Nowe oblicze Barcy i Realu w 226 Gran Derby
Teatr zakończony. Jednak co poniektórzy wyszli już z wprawy. Mowa o slow motion w wykonaniu baletnicy Pique, który niczym rażony prądem po sekundzie padł na ziemie. Adriano również nie pozostał mu dłużny i chociaż sam faulował, sędzia odgwizdał faul na nim. Odgwizdanie rzekomej "ręki" Bale'a w polu karnym. Kartka dla Ramosa, w sytuacji gdy rzekomo faulował/ uderzał łokciem Neymara. A propos Brazylijczyka- rozegrał on świetnym mecz, ale baletu się nie ustrzegł. I na koniec ewidentny karny i faul Mascherano. Ronaldo był ewidentnie faulowany, jednak sędzia jak to ma się w meczach Barcy widzi tylko faule przeciwników. Nie ważne z kim gra Barca- Realem, Milanem, Chelsea to i tak gwiżdżą na korzyść Blaugrany. Jako kibic Realu przyznaję, że Real jest w tej hierarchii tuż za Barcą. Wracając do teatru- brakuje na boisku takich graczy jak Carles Puyol, który jest ceniony nawet w stolicy Hiszpanii za profesjonalizm, podejście do piłki i grę ( link:
PUYOL I PIQUE). Faceta z jajami, który weźmie jednego z drugim mazgajem i pouczy ich jak profesor niesforne dzieciaki. Idealny przykład dawał swego czasu właśnie Puyol.
W dzisiejszym Gran Derby optyczną przewagę z miała Barca, jednak podobnie jak w środowym starciu Realu z Juve- teoretycznie remis byłby najbardziej sprawiedliwy. Chciałbym zaapelować do przeciwników Karima Benzemy- dajcie facetowi spokój! Co spieprzy to spieprzy, jednak jest to w tej chwili napastnik dający bardzo wiele drużynie. Co z tego, że czasem zacina się jak Lewy w kadrze, jednak zaangażowania nie można mu odmówić. Zasuwa na całej długości i szerokości, cofa się do połowy. Karim w Lyonie grał często jako skrzydłowy i nie był to nigdy golleador, a raczej napastnik typu Rooney. Widać gołym okiem, że Barcelona z sezonu na sezon gra coraz bardziej toporniej. Jest tak przewidywalna jak odpadnięcie polskiego zespołu w eliminacjach do europejskich pucharów. Era Pepa i R10 przemija, a kryzys dopadł nawet kataloński klub. Generacja młodego pokolenia- Messiego, Iniesty, Xaviego, Puyola, Santosa, Messiego (o ile można go nazwać wychowankiem) Pedro czy nawet Pique (żaden z niego international level) niestety nie ma swoich następców. Baby boom w Barcelonie wygasa. Bardzo ciekawy tekst pojawił się na blogu FCB
LINK DO BLOGUBędąc konsekwentnym należy przyczepić się również do Królewskich. Podopieczni Carlo Ancelottiego przegrali spotkanie z Barceloną, ponieważ grali zbyt wolno i przewidywalnie. Taktyka rodem z Realu Jose Mourinho nie była tak dopieszczona jak przez samego protoplastę "The Special One". Jako pivot zagrał wtedy Pepe. Dziś ta rola została powierzona Ramosowi, który powinien wylecieć z boiska. To jedna jedyna korzystna decyzja sędziego na rzecz Królewskich. W obronie po raz pierwszy od pierwszej minuty zagrał młody Varane- odkrycie asystenta Carlo- samego Zizou. Francuz potrafi grać czyściutko w kilku kolejnych spotkaniach i dziś również tak było. Real grał koszmarnie w obronie, Varane dał się ograć Sanchezowi jak Wałdoch Paulecie. Co prawda bramkę zawalił ktoś inny, ale o tym kilka zdań niżej. Na prawej stronie w miejsce Arbeloy zagrał Carvajal, jednak liga niemiecka to na dzień dzisiejszy odpowiedni poziom dla tego piłkarza. Poniżej oczekiwań zagrał, a raczej zameldował się na murawie Gareth Bale. 91 baniek biegało ospale po płycie Nou Camp i Walijczyk nie pokazał nic specjalnego. To dopiero drugi występ od pierwszej minuty w wykonaniu byłego gracza Tottenhamu. Ancelotti musi w końcu zrozumieć, że Real Madryt nie może grać defensywnie, bronić się i ospale budować ataki. Jeśli tego nie zrozumie, jego przygoda z klubem zakończy się podobnie jak ostatniego Włocha zatrudnionego na stanowisku szkoleniowca Królewskich. Fabio Capello pomimo zdobycia w sezonie 2006/07 majstra z Realem to został wyrzucony na bruk. Powodem banicji był brzydki, niemadrycki i koszmarny dla oka styl, jaki prezentowali Los Blancos.
W dzisiejszym spotkaniu in plus zaskoczył ... Pepe! Portugalczyk grał czysto, pewnie i był spokojny oraz potulny jak baranek. Niesforny obrońca zaprezentował się niczym dostojny feudał, będący aż zanadto opanowany. Pepe przyzwyczaił każdego fana futbolu do ostrych, często brutalnych i bezpardonowych ataków na nogi rywali. Dziś wyglądał jak po przyjęciu 400 mg dawki Tegretolu. Ramos niestety nie trzymał nerwów na wodzy i powinien zostać wyrzucony z boiska. Zawiódł po raz kolejny Di Maria. Argentyńczyk gra w kratkę- po 4 doskonałych spotkaniach, następuje jedno beznadziejne i to w najważniejszym meczu. Dziwi brak w podstawowej 11- Isco. Młody Hiszpan nie wszedł nawet z ławki rezerwowych. Jese udowodnił, że należy na niego częściej stawiać, a zakup Bale'a był chyba zbyt pochopny, bo Walijczyk potrzebuje czasu na przestawienie się z angielskiej piłki na hiszpańską oraz kilku tygodni na rekonwalescencję po urazie. Barca odskoczyła Madrytowi na 6 pkt. i dzierży samotnie fotel lidera. Na pewno wygrana z Realem na kilka dni uspokoi fanów i działaczy Blaugrany, jednak Barca ma nadal problem, bo ich gra nie jest już tak efektywna i efektowna jak kilka sezonów temu. Być może już w następnym sezonie włodarze z Barcelony będą musieli głębiej zajrzeć do portfela w celu zakupu kilku solidnych grajków, po wydaje się, że ten sezon jest ostatni na wysokim poziomie dla starzejących się legend tego klubu- Xaviego.
Było to 226 El Clasico, w którym pierwsze skrzypce nie grały największe gwiazdy obu zespołów- Messi oraz Ronaldo. Pozostali w cieniu drugorzędnych aktorów. Na koniec kwestia bramek i tego, czy Diego. Lopez mógł się zachować lepiej. Moim zdaniem przy pierwszej pierwszej bramce, przy której nie zareagował, mógł chociaż wykonać ruch w stronę piłki. Futbolówka uderzona przez Neymara nie zmieniła toru lotu. Przy drugiej, niestety przy niej zawinił bramkarz Królewskich. Niepotrzebne wyjście do- właśnie czego? Sanchez nie w swoim stylu, ograł rywala i zaaplikował drugiego gola. Kamery w tym momencie skierowane były tylko w jedną stronę- na ławkę rezerwowych Realu. A tam od dobrych kilku miesięcy zasiada na niej legenda klubu, którą w tak młodym wieku jak na bramkarza spotkało takie nieszczęście. Gdyby Carlo był konsekwentny, postawiłby w kolejnym spotkaniu na Ikera.