eszanie w polskiej lidze staje się już niemal tradycją. Z ponad miesięcznym opóźnieniem rozgrywki rozpoczyna polska ekstraklasa. Niektóre zespoły jeszcze dwa tygodnie temu nie wiedziały w jakiej klasie rozgrywek będą uczestniczyć. We wczorajszej konferencji prasowej, prezes PZPN Grzegorz Lato podał komplet 16 ekip, które walczyć będą w sezonie 2009/2010 o miano najlepszej naszym kraju. Obecność niektórych zespołów może dziwić, m.in. ŁKS-u (który przypomnijmy początkowo nie miał licencji), Widzewa Łódź, Korony Kielce, czy Zagłębia Lubin (zamieszanie w aferę korupcyjną).
- Niektóre kluby zagrają w ekstraklasie nie za zasługi sportowe, lecz dlatego, że posiadają potężnych sponsorów. Powiedział jeden z działaczy PZPN-u, który prosi o anonimowość.
Sezon ten będzie bez wątpienia przełomowy. Mimo ciągłych zawirowań w polskiej piłce to właśnie ta liga stała się łakomym kąskiem dla bogatych sponsorów. Jednym z nich jest nowy właściciel Widzewa Łódź - Alexandre Pachu, który ma zamiar wydać sporo pieniędzy na łódzki klub. Od razu został on okrzyknięty "Abramowiczem polskiej piłki". Jednak w odróżnieniu od rosyjskiego miliardera, chce stworzyć potęgę Widzewa bez wydawania milionów na transfery wielkich piłkarzy. Przede wszystkim zatroszczyć się chce o zaplecze i klubową infrastrukturę. - Na wzmocnienia przyjdzie czas, chcę dać szansę wykazać się zawodnikom, którzy do tej pory decydowali o grze Widzewa. Na pytanie czy oczekuje zwycięstwa w lidze odparł, "NIE ! Przede wszystkim chcę, aby chłopacy się ogrywali i dawali z siebie za każdym razem 100% możliwości, a wtedy osiągniemy sukces. Myślę, że stać nas na miejsce w pierwszej piątce". Na ławce trenerskiej nie doszło do zmian, gdyż ekipę poprowadzi Paweł Janas. Pierwszym sprawdzianem Łodzian będzie wyjazdowe spotkanie z Kielecką Koroną.
Kto ma największe szanse na zwycięstwo w lidze? Czy Wisła zdoła obronić tytuł? Czy Lech i Legia znowu będą deptać po piętach liderowi? A może czas na czarnego konia rozgrywek? Jedno jest pewne sezon 2009/2010 zapowiada się niezwykle emocjonująco.
C.D.N