Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Liga Mistrzów
board.issonline.pl > Pro Evolution Soccer: Forum Dyskusyjne > Blogi i kariery
Seba_maliszewski
Postanowiłem przedstawić Wam moje zmagania w trybie Champions League w Pro Evolution Soccer 2009. Ciekawie na pewno będzie ponieważ, będę nagrywał zdobyte bramki, by je tutaj pokazać. Nie zabraknie relacji tekstowych oraz graficznych. Gram na ostatnim patchu Orange Ekstraklasa. Przedstawię grupy, a następnie przystąpię do omówienia pierwszego meczu.

Grupy


Grupa A
FC Porto
Fenerbahce Stambuł
FC Basel
Wisła Kraków

Grupa B
Inter Mediolan
Zenit Sankt Petersburg
Sporting Lizbona
Olympique Marsylia

Grupa C
AC Milan
PSG
PSV Eindhoven
Werder Brema

Grupa D
Arsenal Londyn
Juventus Turyn
Celtic Glasgow
Ajax Amsterdam

Grupa E
FC Barcelona
Liverpool CF
AS Roma
Glasgow Rangers

Grupa F
Real Madryt
Chelsea Londyn
Valencia CF
Steaua Bukareszt

Grupa G
Manchester United
Olympique Lyon
Schalke 04
Atletico Madryt

Grupa H
Bayern Monachium
CSKA Moskwa
Szachtar Donieck
Panathinaikos Ateny



Pierwsze mecze dzisiaj. Bramki, opis meczu i inne ciekawostki. To wszystko już nie długo.
Valencianista
Nie moga byc w grupie dwie druzyny z tego samego panstwa rolleyes.gif
Seba_maliszewski
Pierwszy mecz Ligi Mistrzów w Stambule!



1:1
17'Appiah
48'Streller
72'Safari (Cz.kartka)


Stambuł, godzina 20.00. Na Fenerbahçe Şükrü Saracoglu Stadyumu wychodzą piłkarze Fenerbahce i FC Basel. Dzisiejszczego wieczoru obie drużyny miały chrapkę na trzy punkty. Oczywiście faworytami byli piłkarze z Turcji. Mecz rozpoczął się o 20.45. Fenerbahce od razu ruszyło na bramkę Basel, dlatego też już w 17 minucie meczu prowadzenie dla Turków dał Stephen Appiah. Tak jak przypuszczano przed meczem - Fenerbahce od początku narzuciło szybkie tempo. Do końca pierwszej połowy było jeszcze kilka sytuacji bramkowych, w większości ze strony gospodarzy. Bazylea w tym meczu zupełnie cicha. Na drugą połowę trenerzy nie zmieniali zawodników. W 48. minucie stadion w Fenerbahce zamarł. Streller daje Szwajcarom nadzieje na jakie kolwiek punkty w tym meczu. Zaraz po bramce szkoleniowiec Basel decyduje się na zmianę. W szeregach pojawił się Almerares zastępująć zmęczonego Rubio. Od tej pory, aż do końca meczu towarzyszyły nam emocje. W 72 minucie faul Safariego i czerwona kartka. Safari opuszca boisko, FC Basel gra w dziesiątkę. Do końca wynik nie uległ zmianie, ekipa Basel wyjeżdza z Turcji z kompletem 1 punktem.

Gole z tego meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=ILz7L0akanw
Screeny:





Wywiad ze Stephenem Appiahem


Redaktor: Pierwszy mecz w Champions League i remis. Zasłużony?
Appiah: Nie bardzo, powinniśmy wygrać. Cieszę się z tego, że mogłem pomóc drużynie, choć szczerze mówiąc nie myślałem o tak znakomitym starcie w tych rozgrywkach (śmiech).
Redaktor: Czy Szwajcarzy byli wymagającym przeciwnikiem?
Appiah: Bez wątpienia. Pierwsza połowa była wyrównana, trzymali się mocno, ale Fenerbahce to wyśmienity klub, nie mogliśmy przegrać.
Redaktor: Co sądzisz o stanie murawy na której konieczne było rozegranie wczorajszego meczu?
Appiah: No nie będę nikogo okłamywał... stan murawy był okropny. Aż dziwie się, że nikt nie odniósł kontuzji. Na szczęście nie przeszkodziło Nam to w rozegraniu dobrego meczu.
Redaktor: Kto zasłużył na brawa w zespole Basel?
Appiah: Myślę, że cały zespół. Ja jednak uważam, że bardzo dobry mecz rozegrał Streller. W końcu strzelił bramkę i kto wie jakby mecz potoczył się dalej gdyby grał do końca.
Redaktor: Wasi kibice zachowali się na prawdę wyśmienicie podczas wczorajszego spotkania.
Appiah: Racja, byli niesamowici. To samo mogę powiedzieć o kibicach z Bazylei, dopingowali swą drużynę ze wszystkich sił.
Redaktor: To było ostatnie pytanie. Dziękuję!
Appiah: Również dziękuję.
Seba_maliszewski
Wiem że, nie powinny być drużyny z tego samego państwa.W innych grupach to pozmieniałem, ale w tej za pożno sie zorientowałem że, są dwie Hiszpańskie ekipy. Przepraszam czytelników mego blogu za to niedociągnięcie. Prosze o komentarze
Seba_maliszewski
Portugalczycy lepsi od Polaków!


1:0
71'Lisandro Lopez

Drugi mecz grupy A. Mówi się, że Porto będzie walczyć o pierwsze miejsce w grupie. Mecz w Porto był bardzo zacięty, lecz z lekką przewagą Porto. Od pierwszych minut w barwach Wisły nie było Pawła Brożka. Gospodarze od pierwszych minut zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko. W 7. minucie mogli już prowadzić, ale piękną paradą popisał się Pawełek. Kolejne minuty to ciągłe kontry z obu stron. Nikt nie był w stanie przewidzieć wyniku meczu. W 71 minucie Lucho Gonzales dośrodkował w pole karne, a piłkę głową skierował do siatki Lisandro Lopez. W dalszej części meczu bez zmian jeśli chodzi o wynik i o zawodników. Ciągłe ataki, lecz brak skuteczności ze strony Porto. Mecz zakończył się jedno bramkowym zwycięstwem gości co napawia sporą nadzieją przed kolejnym meczem.

Gole z tego meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=c5w967PV3EY

Screeny:





Tabela grupy A:
Seba_maliszewski
Sporting za silny


1:2
12'Helder Postiga
34'Vukcevic
61' Pogrebnyak


Czas na grupę B. Do zimnej Rosji przylatują piłkarze Sportingu. Faworyta trudno wskazać. W składach bez większych niespodzianek, obaj szkoleniowcy wystawili swoje najgroźniejsze działa. Jedynie Zenit zagra bez Arshavina, który rozpocznie mecz na ławce rezerwowych. Mecz rozpoczął się wcześniej niż inne mecze w tym dniu, wyjątkowo o 19.00. Od pierwszych minut zaczęli atakować goście z Portugalii i bardzo im się to opłaciło. 12 minuta i prowadzenie gościom dał Helder Postiga po wspaniałym uderzeniu z okolic "szesnastki". Kibice z Lizbony już tylko zacierali ręce i czekali na kolejne bramki ze strony zielono-białych. Tak się jednak nie stało. Gospodarze nie pozwolili dojść ponownie do swojej bramki. Mało tego, coraz to groźniej atakowali. Pod koniec pierwszej części spotkania okazję miał Pogrebnyak, lecz piłkę posłał zbyt wysoko by uszczęśliwić fanów swej drużyny. Sporting dopiął swego i w 34 minucie gola na 2-0 zdobył Vukcevic. W drugiej połowie podobnie, Sporting starał się atakować, lecz bez skutków, identycznie Zenit. Obaj bramkarze spisywali się dość dobrze. W końcu w 61 minucie piękne uderzenie po długim rogu Pavla Pogrebnyaka i było 2:1. To jednak koniec bramek tego wieczoru. Mecz zakończył się wynikiem 1:2 dla gości. Mecz był czysty, bez zbędnych fauli oraz przebiegał w miłej atmosferze, kibice obu drużyn w pewnym momencie śpiewali nawet tą samą melodię.

Gole z tego meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=GjY9E4yrbsU

Screeny:





Co o tym meczu sądzą kibice


Wczoraj jeden z dziennikarzy postanowił zaraz po meczu porozmawiać z paroma kibicami obu drużyn. Oczywiście udało mu się to. Oto wypowiedzi:

Kibic Sportingu (Criss): Odpowiadał na pytanie, jak czuję się po wygranej: "Świetnie! Jestem niezmiernie szczęśliwy, że mój Sporting pokazał pazury. Jednak gdyby moi idole chcieliby wygrać więcej to tak właśnie by się stało!"

Kibic z Portugalii (Marcello): Odpowiadał na pytanie, jak podobał mu się mecz: "Przyjechałem tutaj z Portugalii by zobaczyć genialny mecz. Na moje nieszczęście tak nie było, ale nie żałuję wydanych pieniędzy na to spotkanie, choć po Sportingu spodziewałem się więcej."

Kibic Sportingu, który oglądał mecz przed stadionem (Luis): Odpowiadał na pytanie, czy Sporting zasłużył sobie na te trzy punkty: "Głupie pytanie, prosta odpowiedź - oczywiście, że tak! (śmiech) Nie mogło być inaczej."
Kibic z Moskwy (Mikhail): Odpowiadał na pytanie, czy jest zawiedziony stratą punktów: "Naprawdę żałuję, że tak właśnie to się zakończyło. Jest kolejny mecz i trzeba to nadrobić."

KOMENTUJCIE I OCENIAJCIE
Seba_maliszewski
Zwycięstwo w postaci remisu


0:0
47'J.Rodriguez (Cz.kartka)

Drugi mecz Grupy B miał przynieść ze sobą wiele emocji. Nie było inaczej. Akcje podbramkowe z każdej ze stron, kartki i walka do końca. Tym charakteryzował się mecz Interu z Olympique Marsylia. W 21 minucie piłkę po dobrej akcji Figo mógł wpakować do siatki Adriano i już śmiało można byłoby powiedzieć, że piłkarze z Włoch wygrają ten mecz. Mistrzowie Włoch postanowili od początku dyktować tempo gry. Francuzi nie mieli zamiaru się poddać tak szybko, dlatego też w 33. minucie po fantastycznym strzale z przewrotki Mamadou Nianga mogło być 1:1. Do pierwszej połowy remis. Zmiany w zespole Interu. Kontuzjowany Adriano schodzi a pojawia się Ibrahimovic.W 47 minucie brutalny faul J.Rodrigueza na Ibrahimovicu, za który Rodriguez dostał czerwoną kartkę. W drugiej połowie, ani wynik, ani gra się nie zmieniła. Obie ekipy miały swoje sytuacje, których nie wykorzystały. Wyraźnie było widać, że mecz był wyrównany, nie było przeważającej drużyny, dlatego też remis jak najbardziej słuszny.

Screeny:





Wywiad z Ibrahimovicem

Redaktor: Zlatan co możesz powiedzieć o pierwszym meczu w tych rozgrywkach?
Ibrahimovic: Mogliśmy strzelić dzisiaj co najmniej jedną bramkę, ale jak się nie wykorzystuje takich okazji to ciężko myśleć o zwycięstwie. Ubolewamy bardzo nad tym co się stało, ale dobrze, że chociaż punkt zdołaliśmy ocalić. Znakomicie grał Riou, który uratował im punkt, bo wyciągał nieprawdopodobne piłki. Takie mecze się zdarzają, że bramkarze mają tyle szczęścia co dzisiaj. O pierwszej połowie nie chce mówić, bo siedziałem na ławce, ale wiem, że teraz nie pozostaje nam nic innego jak wygrywać kolejne mecze.
Redaktor: Czy przez ten mecz utrudnicie sobie walkę o awans do 1/8 finału?
Ibrahimovic: Zostało jeszcze tyle meczów, że wszystko jest do odrobienia. Takie rzeczy się zdarzają, trzeba wyciągnąć z tego wnioski i walczyć dalej. Jeśli dzisiaj powiemy, że nas to kosztuje awans to nie ma sensu wychodzić na kolejne mecze. Trudno być zadowolonym z gry, jeśli remisujemy z Olympique, szczególnie żal pierwszej połowy, która była nieudana w naszym wykonaniu. Riou bronił dziś nieprawdopodobnie i dzięki temu Marsylia wywozi punkt z Mediolanu, a my tracimy dwa.
Redaktor: Czego oczekujesz w następnych meczach?
Ibrahimovic: Chciałbym grać od pierwszych minut, a nie siedzieć na ławce tak jak dziś. Na pewno potrzebne nam są teraz 3 punkty. Jeśli za tydzień ich nie zdobędziemy to nasza sytuacja będzie niedobra.
Redaktor: Dzięki za wywiad.
Ibrahimovic: Nie to ja dziękuję (śmiech). Do zobaczenia.

Co powiedział Jose Mourinho po meczu


Jak zwykle interesowały nas dziś trzy punkty. Po tym remisie presja będzie jednak jeszcze większa. W drugiej połowie mieliśmy kilka świetnych sytuacji. W kapitalnej formie był jednak Riou, a do tego nasze celowniki nie były dziś dobrze ustawione. Zostało jeszcze pięć spotkań i do końca będziemy walczyć o awans, ale do tego potrzeba w każdym meczu 90 minut totalnej determinacji. Tak zagraliśmy dziś w drugiej połowie gdy musieliśmy walczyć o zwycięstwo. Wiem, że piłkarze bardzo chcą, oni wiedzą, że aby uzyskać awans musimy wygrywać mecze, a nie remisować.

Tabela Grupy B



Zapraszam do komentowania
Seba_maliszewski
Grupa C: Wymęczone zwycięstwo PSV


0:1
81'Simons

We wtorkowym meczu na Parc des Princes w Paryżu, gospodarze przyjmowali niezwykle silnych w tym sezonie holendrów - PSV. Obie ekipy już na początku rozgrywek celują w wyjście z grupy. Piłkarzom z Holandii marzy się powtórka z 2005 roku kiedy to zagrali w 1/2 finału Champions League. Mecz ten nie zaczął się od jakiegoś groźnego ataku, oba teamy sumiennie wywiązywały się z zadań obronnych, trochę gorzej szło w napadzie gdzie żaden z napastników nie był widoczny. Najciekawszą okazję w pierwszej połowie przyniosła ze sobą 25. minuta meczu, kiedy to Wiltord znalazł się sam na sam z bramkarzem gości. Jak się okazało golkiper zachował więcej zimnej krwi i wybronił cudem uderzenie francuza. Druga połowa jeszcze bardziej nudnawa. Kilka zmian w zespołach, które i tak nie dały większych efektów, dało się później zauważyć, że Paul Le Guen zmienił nieco ustawienie. Dla piłkarzy ze stolicy Francji niestety nie dało to większych skutków. 81 minuta. Rzut rożny. Mendez wrzuca, a piłkę do siatki skierowuje Simons. Mecz zakończył się wynikiem 0:1, a kilka chwil po meczu w sektorze gości zaczęło się gotować, lecz policja szybko opanowała sytuacje.

Bramki:
http://www.youtube.com/watch?v=kAXft6cQfkk

Screeny:




Grupa C: Fred Rutten o meczu

"...wygraliśmy, bo mamy lepszych piłkarzy..." - Rutten

Na konferencji prasowej zebranej przez trenera PSV, Ruttena mogliśmy się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, m.in. kto w PSV zasłużył na brawa, kto był lepszy i co trener oczekuje po piłkarzach w następnym meczu.

Dziennikarz: Czy po meczu we Francji będzie miał Pan więcej roboty przy taktyce?
Rutten: To raczej logiczne, po każdym meczu tak jest. Każdy trener się z tym boryka.
Dziennikarz: W Pańskiej drużynie nie każdy zawodnik pokazał się z dobrej strony. o po niektórzy pokazali się z obydwu stron - z tej złej i dobre, np. Lazovic.
Rutten: Jestem zadowolony z gry moich podopiecznych, były błędy, widoczne, ale treningi są po to aby te błędy wyeliminować. Jeśli chodzi o Lazovica, nie wiem czemu wszyscy sądzą że grał słabo. Prawda jest taka, że to bardzo dobry zawodnik, więc trudno tutaj mówić o słabym meczu w jego wykonaniu
Dziennikarz: A kogo Pan po meczu może najbardziej pochwalić jeśli chodzi o Real?
Rutten: Całą drużynę. Nie jestem tego typu trenerem, który wytyka błędy prosto w oczy zawodnikom. Gdy mówię o złej grze, mówię to do całego zespołu, nie do danego zawodnika.
Dziennikarz: PSG także pokazał niezła piłkę.
Rutten: Ależ oczywiście, grali u siebie, więc musieli pokazać piękną piłkę. Wygraliśmy, bo mamy lepszych piłkarzy jak na obecny czas.
Dziennikarz: Kolejny mecz z nie mniej wymagającym przeciwnikiem - Werderem Brema. Czego kibice mogą się spodziewać?
Rutten: Gramy na wyjeździe, dlatego też spróbujemy wygrać, ale tylko wtedy jeżeli piłkarze dadzą z siebie 200%!
Seba_maliszewski
Grupa C: Nudny remis Milanu


0:0
33'Nesta (czerwona kartka)
33'Hunt (niewykorzystany karny)


Drugie spotkanie w grupie C było przeciwieństwem tego co działo się w Paryżu. Włoski Milan kontra Niemiecki Werder. Nie było trudno wskazać faworyta, bo był nim zdecydowanie Mediolański klub, ale sam pojedynek w meczu dowiódł czegoś innego. Werder nie bał się podejść pod bramkę Didy, co zaowocowało w 33. minucie kiedy to Alessandro Nesta sfaulował w polu karnym Claudio Pizarro i wyleciał za to z boiska. Piłka ustawiona na 11 metrze. Hunt uderza w środek bramki ale Dida nie rusza się i odbija te uderzenie na rzut rożny. Niewykorzystany rzut karny przez Werder. W pierwszej połowie dosłownie nic się Milanowi nie układało. Od obrony do ataku, wszystko się sypało. W drugiej połowie zobaczyliśmy zupełnie inną drużynę. Ronaldinho zaczął grać lepiej, podobnie Shevchenko, nie było błędów w obronie. Jednak do końca meczu bramki nie wpadły. Nawet super Pippo Inzaghi nie pomógł Milanowi. Smutek w Mediolanie. Milan wywalczył tylko 1 punkt. Piłkarze Werderu mogą pluć sobie w brodę, że nie wykorzystali karnego w pierwszej połowie.

Screeny:




Grupa C: Wywiad z Ronaldinho

Redaktor: Chyba nie spodziewaliście się, że Werder zagra tak defensywnie?
Ronaldinho: Myśleliśmy, że będą chcieli zdobyć 3 punkty i zagrać lepiej niż my. Cóż na pewno byliśmy drużyną przeważającą, mieliśmy więcej posiadania piłki, groźniejsze sytuacje, ale nic z tego nie wynikło.
Redaktor: Ty byłeś najblższy zdobycia bramki. Po twoim strzale piłka odbiła się od słupka.
Ronaldinho: Tak czasem bywa. Wiese delikatnie sparował piłkę i ona uderzyła w słupek. Naprawdę szkoda, że nie wpadło, bo to mógł być przełomowy moment w tym meczu.
Redaktor: Czy waszym założeniem był gra na 0:0?
Ronaldinho: My mieliśmy takie założenie, że będziemy cały czas grać. Chcieliśmy kontrolować to spotkanie. To się udało, tylko zabrakło jednego elementu - bramki.
Redaktor: Zaczynasz już myśleć o tym że to na tobie spocznie ciężar kreowania gry?
Ronaldinho: Nie tylko ja, ale też paru innych piłkarzy będzie odgrywać kluczowe role w zespole. Jestem ważnym elementem drużyny i na pewno będę starał się w kolejnych meczach wypracowywać bramki. Ciężko powiedzieć czy będę liderem Milanu.
Redaktor: Dzięki za wywiad!
Ronaldinho: Ja również dziękuję.

Tabela Grupy C:


PROSZĘ O KOMENTARZE DO MOJEGO OPOWIADANIA
lukasz44
Jak narazie bardzo fajnie to wygląda, staraj się urozmaicać opisy i wywiady jakimiś ciekawostkami itp. wtedy będzie jeszcze lepiej, pozdroo no i zapraszam do mnie na MŚ ;-D
Seba_maliszewski
Grupa D: Wygrana Juve, Iaquinta bohaterem



2:0
17'Tiago
60'Iaquinta


W 2004 roku, pierwszy mecz Celticu w grupie i porażka, dwa lata później w Manchesterze, powtórka, pierwszy mecz i porażka. Następny turniej Ligi mistrzów, podobnie jak w 2006 roku, pierwszy mecz z Szachtarem i... porażka. Podsumowując po krótce, Celtic nigdy nie mógł wygrać pierwszego meczu w grupie.. Czy tak będzie i tym razem? Porażka z Juventusem boli, tym bardziej, iż Celci dwukrotnie ustrzeliwali poprzeczkę. Gola, który rozkręcił Juve zdobył Tiago w 17 minucie po asyście Vincenzo Iaquinty. W pierwszej połowie już goli nie ujrzaliśmy, lecz z meczu mogliśmy być zadowoleni. W drugiej połowie podopieczni Strachana zagrali najgorzej jak mogli! Ani razu groźnie nie zaatakowali, na dodatek stracili bramkę w 60 minucie, a jej autorem Iaquinta, tym razem asystantem Marchionni. Koniec meczu, i początek tej edycji Ligi Mistrzów znakomity w wykonaniu Juve.

Screeny:




Tiago: Nietypowe pytania


-Cristiano Ronaldo czy Kaka?
-Ronaldo jest geniuszem. Umie praktycznie wszystko i gra tak, żeby publiczność się radowała.
-Trzy bramki przewrotką w przegranym meczu czy brzydki gol w wygranym?
- Pamiętam mecze, gdzie piłkarze strzelali po 3-4 gole, ale i tak ich drużyny przegrywały. Zostanę przy brzydkim, ale zwycięskim farfoclu.
-Piękna niewierna czy brzydka, a dobrze gotująca?
-Mam śliczną żonę, która genialnie gotuje. To mój wybór, bo jak przechodzę przez próg, chcę to czynić frontem, a nie bokiem, żeby porożem nie walnąć w futrynę.
-Wszystko przemyślane do bólu czy idziemy na żywioł?
-Wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Na boisku trzeba myśleć, ale czasami też należy zaryzykować. Z doświadczenia wiem, że się opłaca.
-Spektakularna kariera w radiu czy przeciętna na wielkim ekranie?
-Radio to tylko głos. I dlatego wybieram kino.
-Arsene Lupin czy Sherlock Holmes?
-Detektyw bardzo ciężko pracuje, często w zaciszu, wielokrotnie musi uznać się za pokonanego. Lupin miał niesamowicie ciekawą robotę i wykonywał ją bez zarzutu.
-Wygrana w Tour de France czy triumf w długodystansowym wyścigu psich zaprzęgów na Alasce?
-Barwny peleton przykuwa uwagę. Ja jednak wolę górskie etapy, a zwłaszcza końcówki, bo tylko wtedy widać, kto naprawdę jest silny.
-Dwutygodniowe safari czy zimowe wejście bez aparatu tlenowego na Mount Everest?
-Upał kontra zimno. Wybór jest prosty. Safari, ale bez sztucera.
-Nudne, bogate życie czy harówka za średnią krajową?
-Harówka. Zdecydowanie. Bez dwóch zdań, ale niekoniecznie za średnią krajową.
-Rezerwy w Barcelonie czy regularna gra w lidze cypryjskiej?
-Podchwytliwe pytanie. Przy dobrym splocie okoliczności, gra w rezerwach wreszcie może się skończyć. Coś mi się zdaje, że Barcelona prezentuje się bardziej kolorowo.
-Oscar za drugoplanową rolę czy gra w dziesiątkach telenowel?-
-Oscar. Taka nagroda oznacza nieśmiertelność.
-Dobry western czy dokument wojenny?
-Wolę strzelaninę wyreżyserowaną. Nie lubię zabijania. Nie znam się na tym.
-Kowboje czy Apacze?
-Chyba wolę facetów w kapeluszach niż pióropuszach.
Rembrandt czy współczesne bohomazy?
-Wolę tradycyjne malowanie.
Samolot z automatycznym pilotem czy bujany fotel?
-Nienawidzę latać. Po prostu się boję. A o turbulencjach nie będę nawet wspominał.
Seba_maliszewski
Grupa D: Wysoka wygrana Kanonierów!



4:1
25'Van Persie (kontuzja)
43'Adebayor
45'Adebayor
70'Rosicky
75'Cvitanich
89'Fabregas


Arsenal nie do zatrzymania. Ajax przyjeżdżając na wyspy, miał na celu ugrać przynajmniej remis, a niestety dla Ajaxu i kibiców skończyło się to zupełnie inaczej. W 25 minucie groźnej kontuzji nabawił się Van Persie, a za niego wszedł Walcott. W 42 minucie gola po fatalnym błędzie Stekelenburga zdobył Emmanuel Adebayor. Zachowanie holenderskiego golkipera pozostawia na prawdę wiele do życzenia. Mimo wszystko, Ajaxowi bramka ta wcale nie podcieła skrzydeł, bo chwilę później strzał Suareza wybronił Fabiański. Tuż przed końcem pierwszej połowy bramkę do szatni zdobył ponownie Adebayor i było 2-0. Kilka minut po wejściu na boisko gola zdobył Tomas Rosicky. Była to 70 minuta. Chwilę później kontaktowego gola zdobyli piłkarze Ajaxu. Pod koniec meczu gości do ziemi dobił Fabregas. Końcowy wynik to 4-1 dla Arsenalu. Efektowne zwycięstwo na inaugurację w Londynie.

Gole z tego meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=yWPiBadJ3J0

Screeny:




Grupa D: Wywiad ze Stekelenburgiem


Witam cię Maarten. Jak się czujesz chwilę po pierwszym spotkaniu Ligi Mistrzów w tym sezonie?
Jeżeli chodzi o mecz to jestem oczywiście zawiedziony wynikiem, ale atmosfera na trybunach była wspaniała, kibice nie zawiedli i z tego jesteśmy dumni.
Adebayor niemal w pojedynkę was pokonał, powiedz czemu wasi obrońcy nie potrafili go zatrzymać?
Adebayor to jeden z najlepszych i najskuteczniejszych napastników na świecie, a dziś miał ten dzień w którym wszystko mu wychodziło i dlatego ciężko było go zatrzymać.
Trafiliście do dość ciężkiej grupy. Jest jeszcze Juventus i Celtic. Który mecz według ciebie będzie najważniejszy?
Mecz z Juve. Już czekam na ten pojedynek. Zawsze bardzo ceniłem ten klub i mam do niego wielki szacunek. Ich siła jest bardzo duża, więc zapowiada się ciekawe widowisko.
Dobrze nie zatrzymuję cię. Zmykaj do szatni.

Tabela Grupy D
Seba_maliszewski
Grupa E: Remis na Anfield.



2:2
6'Totti
51'Torres
75'De Rossi (cz.kartka)
85'Totti
90'Babel


Kibice mianowali ten mecz różnymi tytułami. Począwszy od wielkiego rewanżu za finał z 1984 roku, inni zaś mecz ten nazwali po prostu wielkim hitem, pozostała reszta fanów nie robiła sobie z tego spotkania większych emocji. Mecz był prowadzony w imponująco szybkim tempie! Anfield Road zaśpiewane, ale kibice przestali śpiewać na moment kiedy to po ładnej akcji piłkę w bramce umieścił Francesco Totti. Benitez poddenerwowany postanowił pokrzyczeć na swoich piłkarzy. W pierwszej połowie jednak to nic nie dało. W drugiej na boisku zobaczyliśmy Babela, zmienił on w tym meczu dobrze dysponowanego dzisiaj Benayouna. W 51. minucie Torres doprowadza do wyrównania, tym samym podciął skrzydła Włochom, dając nadzieję The Reds na wygraną. Tak się jednak nie stało. 85 minuta. Gola zdobywa ponownie Totti. Po tej bramce wydawało się, że Roma wygra. W 90 minucie Babel pokazał, że Benitez ma nosa do zmian. Strzelił z główki gola wyrównującego. 2-2. Obie ekipy zagrały wspaniałe spotkanie, ale zapewne także obie są nienasycone wynikiem.

Gole z tego meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=tPexYNAiplk

Screeny:




Grupa E: Wywiad ze Stevenem Gerrardem
Jak skomentujesz ten mecz?
Pozostaje niedosyt, bo stworzyliśmy sobie sytuacje, by ten mecz wygrać. Znów straciliśmy głupio bramkę i musieliśmy gonić wynik. Dobrze, że udało nam się doprowadzić chociaż do remisu, z którego możemy być zadowoleni.
Co powiesz o drużynie Romy?
Roma była bardzo zorganizowana i stworzyła nam wiele problemów z kontrataku. Dużo czasu zajęło nam wejście w rytm tego meczu, a kiedy to już zrobiliśmy i stworzyliśmy kilka sytuacji bramkowych, nie potrafiliśmy wykorzystać swojej przewagi i utrzymać jej przez 90 minut. Szkoda, że mecz skończył się w taki a nie inny sposób. W drugiej połowie udało nam się zrobić to, co wcześniej wydawało się bardzo trudne, strzeliliśmy gola. Okazało się jednak, że zwycięstwo nie było możliwe, ale taki jest futbol - w każdym meczu jest trudno. Musimy pogodzić się z wynikiem i pracować dalej.

Już niedługo relacja z długo oczekiwanego meczu Barca - Rangers
lukasz44
Widać że czytasz tygodnik Piłka Nożna - nietypowe pytania hehe bardzo fajnie . . .
Seba_maliszewski
Kontynuować blog czy nie????
Seba_maliszewski
Grupa E: Grad goli na Camp Nou.


4:1
15'Ferguson
22'Iniesta
27'Eto'o
68'Eto'o
82'Xavi


Ludzie z Fan Club Barça Polska mają szczęście. Kiedy ostatnio gościli na Camp Nou, Barcelona rozbijała Valencię 4:0. Minęło nieco czasu, zanim znów wybrali się do Katalonii, tym razem na mecz z Ligi Mistrzów z Glasgow Rangers. Blaugrana rozgromiła Szkotów 4:1. Nic, tylko zapisywać się do Penyi i jeździć, jeździć, jeździć...
Barça zaczęła jak zwykle od leniwych wymian piłek w głębi pola. Już chwilę po gwizdku Henry próbował zagrywać do ustawionego w polu karnym Eto'o, bez skutku. W 3. minucie piłkę przed polem karnym otrzymał Andres Iniesta i nie namyślając się wiele mocno uderzył w stronę bramki. Futbolówka jednak nie wpadła do bramki. Piłkarze gości przez pewien czas starali się zdominować plac gry i szybko strzelić bramkę. Kulminacyjnym momentem tego okresu była 15. minuta, w której Barry Ferguson uderzył zza pola karnego. Na nieszczęście dla Barcelony, piłkarz trafił do bramki.
Jak się okazało, Rangersom starczyło sił tylko na niecałe 10 minut. Po 7 minutach, Duma Katalonii przeprowadziła przepiękną akcję skrzydłem. Henry wrzucił do Iniesty, a ten strzelił wyrównującą bramkę.
Po tej sytuacji mecz wyraźnie się uspokoił i zaczął zmierzać w stronę całkowitej dominacji bordowo-granatowych. FC Barcelona grała koncertowo, misternie konstruując kolejne, przemyślne ataki pozycyjne. Jedynym mankamentem był Theirry Henry. Francuz uparł się, aby zdobyć gola i kiedy tylko dostawał piłkę, bezskutecznie usiłował wpisać się na listę strzelców.
W 27 minucie Eto'o strzałem z 8 metrów pokonał Neila Alexandera. Po tej bramce było 2-1.
Z ważniejszych wydarzeń pierwszej odsłony należy wspomnieć jeszcze o żółtej kartce dla Abidala z 35. minuty, oraz o dwóch akcjach, po których Barça mogła podwyższyć wynik. W 37. minucie po wybornym rozegraniu piłki przez Andresa Iniestę, Xavi znalazł się w sytuacji "oko w oko" z bramkarzem. Nawyk robienia wszystkiego w techniczny sposób tym razem zawiódł naszego pomocnika; Xavi podciął sprytnie futbolówkę nad Alexanderem, lecz ta przeleciała obok słupka. Przed samą przerwą, w doskonałej okazji stanął jeszcze Samuel Eto'o, ale trafił w bramkarza, chwilę potem dobitka Henry'ego także nie przyniosła rezultatu.
W drugiej połowie Barcelona dalej przeważała na boisku. Wyrazem tego była bramka Eto'o z 68. minuty. I znów Blaugrana wspięła się na wyżyny umiejętności rozgrywania akcji. Piłka, jak po sznurku wędrowała na linii Henry-Iniesta-Xavi-Eto'o. Gdy ten ostatni otrzymał podanie, przebiegł kilkanaście metrów i strzelił nie do obrony. Biedny neil Alexander nie miał żadnych szans. W tej chwili mecz wydawał się już rozstrzygnięty.
Gości dobił w 82. minucie Xavi, który dostał piłkę przed polem karnym i nie namyślając się wiele mocno uderzył w stronę bramki. Futbolówka wpadła w samo okienko, nie dając bramkarzowi żadnych szans. Od tej pory, mecz, od dawna już znajdujący się w stanie utajonej agonii, zaczął jawnie umierać na oczach tysięcy kibiców zgromadzonych na trybunach. Nadal to Barcelona prowadziła grę, lecz owo prowadzenie polegało głównie na cyrkowych popisach i coraz bardziej leniwych próbach zdobywania kolejnych bramek.
Kiedy już atmosfera festynu na dobre zagościła na Camp Nou, Pep Guardiola zdecydował się nie szafować dłużej siłami swoich gwiazd. Z boiska zeszli Iniesta, Xavi i Rafa Márquez. W ich miejsce zameldowali się Hleb, Bojan i Sylvinho. Rezerwowi nie zdołali jednak podwyższyć prowadzenia. Także Rangers, pomimo krótkotrwałego ożywienia pod koniec meczu, nie mogło przełamać obrony gospodarzy. Sędzia Mejuto Gonzalez zakończył ten piknik doliczając zaledwie minutę.
Barcelona zagrała dziś świetny mecz. Przed spotkaniem pisaliśmy, że przydało by się kilka szybkich goli zaraz na początku, aby od razu "ustawić" wynik. I tak właśnie się zdarzyło - po trafieniu iniesty z gości uszło powietrze i już nic nie przeszkodziło Dumie Katalonii w odniesieniu zwycięstwa. Za ten pojedynek należy zdecydowanie wyróżnić Samuela Eto'o. Kameruńczyk był głównym aktorem spektaklu i to on napędzał grę ofensywną Barçy.
Na uwagę zasługuje styl, w jakim drużyna pokonała Glasgow Rangers. W poczynaniach Barçy nie było nerwowości czy też stresu. Bordowo-granatowi potraktowali mecz jako treningową grę w dziada, krótką przebieżkę, tudzież poranną gimnastykę. Skoro piłkarze tak podeszli do drugiej ekipy ze szkocji to przed nadchodzącymi trudnymi sprawdzianami w Champions League możemy być chyba spokojni.

Gole z tego meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=QctzYu-TgkU

Screeny:




Grupa E: Pep Guardiola po meczu.


"Zwycięstwo jest ważne, ale najbardziej istotne jest wsparcie publiczności jakie dziś otrzymaliśmy. Czekamy na nie ponownie we wtorek, choć widziałem jeszcze trochę pustych miejsc. Teraz gramy ważny mecz z Liverpoolem i nie możemy się zatrzymać", powiedział po spotkaniu z Glasgow Rangers Pep Guardiola.

"Jestem bardzo zadowolony z Iniesty, z jego gry i bramki jaką zdobył. On zawsze gra dobrze", komplementował wychowanka. Dobra postawa innych zawodników także nie uszła uwadze trenera: "Keita skradł moje serce, to urodzony zwycięzca, ma na uwadze tylko dobro zespołu. A jeśli są gracze, którzy nie opuszczą tego zespołu, jednym z nich jest właśnie Seydou".

"Rangersi zaczęli agresywnie, zaskoczyła nas nieobecność Millera. Byłem zaskoczony, ale gol Andresa uspokoił sytuację. Kontrolowaliśmy grę, linia obrony spisała się znakomicie. To należy podkreślić, jest tam duża pewność siebie. To, co nas czeka jest zbyt dobre, aby teraz odpuścić. Jeśli przegramy, to znaczy, że rywal był lepszy. Nie wiem czy wygramy Ligę Mistrzów, ale będziemy o to walczyć", kontynuował Pep.

"Nie ma zespołów doskonałych, zawsze można robić coś lepiej. Wiemy, że aby wyjść z grupy z pierwszego miejsca musimy wygrać jescze trzy mecze, ale Liverpool ma za sobą serię świetnych występów. Teraz musimy odzyskać siły. Chcę zdobyć 1 miejsce, ale za plecami mamy niełatwego rywala jakim jest Liverpool."

Tabela grupy E:
Windziak
Wygląda to troche podobnie do tego, co robił Marsin i generalnie jest bardzo przyzwoicie.

PS. Nie spamuj mi wiadomościami z prośbą o komenty na priva. Jeśli będę chciał to uczynić to tak zrobię. Nie potrzebuję zaproszeń, listów motywacyjnych i CV.
Seba_maliszewski
Grupa F: Chelsea wbija rywalom 5 goli!


5:0
8'Drogba
32'Lampard
72'Lampard
82'Lampard
90'Drogba


Kibice spodziewali się świetnej gry podopiecznych Guusa Hiddinka w meczu z Valencią. Na Stamford Bridge Chelsea wygrała z Valencią 5-0. The Blues zapewnili sobie cenne trzy punkty.
Skład Chelsea mógł być lekkim zaskoczeniem dla fanów, ponieważ na boisku od pierwszych minut przebywali Belletti oraz Quaresma.
Przez pierwsze 10 minut spotkania piłka rzadko wpadała w pole karne zarówno Chelsea jak i Valencii. Jednak w 8. minucie Drogba pokonał Rennana i było 1-0.
Sześć minut później po dośrodkowaniu Miguela z rzutu rożnego błąd popełnił Terry, a Villa stojący 5 metrów od bramki Cecha nie miał problemów z wpakowaniem piłki do siatki. Sędzia jednak dopatrzył się przewinienia piłkarza Valencii. Po tej akcji The Blues zaczęli grać dużo bardziej ofensywnie, jednak nie potrafili oddać strzału na bramkę Rennana. W 24. minucie dobrą okazję do pokonania bramkarza Valencii miał Drogba, jednak nie zdołał skierować piłki w światło bramki. Valencia także nie poprzestała na jednym ataku i starała się nękać Petra Cecha wyprowadzając szybkie kontry, jednak większość z nich była przerywana przez obrońców Chelsea, nie zawsze zgodnie z przepisami.
W 32. minucie Lampard strzałem zza pola karnego zdobył bramkę na 2-0. W 41. minucie dogodną szanse na pokonanie bramkarza gości po rzucie wolnym zmarnował Deco, który trafił wprost w nogi golkipera. W doliczonym czasie gry Terry sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Joaquina, jednak sędzia okazał się łaskawy i pokazał anglikowi jedynie żółtą kartkę. Do wolnego podszedł Baraja, lecz po jego strzale piłka odbiła się od słupka bramki Cecha.
Pierwsza połowa w wykonaniu the Blues była dobra. Obrona Valencii popełniała katastrofalne błędy, a pomocnicy nie potrafili zgrać się z napastnikami.
Chelsea rozpoczęła drugą połowę w takim samym składzie, w jakim zakończyła pierwszą. W 52. minucie błąd popełnił Petr Cech, który wyszedł z bramki, jednak nie zdołał dojść do piłki - jego rękawica wylądowała na twarzy Arizmendiego, który przebił jeszcze piłkę nad Czechem. Chelsea uratował Ricardo Carvalho, który wybił piłkę z linii bramkowej. Niestety po zderzeniu z Cechem Arizmendi niefortunnie upadł i nabawił się kontuzji. Piłkarz opuścił boisko, a w jego miejsce pojawił się Fernando Morientes. W 72 minucie po długim podaniu Lamparda sfaulowany w polu karnym został Drogba. Sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał Frank Lampard. 3 minuty później Deco na boisku zastąpił Michael Ballack. Valencia nie zamierzała się poddawać. Gracze z Hiszpani kilka razy próbowali zaskoczyć Cecha niespodziewanymi strzałami, jednak świetnie zachowała się całą obrona The Blues, a szczególnie John Terry. W 82. minucie żółtą kartkę za odpychanie Ballacka zobaczył Alexis.
Rzut wolny wykonywał Frank Lampard. jego strzał odbił się jeszcze od muru i wpadł do bramki gości. Coraz bardziej zdenerwowany trener Valencii dokonywał kolejnych zmian. Boisko opuścił Maduro, w jego miejsce pojawił się Vicente. Po wznowieniu gry na pozycji spalonej znalazł się Villa, który ze złości kopnął piłkę i zarobił żółtą kartkę. Chwilę później Miguel sfaulował Lamparda, a sędzia także ukarał gracza żółtą kartką. Nie tylko piłkarze Valencii zaczęli grać ostrzej. W 88 minucie za faul przed własnym polem karnym żółtą kartkę zobaczył Paulo Ferreira. W 90 minucie Drogba zdobył 5 bramkę dla Chelsea.
Druga połowa bardzo przypominała pierwszą. The Blues grali szybko i dokładnie, a gracze Valencii byli tylko tłem dla podopiecznych Guusa Hiddinka.

Gole z tego meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=t5VC_UVOEVw

Screeny:




Grupa E: Wywiad z Lampardem.


Frank. Jak się czujesz po tym spotkaniu?
Świetnie. Wszyscy bardzo cieszyliśmy się po końcowym gwizdku i cieszymy się razem z naszymi kibicami, którzy byli dziś naprawdę wspaniali.
Tak kibice dziś nie zawiedli. Mieliście dziś znakomitą skuteczność. Twoje gole były wspaniałe.
Napewno moje gole mocno nas podbudowały, ale myślę, że i bez nich, prędzej czy później koledzy zdobyliby bramki.
Powiedz mi jeszcze jak oceniasz wasze szanse w Lidze Mistrzów.
Myślę że możemy zdobyć Puchar. Wiem, że będzie ciężko dostać się do finału, ale liczę na dobrą postawę kolegów. Puchar jest w naszym zasięgu.
Dzięki za wywiad i powodzenia w kolejnych meczach.
Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć. Trzymaj się. Pozdrowienia dla całej Polski.

Grupa F: Wymęczone zwycięstwo Realu


1:0
89'Van Nistelrooy

Po niezbyt widowiskowym spotkaniu Królewscy za sprawą bramki Van Nistelrooya pokonali Steaue Bukareszt, co w kontekście walki z Chelsea o 1 miejsce, które poradziło sobie z Valencią, jest świetną informacją. Prawdopodobnie jedną z ostatnich tak przyjemnych związanych z dzisiejszym meczem. Los Merengues kolejny raz zagrali bezbarwnie, wygrywając najmniejszym nakładem sił, niekoniecznie zasłużenie. Przed arcyważnymi pojedynkami, jakie już wkrótce ich czekają, taka postawa jest co najmniej niepokojąca. Kilka początkowych minut stanowiło całkiem optymistyczny prognostyk - Królewskim nie brakowało zapału, sprawiali wrażenie drużyny, której zależy na szybkim objęciu prowadzenia. Czar nie trwał nawet dziesięciu minut i po wyrównaniu się poziomu spotkania inicjatywę przejęli goście. Piłkarze znacznie mniej utytułowanego klubu bez kompleksów stawili czoła Los Blancos i pokazali się z bardzo dobrej strony, kilkukrotnie zagrażając Jerzemu Dudkowi. Najpierw odważnym rajdem środkiem boiska popisał się Litu, zatrzymany dopiero przez Fabia Cannavaro. Kilka minut później Stancu z bliska próbował pokonać Jurka, ale refleks nie zawiódł naszego asa. Jedenastka Juande Ramosa nie prezentowała się zbyt widowiskowo. Akcje były albo powolne, albo przekombinowane. Najgroźniejsza sytuacja miała miejsce po rzucie rożnym, kiedy Miguel Torres posłał futbolówkę po ziemi w pole karne, tam nogę dołożył Raul i piłka trafiła w słupek. Dobijający strzał Sergio Ramos przeniósł ją wysoko nad poprzeczką. Nie zabrakło oczywiście rajdów Wesleya Sneijdera, prób prostopadłych zagrań, jednak finał tych akcji był raczej mizerny. Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy w sytuacji sam na sam z Dudkiem znalazł się Litu, jednak nie zdołał pokonać Polaka. Kiedy wydawało się, że goście mogą pójść za ciosem i zapewnić sobie spokojną końcówkę, tempo znowu spadło. W dalszej części pojedynku, co kilka, kilkanaście minut Real stwarzał zagrożenie w okolicach pola karnego Steauy, jednak za każdym brakowało ostatniego podania, dokładności, polotu czy zimnej krwi. Najwięcej kłopotów dostarczał rywalom Robben, jednak pożytek był z tego mizerny. W sytuacji jeden na jeden nie poradził sobie z pokonaniem Zapaty, kiedy decydował się zakończyć rajd podaniem było ono najczęściej niecelne, a schodzenie do środka i uderzanie mało jaki zespół w Lidze Mistrzów już zaskoczy. Pod koniec i jemu zabrakło sił, natomiast gospodarze próbowali do ostatnich sekund urwać mistrzowi Hiszpani punkty. W 89 minucie sam na sam z Zapatą znalazł się Van Nistelrooy. Jego uderzenie wpadło do bramki i fani mogli być spokojni o wynik królewskich. Mimo nieciekawej gry, nie zawiodła defensywa i Jerzy Dudek zachował czyste konto.
Gole z tego meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=YQzKIH0JYkQ

Screeny:



Grupa F: Zawodnicy o meczu.

Juande Ramos
"Mieliśmy kilka szans na przypieczętowanie wyniku, ale bramkarz Steauy parę razy stanął nam na przeszkodzie. Rozgrywał wspaniały mecz. Myślę, że zespół zagrał bardzo dobrze i dominował w całym spotkaniu. Może brakowało nam precyzji w ataku, ale Steaua rozegrała przyzwoite spotkanie i było bliskie uzyskania pozytywnego rezultatu. Wyższość naszych zawodników przechyliła szalę na naszą korzyść.";'

Van Nistelrooy
-Jestem szczęśliwy, że znów zdobyłem bramkę, ale najbardziej jestem zadowolony z tego, że wygraliśmy ten mecz, gdyż było to bardzo ważne. Steaua to szybka i zorganizowana drużyna, która nakłada ciągłą presję na rywala. To dobry zespół i naprawdę bardzo ciężko jest tutaj wygrać. W tej grupie bardzo ważna jest dobra gra. Teraz przed nami ważny mecz z Chelsea. Myślimy tylko o zwycięstwie. Nie możemy zawieść.

Sergio Ramos
- Potrafiliśmy się dobrze zachować, ponieważ w tego typu meczach trzeba wykazać się skromnością i pokorą oraz dawać z siebie wszystko. Udowodniliśmy, że potrafimy wygrać w każdej sytuacji. Widać było, że bardzo ciężko Steaule grało się na tym stadionie. Niewielu drużynom uda się nas tutaj pokonać. Czasami, gdy nic nie idzie po twojej myśli, zaczynasz się odprężać, ale trener na nowo nas zmotywował w przerwie.

Cannavaro
- Nikt mi w życiu niczego nie podarował, a tym bardziej w futbolu. Zawsze musiałem walczyć i dzisiaj dało się zauważyć, że aby czegoś dokonać, trzeba dać z siebie wszystko. To zwycięstwo nie jest owocem jakiegoś cudu, ale podejścia do meczu. W pierwszej połowie również stwarzaliśmy sobie sytuacje. Najważniejsze jest jednak to, że udało się nam wyjść obronną ręką.

Litu
"Przegraliśmy tylko pierwszy mecz. Przez następne dwa tygodnie będziemy musieli pracować ciężej, by wyzbyć się popełniach błędów i odwrócić kartę w następnym spotkaniu. Ważną rzeczą jest, że uczymy się na swoich błędach, to już się nie zdarzy i będziemy podchodzić do innych meczów z taką samą mentalnością".

Stancu
Ich gol padł z powodu naszego błędu. Graliśmy źle, musimy naprawić swoje błędy. Teraz mamy dwa tygodnie na pracę i rozwiązanie tych małych problemów. To tylko pierwszy mecz. Nic się nie stało, przed nami jeszcze 5 meczy."

Tabela Grupy F:
Seba_maliszewski
Grupa G: Niespodziewana porażka Lyonu


1:3
9'Halil Altintop
27'Benzema
62'Grossmuller
67'Kuranyi


W pierwszym meczu grupy G naprzeciw siebie stanęły ekipy Olympique Lyon i Schalke 04 Gelsenkirchen. Mecz miał być ciekawy i nie zawiódł. Już w 4 minucie gola mogli zdobyć goście jednak strzał Grossmullera zatrzymał się na poprzeczce. W 9 minucie fantastyczna wrzutka Farfana z rzutu rożnego. Niepilnowany Halil Altintop wyskoczył wysoko i skierował piłkę do bramki. 0-1. Co za tempo. W kolejnych minutach gracze Schalke spuścili trochę z tonu. Wykorzystali to w 27 minucie piłkarze Lyonu. Fabio Grosso wrzucił trudną piłkę w głąb pola karnego, a Karim Benzema "szczupakiem" pokonał golkipera gości.
W 38 minucie Benzema próbował indywidualnie, ale jego zamiary wyczuł Fahrmann. Dopiero w 45 minucie pierwszy strzał po zdobyciu gola oddali piłkarze Schalke. Uderzał Rakitic, jednak jego strzał poszybował wysoko ponad bramką. W 48 minucie Farfan wrzucał z narożnika pola karnego, głową uderzył Kuranyi, ale kapitalnie interweniował Hugo Lloris. Sześć minut później Rakitic uderzał z dystansu, ale spudłował. W 62 minucie znakomicie rzut rozny wykonał Farfan, a gola na 1-2 zdobył Grossmuller. Pięć minut później kapitalnie wypuszczony przez Pandera został Kuranyi. Wyszedł sam na sam z Llorisem i pokonał go. Było 1-3. W 71 minucie strzelał Juninho, ale i jemu zabrakło dziś trochę szczęścia i celności do strzelenia gola. W 79 minucie kolejną akcję przeprowadzili goście. Farfan zagrał do Jonesa ten do Kuranyia, ten oddał strzał ale wyczuł go Lloris świetnie interweniując. W 88 minucie z rzutu wolnego uderzał Juninho, ale trafił w zewnętrzną część słupka. W 90 minucie piękny strzał z okolic 20 metra oddał Kallstrom, jednak jego strzał kapitalnie wybronił bramkarz gości. Co za pech, to były doskonałe okazje do wyrównania.
Chwilę po tej akcji sędzia skończył mecz. Lyon przegrał 1-3 z Schalke. Bohaterem spotkania został Farfan, który siał postrach w szeregach Lyonu i zaliczył 2 asysty. Lyon w dzisiejszym meczu zagrał poprostu fatalnie i nic go nie usprawiedliwia. Bardzo słaby mecz całej drużyny. Wyróżnił się troszeczkę Benzema, coś szarpał Juninho, ale to było za mało. Juninho znów pokazał, że najepsze lata kariery ma już za sobą i zbliża się do piłkarskiej emerytury wielkimi krokami.

Gole z tego meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=-_19THp_zVI

Screeny:




JUŻ NIEDŁUGO RELACJA Z MECZU MANCHESTER - ATLETICO
Seba_maliszewski
Grupa G: Talent Aguero lepszy od Manchesteru


2:4
5'Forlan
18'Rooney
31'Aguero
33'Rooney
63'Assuncao
69'Aguero


Miało być gorzej, przynajmniej tak twierdzą piłkarze Ateltico. Zwycięstwo nad Manchesterem to ogromny sukces na początek rozgrywek. Mecz rozpoczął się tak jakby na boisku była tylko jedna drużyna, drużyna z Hiszpanii. Zaatakowali od pierwszych minut, pierwsza bramka wpadła w 5 minucie kiedy to Forlan po samodzielnej akcji dał prowadzenie klubowi z Madrytu. Kibice bili mu brawa na stojąco. Po golu Ateltico miało się bronić, lecz tak nie było. Coraz to częściej akowało, ale bramkę strzelili gospodarze. Gola w 18 minucie zdobył Wayne Rooney. W 31 minucie Aguero błysnął swoim geniuszem. Uderzył nie do obrony z bardzo ostrego kąta. 2:1. Po 2 minutach kolejnego gola zdobył Rooney. Kibice Man U liczyli na korzystny wynik. W drugiej połowie na boisku pojawił się Berbatov który zastąpił Teveza. W 63 minucie strzałem zza pola karnego bramkę zdobył Paolo Assuncao. 2 gola w tym meczu zdobył Aguero w 69 minucie. Do końca meczu nie zobaczylismy więcej bramek. Manchester istniał tylko przez pierwsze 45 minut, później wyglądało to tak jakby na boisku tej drużyny nie było.

Wywiad z Waynem Rooneyem


Wayne co myślisz o tym meczu?
Jestem zadowolony z mojej gry. Strzeliłem 2 bramki i widać, że jestem w wysokiej formie. Niestety jestem bardzo zawiedziony wynikiem. Graliśmy słabo. Jedynie pierwsze 45 minut nam wyszło. Na drugą połowę wyszliśmy zdekoncentrowani i to się źle odbiło.
Jak myślisz ten wynik może przesądzić o awansie do dalszej fazy.
To dopiero pierwszy mecz. Jestem przekonany, że w kolejnych będziemy grać znacznie lepiej. Jak pokazał inny mecz naszej grupy jest to dosyć trudna grupa.
Dzięki za wywiad i powodzenia w kolejnych spotkaniach
Dzięki. Do zobaczenia.

Tabela Grupy G:
Seba_maliszewski
Grupa H: Niesamowity mecz Szachtaru!


0:1
81'Castillo

Bayern Monachium od wielu lat nie doszedł dalej niż do 1/8 finału Ligi Mistrzów. W tym sezonie mistrzowie niemiec postawili sobie za cel awans do 1/4 finału. Pierwszym przeciwnikiem w tej ciężkiej drodze był ukraiński Szachtar Donieck. Blisko 70000 widzów przybyło na Allianz Arena. W składzie gości od pierwszej minuty zagrał Mariusz Lewandowski.
Pierwsze 10 minut należało do Szachtaru. Piłka nie wydostawała się poza połowę Bawarczyków. W 2 minucie żółtą kartką ukarany został Ottl za faul na Lewandowskim. W 16 minucie groźną akcję przeprowadzili piłkarze z Doniecka. Lewandowski zagrał do Castillo ten podał do Moreno, który wystawił piłkę na 20 metr Kucherowi, jednak ukrainiec mocno przestrzelił. Przez kolejne 20 minut akcje toczyły się w środku pola. W 35 minucie Philip Lahm zagrał do Schweinsteigera. Niemiec oddał strzał, ale trafił w obrońcę gości. 2 minuty później mogło być 1 do 0. Lell podciął piłkę do Klose, ten rzucił się na szczupaka, lecz strzał był zbyt lekki by zagroził Shustowi. 40 minuta. Castillo przedryblował 4 piłkarzy i został ścięty równo z murawą. Sędzia jednak nie widział faulu. Do przerwy 0:0. Widać było wyraźną przewagę podopiecznych Mircey Lucescu (58% posiadania piłki).
Po przerwie dwie zmiany. W zespole Bayernu Podolski wszedł za Miroslava Klose, natomiast w Szachtarze boisko opuścił Seleznyov, a pojawił się Luiz Adriano. W 64 minucie Demichelis dograł wspaniale do niepilnowanego Schweinsteigera, lecz niemiec miał problemy z opanowaniem piłki. Chwilę później akcja gości. Duljaj na skrzydło do Fernandinho, ten do Luiza Adriano, brazylijczyk zagrywa do Fedetskiya, ukrainiec wypuszcza Nerego Castillo, ten uderza z ostrego kąta, ale Hans-Jorg Butt paruje na rzut rożny ten mocny strzał. W 77 minucie zmiana ustawienia Bayernu. Dwóch defensywnych pomocników zostaje zastąpionych dwoma ofensywnymi piłkarzami. Borowski i Ze Roberto zastąpili Ottla i Demichelisa. 2 minuty po tej zmianie Lahm zagrał do niekrytego Borowskiego ale strzał Tima został zatrzymany. W 81 minucie szansa dla gości. Fernandinho zagrywa długą piłkę do Castillo ten urywa się Borowskiemu, oddaje strzał i GOOOOOOOLi!!! Piękny strzał po krótkim słupku!!! 1-0!!! Do końca meczu nic się już nie wydarzyło. Szachtar sensacyjnie, choć zasłużenie wygrał z mistrzem niemiec. Znakomity mecz rozegrał Fernandinho. Bayern nie potrafił rozegrać choćby jednej składnej akcji. 3 punkty pojadą do Ukrainy.

Screeny:







Grupa H: Ribery: Nie możemy się załamywać.

Franck Ribery nie rozegrał najlepszego spotkania. Dał się ogrywać jak junior. "Nie możemy się załamywać" - mówił po meczu pomocnik Bayernu Monachium.
"To jest pierwszy mecz, ale nie będziemy się tłumaczyli, bo zagraliśmy słabo. Musimy lepiej zagrać w kolejnych spotkaniach" - powiedział Ribery. Jego zdaniem Szachtar, mimo że rozegrał w lidze kilka spotkań mniej, nie pozwolił Bayernowi na prowadzenie gry. "To oni mieli sytuacje, ale dla nas to był pierwszy mecz. Czujemy niedosyt, jesteśmy źli i niezadowoleni. Jest to taka sportowa złość. Myślę, że dalej będzie to inaczej wyglądało" - dodał.
„Dziś nie udało nam się wygrać, ale przyczyną tego nie było ustawienie drużyny. Powodem było to, że zagraliśmy słabszy mecz” - zakończył Franck.
Seba_maliszewski
Grupa H: Mantzios ratuje remis!


2:2
23'Vagner Love
28'Daniel Carvalho
54'Salpingidis
80'Mantzios


W meczu kończącym zmagania w I kolejce Ligi Mistrzów zmierzyły się CSKA Moskwa oraz Panathinaikos Ateny. Pierwsze 20 minut było nudne jak flaki z olejem. Piłkarze poruszali się jak taczka z kapustą. Pierwsza groźna akcja przeprowadzona została w 23 minucie. Ricardo Jesus oddał piękny strzał z 5 metrów. Galinovic sparował piłkę na bok, jednak czyhający tam VAgner Love zdobył bramkę na 1:0. Chwilę później to goście mieli swoją szansę. Karagounis uderzył z dystansu, ale kapitalną paradą popisał się Akinfeev. 28 minuta. Vagner Love na prawym skrzydle. Zagranie do Daniela Carvalho, ten składa się na woleja, piękne uderzenie i GOOOOOL!!!!!! 2:0 dla CSKA. Panathinaikos narazie nie istnieje. Kolejny atak greków. Salpingidis uderza z pierwszej piłki, jednak wysoko ponad bramką. Do przerwy wynik nie uległ zmianie goście przegrywają 0:2.
W 54 minucie grecy wzięli się do odrabiania strat. Ivanschitz podał do niepilnowanego Salpingidisa. Grek uderza... i... 2:1! Już tylko 1 bramka straty. 4 minuty później żółtą kartką ukarany zostaje Ivanschitz. Rzut wolny. Ładne uderzenie Zhirkova... piłka trafia w poprzeczkę i wylatuje poza boisko. Szansa dla CSKA. Ricardo Jesus do Daniela Carvalho. Strzelec drugiej bramki dla rosjan uderza, ale świetnie broni Galinovic. 78 minuta. Ivanschitz do Salpingidisa, ten uderza, ale Akinfeev nie dał się zaskoczyć. W 80 minucie sam na sam z Akinfeevem znalazł się Mantzios. Uderzenie z okolic 16 metra i mamy remis. Mantzios jest tak zadowolony ze strzelenia bramki, że zdejmuje koszulkę i zostaje ukarany żółtą kartką. W 83 minucie szanśe na prowadzenie mieli wicerzowie rosji. Dzagoev nie zdołał jednak pokonać Galinovica. CSKA remisuje z zespołem Panathinaikosu 2:2.

Screeny:










Grupa H: 11 Nietypowych pytań do Jakuba Wawrzyniaka.

Doda czy Madonna?
Kieruję się poziomem artystycznym. A zatem nie mam pola manewru. Musi być Madonna
U2 czy Metallica?
Wybieram pierwszy zespół. Nie robi niepotrzebnego hałasu, jest łatwiej przyswajalny.[/b]
Wielki Kanion czy spływ kajakowy Krutynią?
Radość ze zwiedzenia kanionu byłaby ogromna. Podobnie jak sam kanion. A Krutynią już spłynąłem.
Mistrzostwa świata w RPA bez Polski czy strefa medalowa podczas EURO 2012?
Podchwytliwie i podstepnie. Z mistrzostw Europy nie mamy jescze medalu, a w Afryce jest nam za duszno.
Wczasy w pięciogwiazdkowym hotelu zagranicznym czy kurs prawa jazdy podczas krajowych wczasów?
Pięć gwiazdek nie ma tu konkurencji. Albo wypoczynek, albo kurs, który mozna oblać nawet za szóstym razem.
Turysta czy wczasowicz?
Futbol to ciężka profesja. Po sezonie trzeba odpocząć, więc jestem zdeklarowanym wczasowiczem. Ale pozwiedzać też można, byle bez przesady.
Fatalne zauroczenie czy długotrwałe pożycie małżeńskie z niekochaną kobietą?
Chyba waiant pierwszy. Niesie wiele niespodzianek. Przy plitycznym podejściu do sprawy może się smienić w coś pięknego.
Deszcz na Florydzie czy piękna pogoda w zapyziałym kurorcie krajowym?
Słonko ponad wszystko. Deszczowa Floryda to nieszczęście. To tak jakby strzelić do własnej bramki.
Konie mechaniczne czy rączy wierzchowiec?
Samochód bardziej się słucha i nie kopnie. Ale konie lubię, bo to bardzo mądre zwierzęta.
Bezwzględna dyscyplina czy sam sobie sterem?
Dyscyplina, ale jednak bez przesady. Nie można samemu się zamartwiać. Każdy potrzebuje trochę luzu.
Proza czy poezja?
Proza. Chyba jest bliższa życiu. Poezja pokazuje świat mniej realny, trudniejszy i często nadmiernie smutny. A przecież nie o to chodzi.

Tabela grupy H
Seba_maliszewski
Podsumowanie I kolejki Ligi Mistrzów

Pierwsza kolejka Ligi Mistrzów zakończona. W 16 meczach padło 44 goli (2,75 na mecz), oddano 251 strzałów (134 celne) co daje 15,7 strzała na mecz (8,4 celnych). 17% oddanych strzałów wpadło do bramki. Odgwizdano 125 fauli (blisko 8 na mecz). Niektóre wyniki meczy były dość zaskakujące. Inter zremisował 0:0 z Marsylią, Milan nie potrafił pokonać Werderu (0:0), Schalke pokonało Lyon 3:1, Manchester poległ Atletico 2:4, a Bayern przegrał z Szachtarem 0:1. W kliku meczach oglądaliśmy grad goli. Arsenal pokonał Ajax 4:1, takim samym wynikiem Barca pokonała Glasgow Rangers, a Chelsea wygrała z Valencią 5:0.

"11" kolejki

-----------------------Drogba---------Aguero---------------------------
--------Lucho Gonzalez----Lampard---Fernandinho----Joaquin-------
------------Eboue-------Cannavaro---Chivu-------Sergio Ramos-------
------------------------------Toldo--------------------------------------


Król Strzelców
Frank Lampard - 3gole
Emanuel Adebayor - 2 gole
Francesco Totti - 2 gole
Didier Drogba - 2 gole
Sergio Aguero - 2 gole
Wayne Rooney - 2 gole
Samuel Eto'o - 2 gole
Seba_maliszewski
Od II kolejki zobaczymy kilka zmian w Lidze Mistrzów:
1. Składy będą aktualne na dzień 21 lipca 2009
2. FC Basel zostaje zastąpione zespołem Manchester City i przejmuje jego punkty.
3. Każdy większy transfer będzie uwzględniony w moim turnieju.

Seba_maliszewski
Grupa A: Remis na początek drugiej kolejki


1:1
5'Senturk
62'Belluschi


Po zwycięstwie z Wisłą Kraków, piłkarze FC Porto mierzyli się z ekipą mistrza Turcji. Pierwsza groźna akcja została przeprowadzona w 5 minucie. Napastnik Turcji Semih Senturk pokonał w akcji sam na sam Heltona i mieliśmy 1-0. Na kolejną akcję czekaliśmy 18 minut. Wtedy to Roberto Carlos uderzył bardzo groźnie z rzutu wolnego z 36 metrów. Po chwili Turcy mieli kolejna akcję. Senturk uderzył ponad bramką, ale cała akcja była dosyć ciekawa. W 36 minucie Fucile bardzo ostro sfaulował Senturka. Piłkarz gości musiał opuścic boisko na noszach. Rzut wolny z 17 metrów. Roberto Carlos trafia w mur. Po 2 minutach na boisku pojawia sie Senturk. Jest cały i zdrowy. Na druga część w zespole Porto pojawił się Kaźmierczak który zastąpił Rodrigueza. 47 minuta. Mark Gonzalez trafił w słupek z rzutu wolnego. Chwilę później Boral próbował nabrać sędziego na rzut karny i został ukarany żółtą kartką. Kolejną szansę dla gospodarzy miał Belluschi ale uderzył głową niecelnie. W 62 minucie Kaźmierczak znakomcie wrzucił do Belluschiego a ten uderzył głową wprost do siatki. 1-1!!! Przez kolejne 25 minut gra toczyła się głównie w środku pola. Pod koniec spotkania Semih Senturk nie trafił z bliskiej odległości i mecz zakończył się wynikiem remisowym.

Screeny:






Grupa A: Kaźmierczak: Zrobiłem to co do mnie należy.

Witaj Przemek. Jak się czujesz po tym meczu i swojej asyście?
Jestem zadowolony. O mojej asyście mogę powiedzieć tyle, że zrobiłem to co do mnie należy. Dostałem dobre podanie a potem wrzuciłem do partnera, a to od niego zależało czy będzie bramka.
Czy sądzisz, że Jesualdo Ferreira będzie cię częściej widział w składzie po tym dobrym występie?
Nie ja jestem od ustalania składu. Na początku sezonu trener powiedział, że chciałby żebym został wypożyczony, jednak ja odmówiłem. Zadeklarowałem, że będę walczyć o miejsce w składzie i tak jest do dziś. Myślę, że jest szansa na regularne wystepy w Porto.
Na koniec zapytam czy po dobrych występach w FC Porto masz szanse grać w reprezentcji?
Nie wiem. Zobaczymy czy Leo mnie powoła na ostatnie mecze eliminacyjne. Chciałbym pojechać razem z reprezentacją do Afryki na przyszłoroczny mundial.
Seba_maliszewski
Grupa A: Porażka Białej Gwiazdy


3:2
12'Santa Cruz
24'Paweł Brożek
58'Ćwielong
79'Santa Cruz (kontuzja)
79'Piotr Brożek (czerwona kartka)
79'Tevez


Wisła Kraków przyjechała na City of Manchester Stadium. Maciej Skorża zapewniał, że jego zespół będzie walczyć o 3 punkty choć to będzie bardzo ciężkie zadanie, ponieważ w zespole gospodarzy występują takie gwiazdy jak Tevez, Adebayor czy Robinho. W 6 minucie Adebayor trafił w poprzeczkę bramki Pawełka. 12 minuta. Adebayor podaje do Santa Cruza, ten uderza i.... GOOOOL!!! 1-0!!! Manchester City prowadzi z Wisłą Kraków. 4 minuty po tym golu do głosu doszli goście. Marcelo dostal podanie od Kirma, ale oddał niecelny strzał. Świetne uderzenie Gołosia wybronił w 24 minucie Shay Given, jednak dobrze ustawiony Paweł Brożek dobił ten strzał i Biała Gwiazda zdobywa bramkę. 29 minuta. Sobolewski uderza, ale wprost w Givena. W 37 minucie Radosław Sobolewski nie wykorzystał sytuacji sam na sam po podaniu Pawła Brożka. W drugiej połowie szansę na objęcie prowadzenia mieli Wiślacy. Kirm wrzucił w pole karne, Ćwielong uderzył główką i to bardzo celnie. 2-1!!! Po tej bramce zmiana w zespole gospodarzy. Adebayora zastąpił Tevez. Na kolejną akcję czekaliśmy 10 minut. Tevez uderzył zza pola karnego, ale Pawełek nie dał się zaskoczyć i pewnie wypiąstkował tą piłkę, którą dobił Santa Cruz. Gol jednak nie został uznany, ponieważ Roque był na spalonym. Zmiana w zespole City. Wright-Phillips zastępuje Martina Petrova. W 79 minucie sam na sam z Pawełkiem wychodził Roque Santa Cruz. Piotr Brożek bez wahania brutalnie ściął go od tyłu i został wyrzuconyz boiska. Wisła kończyła w 10. Rzut wolny z 18 metrów. Do piłki podchodzi Tevez. Pewnie wykonany rzut wolny. Piłka trafiła w samo okienko bramki Pawełka. 3-2. Takim wynikiem zakończył się ten mecz. Wisła przegrała kolejne spotkanie w Lidze Mistrzów i jeśli chce grać na wiosne w europejskich pucharach musi zacząć wygrywać. Kolejny sprawdzian to spotkanie z Fenerbahce.

Screeny:






Tabela Grupy A:

unikat
Bardzo ładna karierka smile.gif

Ps. Wbij do mnie do tematu i zostaw komenta ;]
mateusf50
super smile.gif
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2026 Invision Power Services, Inc.