snake (Groclin) - k0ff (Brugia)
Ah, co to byl za mecz. Az zaluje, ze to nie liga.
Mecz zaczal sie od... kiepskiego pingu... (-; .. i fatalnej formy gosci (wiekszosc strzalek skierowana ku dolowi :- ). Potem ataki gospodarzy i biegajacy jak dzika swinia Moskala robiacy mnostwo klopotow obroncom gosci. Gol dla gospodarzy byl nieunikniony i w koncu pilka wyladowala w siatce po dobitce. Druga polowa i katastrofa gosci - jeden z obroncow odeslany do szatni. Szybka zmiana ustawienia, kontra zlekcewazonego Oliveiry i jego gol na 1:1. Chwile potem znowu huraganowe ataki Groclinu zakonczone, po wielkim zamieszaniu w 16-stce, karnym i odeslaniem bramkarza gosci do szatni. Sytuacja wydaje sie beznadziejna. Brugia gra w dziewiatke, przegrywa 2:1, ataki gospodarzy nie slabna, a wrecz przeciwnie. Ostatnia akcja meczu. Oliveira, ponownie zlekcewazony przez obroncow, przemyka skrzydlem dosrodkowuje i niezawodny w takich sytuacjach Gert Drewno Verhejen doprowadza do cudu nad ... (wstawic sobie nazwe rzeki przeplywajacej przez Grodzisk) i ustala wynik na 2:2. Sedzia pozwala tylko na pierwsze podanie ze srodka boiska.
Wynik 2:2.