Grupa F: Chelsea wbija rywalom 5 goli! 
5:0
8'Drogba
32'Lampard
72'Lampard
82'Lampard
90'DrogbaKibice spodziewali się świetnej gry podopiecznych Guusa Hiddinka w meczu z Valencią. Na Stamford Bridge Chelsea wygrała z Valencią 5-0. The Blues zapewnili sobie cenne trzy punkty.
Skład Chelsea mógł być lekkim zaskoczeniem dla fanów, ponieważ na boisku od pierwszych minut przebywali Belletti oraz Quaresma.
Przez pierwsze 10 minut spotkania piłka rzadko wpadała w pole karne zarówno Chelsea jak i Valencii. Jednak w 8. minucie Drogba pokonał Rennana i było 1-0.
Sześć minut później po dośrodkowaniu Miguela z rzutu rożnego błąd popełnił Terry, a Villa stojący 5 metrów od bramki Cecha nie miał problemów z wpakowaniem piłki do siatki. Sędzia jednak dopatrzył się przewinienia piłkarza Valencii. Po tej akcji The Blues zaczęli grać dużo bardziej ofensywnie, jednak nie potrafili oddać strzału na bramkę Rennana. W 24. minucie dobrą okazję do pokonania bramkarza Valencii miał Drogba, jednak nie zdołał skierować piłki w światło bramki. Valencia także nie poprzestała na jednym ataku i starała się nękać Petra Cecha wyprowadzając szybkie kontry, jednak większość z nich była przerywana przez obrońców Chelsea, nie zawsze zgodnie z przepisami.
W 32. minucie Lampard strzałem zza pola karnego zdobył bramkę na 2-0. W 41. minucie dogodną szanse na pokonanie bramkarza gości po rzucie wolnym zmarnował Deco, który trafił wprost w nogi golkipera. W doliczonym czasie gry Terry sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Joaquina, jednak sędzia okazał się łaskawy i pokazał anglikowi jedynie żółtą kartkę. Do wolnego podszedł Baraja, lecz po jego strzale piłka odbiła się od słupka bramki Cecha.
Pierwsza połowa w wykonaniu the Blues była dobra. Obrona Valencii popełniała katastrofalne błędy, a pomocnicy nie potrafili zgrać się z napastnikami.
Chelsea rozpoczęła drugą połowę w takim samym składzie, w jakim zakończyła pierwszą. W 52. minucie błąd popełnił Petr Cech, który wyszedł z bramki, jednak nie zdołał dojść do piłki - jego rękawica wylądowała na twarzy Arizmendiego, który przebił jeszcze piłkę nad Czechem. Chelsea uratował Ricardo Carvalho, który wybił piłkę z linii bramkowej. Niestety po zderzeniu z Cechem Arizmendi niefortunnie upadł i nabawił się kontuzji. Piłkarz opuścił boisko, a w jego miejsce pojawił się Fernando Morientes. W 72 minucie po długim podaniu Lamparda sfaulowany w polu karnym został Drogba. Sędzia podyktował rzut karny, który wykorzystał Frank Lampard. 3 minuty później Deco na boisku zastąpił Michael Ballack. Valencia nie zamierzała się poddawać. Gracze z Hiszpani kilka razy próbowali zaskoczyć Cecha niespodziewanymi strzałami, jednak świetnie zachowała się całą obrona The Blues, a szczególnie John Terry. W 82. minucie żółtą kartkę za odpychanie Ballacka zobaczył Alexis.
Rzut wolny wykonywał Frank Lampard. jego strzał odbił się jeszcze od muru i wpadł do bramki gości. Coraz bardziej zdenerwowany trener Valencii dokonywał kolejnych zmian. Boisko opuścił Maduro, w jego miejsce pojawił się Vicente. Po wznowieniu gry na pozycji spalonej znalazł się Villa, który ze złości kopnął piłkę i zarobił żółtą kartkę. Chwilę później Miguel sfaulował Lamparda, a sędzia także ukarał gracza żółtą kartką. Nie tylko piłkarze Valencii zaczęli grać ostrzej. W 88 minucie za faul przed własnym polem karnym żółtą kartkę zobaczył Paulo Ferreira. W 90 minucie Drogba zdobył 5 bramkę dla Chelsea.
Druga połowa bardzo przypominała pierwszą. The Blues grali szybko i dokładnie, a gracze Valencii byli tylko tłem dla podopiecznych Guusa Hiddinka.
Gole z tego meczu:http://www.youtube.com/watch?v=t5VC_UVOEVwScreeny:

Grupa E: Wywiad z Lampardem. Frank. Jak się czujesz po tym spotkaniu?Świetnie. Wszyscy bardzo cieszyliśmy się po końcowym gwizdku i cieszymy się razem z naszymi kibicami, którzy byli dziś naprawdę wspaniali.
Tak kibice dziś nie zawiedli. Mieliście dziś znakomitą skuteczność. Twoje gole były wspaniałe.Napewno moje gole mocno nas podbudowały, ale myślę, że i bez nich, prędzej czy później koledzy zdobyliby bramki.
Powiedz mi jeszcze jak oceniasz wasze szanse w Lidze Mistrzów.Myślę że możemy zdobyć Puchar. Wiem, że będzie ciężko dostać się do finału, ale liczę na dobrą postawę kolegów. Puchar jest w naszym zasięgu.
Dzięki za wywiad i powodzenia w kolejnych meczach.Nie dziękuję, żeby nie zapeszyć. Trzymaj się. Pozdrowienia dla całej Polski.
Grupa F: Wymęczone zwycięstwo Realu 
1:0
89'Van NistelrooyPo niezbyt widowiskowym spotkaniu Królewscy za sprawą bramki Van Nistelrooya pokonali Steaue Bukareszt, co w kontekście walki z Chelsea o 1 miejsce, które poradziło sobie z Valencią, jest świetną informacją. Prawdopodobnie jedną z ostatnich tak przyjemnych związanych z dzisiejszym meczem. Los Merengues kolejny raz zagrali bezbarwnie, wygrywając najmniejszym nakładem sił, niekoniecznie zasłużenie. Przed arcyważnymi pojedynkami, jakie już wkrótce ich czekają, taka postawa jest co najmniej niepokojąca. Kilka początkowych minut stanowiło całkiem optymistyczny prognostyk - Królewskim nie brakowało zapału, sprawiali wrażenie drużyny, której zależy na szybkim objęciu prowadzenia. Czar nie trwał nawet dziesięciu minut i po wyrównaniu się poziomu spotkania inicjatywę przejęli goście. Piłkarze znacznie mniej utytułowanego klubu bez kompleksów stawili czoła Los Blancos i pokazali się z bardzo dobrej strony, kilkukrotnie zagrażając Jerzemu Dudkowi. Najpierw odważnym rajdem środkiem boiska popisał się Litu, zatrzymany dopiero przez Fabia Cannavaro. Kilka minut później Stancu z bliska próbował pokonać Jurka, ale refleks nie zawiódł naszego asa. Jedenastka Juande Ramosa nie prezentowała się zbyt widowiskowo. Akcje były albo powolne, albo przekombinowane. Najgroźniejsza sytuacja miała miejsce po rzucie rożnym, kiedy Miguel Torres posłał futbolówkę po ziemi w pole karne, tam nogę dołożył Raul i piłka trafiła w słupek. Dobijający strzał Sergio Ramos przeniósł ją wysoko nad poprzeczką. Nie zabrakło oczywiście rajdów Wesleya Sneijdera, prób prostopadłych zagrań, jednak finał tych akcji był raczej mizerny. Chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy w sytuacji sam na sam z Dudkiem znalazł się Litu, jednak nie zdołał pokonać Polaka. Kiedy wydawało się, że goście mogą pójść za ciosem i zapewnić sobie spokojną końcówkę, tempo znowu spadło. W dalszej części pojedynku, co kilka, kilkanaście minut Real stwarzał zagrożenie w okolicach pola karnego Steauy, jednak za każdym brakowało ostatniego podania, dokładności, polotu czy zimnej krwi. Najwięcej kłopotów dostarczał rywalom Robben, jednak pożytek był z tego mizerny. W sytuacji jeden na jeden nie poradził sobie z pokonaniem Zapaty, kiedy decydował się zakończyć rajd podaniem było ono najczęściej niecelne, a schodzenie do środka i uderzanie mało jaki zespół w Lidze Mistrzów już zaskoczy. Pod koniec i jemu zabrakło sił, natomiast gospodarze próbowali do ostatnich sekund urwać mistrzowi Hiszpani punkty. W 89 minucie sam na sam z Zapatą znalazł się Van Nistelrooy. Jego uderzenie wpadło do bramki i fani mogli być spokojni o wynik królewskich. Mimo nieciekawej gry, nie zawiodła defensywa i Jerzy Dudek zachował czyste konto.
Gole z tego meczu:http://www.youtube.com/watch?v=YQzKIH0JYkQScreeny:

Grupa F: Zawodnicy o meczu. Juande Ramos"Mieliśmy kilka szans na przypieczętowanie wyniku, ale bramkarz Steauy parę razy stanął nam na przeszkodzie. Rozgrywał wspaniały mecz. Myślę, że zespół zagrał bardzo dobrze i dominował w całym spotkaniu. Może brakowało nam precyzji w ataku, ale Steaua rozegrała przyzwoite spotkanie i było bliskie uzyskania pozytywnego rezultatu. Wyższość naszych zawodników przechyliła szalę na naszą korzyść.";'
Van Nistelrooy-Jestem szczęśliwy, że znów zdobyłem bramkę, ale najbardziej jestem zadowolony z tego, że wygraliśmy ten mecz, gdyż było to bardzo ważne. Steaua to szybka i zorganizowana drużyna, która nakłada ciągłą presję na rywala. To dobry zespół i naprawdę bardzo ciężko jest tutaj wygrać. W tej grupie bardzo ważna jest dobra gra. Teraz przed nami ważny mecz z Chelsea. Myślimy tylko o zwycięstwie. Nie możemy zawieść.
Sergio Ramos- Potrafiliśmy się dobrze zachować, ponieważ w tego typu meczach trzeba wykazać się skromnością i pokorą oraz dawać z siebie wszystko. Udowodniliśmy, że potrafimy wygrać w każdej sytuacji. Widać było, że bardzo ciężko Steaule grało się na tym stadionie. Niewielu drużynom uda się nas tutaj pokonać. Czasami, gdy nic nie idzie po twojej myśli, zaczynasz się odprężać, ale trener na nowo nas zmotywował w przerwie.
Cannavaro- Nikt mi w życiu niczego nie podarował, a tym bardziej w futbolu. Zawsze musiałem walczyć i dzisiaj dało się zauważyć, że aby czegoś dokonać, trzeba dać z siebie wszystko. To zwycięstwo nie jest owocem jakiegoś cudu, ale podejścia do meczu. W pierwszej połowie również stwarzaliśmy sobie sytuacje. Najważniejsze jest jednak to, że udało się nam wyjść obronną ręką.
Litu"Przegraliśmy tylko pierwszy mecz. Przez następne dwa tygodnie będziemy musieli pracować ciężej, by wyzbyć się popełniach błędów i odwrócić kartę w następnym spotkaniu. Ważną rzeczą jest, że uczymy się na swoich błędach, to już się nie zdarzy i będziemy podchodzić do innych meczów z taką samą mentalnością".
StancuIch gol padł z powodu naszego błędu. Graliśmy źle, musimy naprawić swoje błędy. Teraz mamy dwa tygodnie na pracę i rozwiązanie tych małych problemów. To tylko pierwszy mecz. Nic się nie stało, przed nami jeszcze 5 meczy."
Tabela Grupy F: