
Sakkā Nippon Daihyo
Ichi - Problemy Okady, bramki Hondy, poprzeczka Komano - Mundial 2010
A zanim to wszystko się zdarzyło, czterdziestej piątej ekipie w rankingu FIFA nikt nie dawał najmniejszych szans. "Odpadniemy po pierwszej rundzie" - ponuro prorokował japoński dziennik Nikkan Gendai. Naród miał Okadzie za złe, że ten nie korzysta z usług doświadczonych zawodników, którzy grają lub grali w Europie i wciąż prezentują wysoki poziom w J-Rigu. Do pierwszego z nich, znanego dzisiaj na całym świecie Keisuke Hondy selekcjoner przekonać prędzej czy później się musiał. Jednak odstawienie na bok legendy Kashimy Antlers z doświadczeniem z Serie A, genialnego playmakera i wielkiej gwiazdy jaką niewątpliwie jest Mitsuo Ogasawara wielu rodaków Okadzie wybaczyć nie mogło. Zastąpienia czterokrotnego (włącznie z RPA) uczestnika Mundialu, bramkarza Jubilo Iwaty Yoshikatsu Kawaguchiego młodszym o osiem lat Eiji Kawashimą (Kawasaki Frontale) też nikt nie mógł zrozumieć. Shunsuke Nakamura miał dopiero się odbudować, na czas Mundialu wciąż był jednak bez formy, której poszukiwał grając w Yokohamie F Marinos. Jakby tego było mało, selekcjoner reprezentacji Japonii sprawdził pięcdziesięciu ośmiu piłkarzy do momentu ogłoszenia kadry na turniej. Mundialowe ekipy z roku 2006 i 2010 różniły się kolosalnie, na Wiśniowych Wyspach nikt nie dawał "Samurai Blue" szansy nawet na punkt w grupie, Okada miał jednak swój plan i pomimo, że sparingi przed turniejem tego nie zapowiadały, wszystko zaczęło grać akurat na czas.

Od lewej(góra): E.Kawashima, Y.Abe, Y.Nakazawa, Tulio Tanaka, K.Honda,
D.Matsui, Y.Endo, Y.Nagatomo, Y.Komano, Y.Okubo, M.Hasebe ©.
Mecz z Kamerunem nie powalił, a "Samurai Blue" zakończyli dyskusje o wyniku, zaczynając inną, dotyczącą gry. Wielu ekspertów uznało później mecz tych ekip za najnudniejszy na całym turnieju, oskarżając Japończyków o ultradefensywny styl gry. Coś w tym jest, nie można się jednak zgodzić z tym w stu procentach. Japońska gra była nie tyle obronna, co po prostu nastawiona na destrukcję rywala. To samo? Niestety nie. Japonia nie tyle się nie broniła, co po prostu potrafiła udusić rywala grą w środku pola. A to nie to samo, co gra na jednego napastnika z przodu (pamiętacie Inter-Bayern?), to nie to samo. Trzeba jednak przyznać, że Samurajowie byli w tym meczu bardzo nieskuteczni i mieli problemy z atakowaniem. Co nie znaczy że nie chcieli. Co nie znaczy, że grali defensywnie. Proszę mi tu nie porównywać ich do królów defensywy, Szwajcarów (błeee).
Na zwycięstwo z późniejszymi wicemistrzami świata nikt nie liczył. Tutaj jednak zespół Okady grał już o niebo lepiej, będąc w stanie groźnie zaatakować - niestety - nieskutecznie. Oranje wykorzystali swoją szansę i wygrali mecz w najniższym możliwym stosunku bramkowym. Widać jednak było, że morale i zgranie Japończyków wyraźnie rośnie i Dania, pomimo że faworyzowana, będzie miała wiele kłopotów z Okada Japan, jak przyjęło się też nazywać na Wyspach reprezentację. Kamerun już się nie liczył, Holandia była spokojna, a Dania i Japonia miały rozstrzygnąć między sobą kwestię "być albo nie być" na tym turnieju.

Pamiętaj, że Japończycy umieją strzelać wolne. I nie tylko Honda. I nawet nie tylko Endo, nazywany nie na darmo azjatyckim Pirlo. I gdyby był jeszcze jeden czy dwa rzuty wolne Yuki Abe pokazałby, jak zakręca się piłkę obok bezradnego muru. Nie ma w tym przypadku, a dwa gole z wolnych są konsekwencją ataków, niesłabnących i ciągłych, jeden po drugim, Duńczycy też próbowali, ale nie byli skuteczni. Honda i Endo załatwili awans, reszta spotkania była zagłuszaniem "duńskiego dynamitu" w środku boiska. Tak, zagłuszaniem. Destrukcją. Nie obroną. Jeszcze raz ktoś powie, że Japonia się broniła to udowodnię siłowo, że nie. Kwintesencją spotkania było ośmieszenie obrony i bramka Okazakiego (wreszcie!), Tomasson wyegzekwował karny, nikt jednak nie miał Kawashimie za złe tej bramki. I nagle, właśnie nagle, gdy Japonia znalazła się na drugim miejscu, malkontenci ucichli. To wspaniale, że Kawashima jest w bramce, a Endo i Hasebe kreują grę. To wspaniały wybór (tak, a co było przed Mundialem?). Hipokryzja leży w naturze piłki nożnej. Ale do 1/8 finału. Paragwaj bowiem...jest szansa na 1/4! A Okada zapowiadał półfinał. Spotkanie zapowiadało się ciekawie, bowiem dwie ambitne reprezentacje stanęły do walki o kolejną fazę. Niestety, niestety...

Karne to loteria. Prawda. Niczego nie można być pewnym. Też prawda. To ogromne nerwy. Rzeczywiście, prawda. Ale gdyby tym razem Samurajowie pokusili się o taką grę jak mecz wcześniej, awans byłby wręcz gładki. Niestety, ekipa zrobiła jakby dwa kroki w tył i ze słabą grą, ciągnęła Paragwaj i chyba przy okazji samą siebie. Doszło do karnych, młody Kawashima nie dał rady nic obronić, chwilowi optymiści znowu zwrócili uwagę: "Gdyby bronił doświadczony Kawaguchi, może coś by obronił, ma doświadczenie". Ludzie, wy nigdy nie skończycie narzekać. Zresztą, najpierw nikt nie dawał Japonii szans na chociaż punkt, a gdy ta awansuje, nagle oczekują cudów. Niestety, szansy nie wykorzystano, ćwierćfinału nie będzie, koniec. Japonia jedzie do domu. Ze spuszczonymi głowami? To zależy. Tym, którzy złorzeczyli Okada Japan mogą dumnie powiedzieć, że są o wiele lepsi. Wiernym fanom...że nie odpuścili Mundialu i zawsze walczyli na maksa. Obiektywnie jednak, w obliczu statystycznego europejskiego fana "Samurai Blue" zagrali bardzo dobrze, typowani na ostatnie miejsce zdołali awansować z grupy i odpaść dopiero po rzutach karnych. Tyle że...co teraz? Po Mundialu rozgrywki wznowiła krajowa J-League. Okada wraz ze sztabem zaczął przygotowywać plany na Puchar Azji. Jak wielkim zaskoczeniem było zaproszenie ze strony CONMEBOLu. Japonia została zaproszona na...Copa America. Szaleństwo? Raz już Japończycy grali w tym turnieju, w 1999 roku. Powtórka? Argentynczycy chyba nie chcieli zapraszać panów z U.S Soccer na koszulkach. Dlaczego? To już na zawsze pozostanie tajemnicą działaczy i organizatorów turnieju. Tajemnicą zaś nie jest kolejny ważny punkt na mapie przygotowań Okada Japan - Copa America 2011 i możliwość zmierzenia się z najlepszymi ekipami z Ameryki Południowej. I można być pewnym, że Takeshi Okada jak i jego zawodnicy zrobią wszystko, żeby wypaść nie gorzej niż na turnieju w Afryce Południowej. Acz do turnieju w Argentynie jeszcze wiele, wiele czasu, zatem do czego przygotowuje się teraz selekcjoner?

Trzeciego września 2010 roku, stadion Ibaraki w Kashimie, prefektura Ibaraki. "Samurai Blue" spróbują wziąć rewanż za karne w Pretorii, na własnym terenie. Już niedługo Takeshi Okada ogłosi 23-osobową kadrę na sparingi z drużynami Paragwaju i Gwatemali. Drugie spotkanie najprawdopodobniej odbędzie się na Kobe Wing Stadium w Kobe, Hyōgo.
Kogo więc powoła trener reprezentacji Japonii? Najsilniejszą ekipę, czy młodociany skład? Jak zaprezentują się Japończycy w pierwszym od trzech miesięcy spotkań? Czy poradzę sobie na Top Playerze? Zobaczymy. Poczekajmy na powołania Okady.
Finito.
__
No więc, zawsze chciałem to zrobić
Mam nadzieje że tyle wyrazów to nie zamuł
No i pierwszy post, to by sie trza przywitać. Konbanwa, Ober jestem.



