Po meczu z Rivaldinho bojowo podszedłem do następnych spotkań co dało niezłe rezultaty

Giuly(Grecja) 3-2 Raffels(Ukraina)
Mecz rozpoczął się od przewagi Raffels'a udokumentowanej golem. Później ja przejąłem inicjatywę i zdobyłem 2 bramki. Niestety zbyt rozluźniłem się pod koniec i straciłem gola na 2-2. Szczęśliwie udało mi się jednak w loss time zdobyć zwycięską bramkę.
Giuly(Grecja) 3-0 Pierzak(Nigeria)
Mecz bez historii. Cały czas miałem dużą przewagę i mogło się skończyć jeszcze większym wynikiem.
Giuly(Grecja) 6-2 kostek(Belgia)
Przez większość meczu miałem dość dużą przewagę ( w strzałach 16-5 ) i dość szybko objąłem prowadzenie 3-0. Wtedy kostek się obudził i strzelił gola. Miał jeszcze kilka sytuacji, lecz skończyło się to bramkami na 5-1 i 6-1 dla mnie

. W 90 minucie kiedy chciałem zdobyć kolejne bramki, kostkowi udało się po kontrze wywalczyć rzut rożny i zdobyć gola.
Giuly(Grecja) 5-2 sheva7(USA)
Mecz zaczął się dla mnie źle, bo od straconej bramki. Na szczęście niedługo później zdobyłem fartowną bramkę(bramkarz rzucając się pod nogi zawodnika przeniknął przez niego a piłka przeleciała mu pod brzuchem). Wtedy sheva zaczął więcej atakować, lecz nadział się na moją kontrę i zdobyłem kolejnego szczęśliwego gola( Charisteas nie trafił głową w piłkę, lecz obrońca wybijał ją tak nieudolnie, że wbił ją do własnej bramki). Później ja miałem dość dużą przewagę i zdobyłem jeszcze 2 bramki. Przy stanie 4-2 dla mnie w 85 minucie sfaulowałem w polu karnym wychodzącego na czystą pozycje napastnika USA i mój obrońca zarobił czerwoną kartkę. sheva nie wykorzystał jednak karnego, a ja wyprowadziłem jeszcze jeden atak i mecz zakończył się wynikiem 5-2.
Pozdro
Ps. Przed meczami z kolejek 29-33 nie wygrałem w lidze większą różnicą niż 2 bramki