Zostały przedstawione prognozy mediów dotyczące kandydatów do tytułu mistrza Polski. Faworytami są:
Warszawska Legia i
Wisła Kraków. Wreszcie przyszedł na czas na następne mecze kontrolne. Piłkarzy coraz lepiej czuli się grając ze sobą, co było widać na treningach.
Wyniki Sparingów
Legia-Osasuna 0:1(
Plasil)
Legia-Arminia 2:1(
Grzelak,Rocki-Wichniarek)
Legia-Almeria 3:3(
Radović,Astiz,Iwański)
W europejskich pucharach bardzo dobrze radzą sobie Polskie drużyny. W 2 rundzie kwalifikacyjnej do Ligi Mistrzów
Wisła Kraków ograła na własnym boisku Auxerre aż 3:0. Równie dobrze w meczach rewanżowych Pucharu UEFA zaprezentowały się
Legia i
Lech. Piłkarze z
Poznania pokonali u siebie Bolton 1:0, a Warszawska
Legia zremisowała 0:0 z Evertonem.
W naszym ligowym debiucie od razu zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę. Wyjazd do Poznania na mecz z miejscowym
Lechem na pewno nie należał do najłatwiejszych. Boleśnie przekonaliśmy się o tym już w 10. minucie, gdy bo błędzie Rzeźniczaka piłkę do naszej bramki wpakował
Robert Lewandowski. Po szybko strzelonej bramce mecz stał się trochę nudny. Gospodarze wyraźnie odpuścili i z każdą minutą zarysowywała się nasza optyczna przewaga. W wielu sytuacjach brakowało nam skuteczności. W 38. minucie przeprowadziliśmy bardzo groźną, kombinacyjną akcję.
Roger niebezpiecznie uderzył z dystansu, lecz Kotorowski fantastycznie sparował jego uderzenie na rzut rożny. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie i mimo lekkiej przewagi przegrywaliśmy na Bułgarskiej 1:0. W przerwie postanowiłem zmienić nieco ustawienie. Za słabo spisującego się
Vukovica wszedł
Chinyama i drugą połową zaczęliśmy grając dwoma napastnikami. W 52. minucie Lech sprytnie wykonał rzut wolny. W polu karnym najlepiej odnalazł się
Reiss i podwyższył prowadzenie Lechitów. Chwilę później w polu karnym powalony został
Chinyama. Sędzia wskazał na rzut karny, którego pewnym egzekutorem okazał się sam poszkodowany. Mimo, że atakowaliśmy groźnie i wytrwale, nie udało nam się strzelić bramki wyrównującej. W 90. minucie naszym obrońcom uciekł
Semir Stilić i strzałem obok Muchy ustalił wynik meczu na 3:1.
Mucha- Rzeźniczak(Descarga), Wawrzyniak, Choto, Astiz- Radovic, Iwański, Roger(Rybus 87'), Vukovic(Chinyama 46')- Giza- Grzelak
Terminarz na początku sezonu na pewno nam nie sprzyjał. Po przegranym wyjazdowym meczu z Lechem, na własnym boisku podejmowaliśmy aktualnych mistrzów Polski - Wisłę Kraków. Miałem nadzieję, że wpadka z Poznania okaże się jednorazową porażką i z
Wisłą zgarniemy komplet punktów. Zaczęliśmy tak jak chciałem - z werwą i impetem. W 5. minucie Radovic zamieszał na prawej flance i wrzucił piłkę w pole karne. Głowacki fatalnie skiksował i przed dogodną sytuacją stanął
Grzelak. Bartek rozejrzał się i sprytnie pokonał bezradnego Pawełka. W 14. minucie najlepszą okazję w pierwszej połowie zmarnowali Wiślacy. Astizowi urwał się Łobo i stanął w doskonałej okazji, aby pokonać Muchę. W ostatniej chwili jego uderzenie zablokował wracający Astiz, ratując nasz zespół przed stratą gola. W 22. minucie Iwański wypatrzył w polu karnym
Chinyame. Nasz napastnik obrócił się z piłką i strzelił bramkę! Trafienie jednak nie zostało zaliczone, gdyż Tejksiur był na pozycji spalonej.
Mimo, że na tablicy wyników dalej widniało 1:0, nastroje na Łazienkowskiej były wyśmienite. Legia prezentowała się bardzo dobrze. Sprawnie konstruowaliśmy kolejne ataki, seriami wymieniając liczne podania. W 34. minucie Grzelak zagrał piłkę wzdłuż linii pola karnego. Z pierwszej piłki uderzył
Chinynama i pokonał niezbyt pewnie interweniującego Pawełka. Do szatni schodziliśmy z dwubramkowym zapasem i nie zamierzaliśmy roztrwonić go w drugiej połowie. Już w 52. minucie mogliśmy podwyższyć prowadzenie.
Arru stanął oko w oko z Pawełkiem, lecz bramkarz gości spisał się lepiej. W 65. minucie kuriozalny błąd popełniła moja obrona. Choto przysnął w polu karnym i Brożek strzelił bramkę kontaktową. Bramka ta dała nadzieje Wiśle na korzystny wynik i goście ruszyli do ataków. My nieco przestraszeni zaczęliśmy ratować się faulami. W 73. minucie Cantoro przytrzymywał za koszulkę wyprowadzającego kontrę Gizę. Piotrek pamiętając, że zawodnik z Krakowa ma na koncie żółtą kartkę położył się na ziemi. Sędzia podbiegł do Argentyńczyka i bez wahania pokazał mu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Po stracie zawodnika, z Wisełki uszło powietrze. Legia spokojnie kontrolowała grę, a w 88. minucie podwyższyliśmy prowadzenie Maciej Rybus strzałem z dystansu na
3:1. W 92. minucie po rzucie rożnym doskonałą sytuację mieli goście. Marcelo wyskoczył najwyżej i głową uderzył w kierunku bramki. Piłka minęła Muchę, lecz w ostatniej chwili z
linii wybił ją Wawrzyniak! ZawodnicyWisły sygnalizowali, że nasz obrońca wybił piłkę już zza linii, lecz arbiter wyraźnie wskazał, że gola nie było. Chwilę później ostatni gwizdek arbitra spowodował, że na nasze konto trafiły pierwsze trzy punkty.
Legia 3:1 Wisła(Grzelak,Chinyama,Rybus)
Mucha- Descarga,Wawrzyniak, Choto(Tito), Astiz- Radovic, Roger(Rybus),Giza,Iwański-Grzelak,Chinyama(Arru)
W niedzielne popołudnie rozgrywaliśmy ostatni mecz w ramach trzeciej kolejki Ekstraklasy. Na spotkanie wyjazdowe z Jagiellonią jechaliśmy z wiedzą, że punkty straciła Lech i Wisła. Zwycięstwo było bardzo potrzebne, gdyż nie chcieliśmy tracić dystansu do czołówki już na samym starcie. Początek meczu należał do gospodarzy, którzy kilka razy groźnie zaatakowali bramkę Muchy. Po pół godzinie gry role na boisku odwróciły się. To Legia zaczęła tworzyć groźniejsze sytuacje, lecz bramkarz "Pszczółek" tego dnia wydawał się być niepokonany. Kiedy wydawało się, że wszystko jest na najlepszej drodze, abyśmy objęli prowadzenie, fatalny błąd popełnił Jan Mucha. Kompletnie bez sensu wyszedł do piłki na 40. metr i co gorsza minął się z futbolówką. Do piłki doszedł Pesir i celnym strzałem na pustą bramkę otworzył wynik meczu. Do przerwy nic się nie zmieniło, więc w szatni zmuszony byłem dokonać pewnych zmian taktycznych. Na boisku zamiast Vukovića zameldował się Arruabarrena. W 53. minucie przez Króla zahaczony w polu karnym został Roger. Sędzia główny spojrzał na asystenta i po konsultacji wskazał na wapno. Do piłki podszedł
Arru i pokonał golkipera Jagi. Po zdobyciu gola zaczęliśmy znacznie przeważać nad gospodarzami. W wielu przypadkach brakowało nam jednak skuteczności. W 71. minucie Chinyama stanął oko w oko z Kudryckim. Mocno uderzył, lecz jego strzał został sparowany przez golkipera Jagiellonii. Do bezpańskiej piłki doszedł Arruabarrena i precyzyjnym strzałem wyprowadził Legię na prowadzenie. Po objęciu prowadzenia mądrze się cofnęliśmy i kontrowaliśmy przebieg meczu. Oprócz jednego strzału Tumicza, Jagiellonia nie była w stanie niczym nam zagrozić. Wynik
1:2 bardzo nas satysfakcjonował i po końcowym gwizdku sędziego na naszych twarzach pojawiły się nieśmiałe uśmiechy.
Po tym meczu Odbyło się losowanie w
Pucharze Uefa następnej rundy i los skojarzył Nas z Hiszpańskim
Espanyolem

To był spektakl jednego aktora,nie świecił nie poradnością,lecz wreszczie się "rozbrykał"


