Zgadzam się z Tobą, Messjash.
Ja tak naprawdę na 10 odbiorów piłki wykonuję może 3 wślizgi - reszta to zwyczajny, "kulturalny", i co ważne skuteczny odbiór. Fakt, można się czasem zirytować na sędziego, że nam wlepił czerwoną kartkę, a przeciwnikowi za podobny faul tylko ręką pomachał. Wtedy nas nerwica bierze. Ale patrz na to z innej strony - jeśli to my kogoś zmasakrujemy, a sędzia przymknie na to oko, to jest OK; tak samo, jak rywal dostanie niezasłużoną kartkę - cieszymy się, "a masz, ty brutalu jeden!".
A że sędzia czasem jest błędny - to sam urok piłki nożnej. Nie ma sędziego idealnego (no, może eks-arbiter Pierluigi Collina, to był dopiero charyzmatyczny człowiek), w grze też czasem pan w jaskrawej koszulce robi nam na złość i chce nas za przeproszeniem udupić, a czasem jest naszym dwunastym piłkarzem. Samo życie.
I tak samo z ilością kartek w prawdziwym świecie - zdarzy się mecz czysty jak wódka, zero brutalności, zero kartek, a zdarzy się boks tajski, jak choćby ćwierćfinał MŚ 2006 Portugalia-Holandia, gdzie padło bodajże 16 żółtych i 4 czerwone kartoniki...
Trzeba się przyzwyczajać do takich rzeczy