (1:3)
MECZ O 3 MIEJSCE
TOMO - SZOSTAK 2:3
FINAŁ
KAMILEK - KALIMASTER 2:0
Filmiki
Pojedynek Krzykaczy (karne: Szostak vs Kalimaster)
AfterParty Czesc 1
AfterParty Czesc 2
Wywiad z Mariankiem i Gwiazdką
Zdjęcia
Zdjęcia w rarze