Ludzie
Fifa nigdy nie dorówna PES. Ja grałem we wszystkie Fify od 96 do 2006 włącznie. Kilka miesięcy temu dokupiłem "trochę" ramu, zmieniłem kartę graficzną i spróbowałem PES5 (wcześniej nie grałem w PES, bo miałem za słaby sprzęt). Chciałem się na własne oczy przekonać czy rację mają Ci którzy tak gloryfikują PES i deprymują Fifę. I przekonałem się że mają rację. Powiem tak: Fifa to gra dla dzieci, niemowląt. Co z tego że są licencje, jak najważniejszy jest gameplay, klimat gry. Licencje to nam tu na bieżąco robią ludzie z ISSONLINE, tak więc one nie są problemem. PES bije Fifę na głowę czymś czego nie da się tak po prostu nadrobić licencjami, czy innymi bajerami. Mianowicie BRAKIEM SCHEMATYCZNOŚCI, NUTĄ NIEPRZEWIDYWALNOŚCI, NADANIEM Piłkarzom cech ludzkich (słabości, niedokładności w podaniach, "łapania wiatru w żagle", niemocy, bojaźni, nieskuteczności, skuteczności. W PES każde zagranie (podanie, strzał, "wypuszczenie" kolegi do przodu z piłką) jest INNE. W Fifę wystarczy pograć tydzień by się nauczyć jak się podaje, strzela bramki, zdobyć LM i wyrzucić tą grę właściwie na śmietnik. Żadna to frajda robić te same akcje, strzelać te same bramki. W Fifie piłkarze to automatyczne, zaprojektowane, schematyczne roboty ze swoimi schematycznymi zagraniami. W PES piłkarze równają bardziej do ludzi, niż "genialnych i idealnych" robotów. I to jest siła PESa. Siła która przyciąga wytrawnego gracza, żądnego "czegoś więcej" niż tylko dziecinnej rozgrywki. Siłą PESa dla mnie jest to, że gdy staję sam na sam z bramkarzem przeciwnika nigdy nie wiem czy padnie bramka, czasem nawet irytują mnie zmarnowane przez mnie "setki", czasem rozgrywam mecze, że "w bramkarskiej sieci" znajduje się prawie każdy strzał. Jednym słowem nie ma jednej, niezawodnej metody na bramki w PESie i za to chwała tej grze. Interesuję się piłką kilkanaście lat i warto było czekać by po latach fifowskich schematów, doświadczyć na kompie tej nuty realizmu, ludzkiej nieschematyczności, nieprzewidywalności, niebanalności.
Poza tym coś co mi się jeszcze nasuwa to to że w PES5 każdy piłkarz w zależności od swoich atrybutów inaczej się porusza po boisku: jeden jest wolny, typem drwala Rasiaka

, inny ma technikę, jeszcze inny szybkość, przyjęcie. Te wszystkie pojedyncze cechy "czuje" się w palcach na klawiaturze. W Fifie prawie wszyscy piłarze są tacy sami.
I jeszcze coś co dał mi PES. To może śmieszne i głupie się może niektórym wydać, ale kilka miesięcy gry w PES5 spowodowało, że inaczej patrzę na konstruowanie akcji grając z kumplami na boisku, potrafię zobaczyć, wykombinowac coś czego wcześniej nie robiłem. Ta gra naprawdę potrafi czegoś nauczyć, nowych elementów, by to później przenieść na realne boisko. Grając w tą grę można odkryć elementy, których się wcześniej nie widziało, kolejne możliwości w rozegraniu piłki, własnym ustawieniu, bronieniu piłki, wywalczeniu jej od przeciwnika, pressingu. Bo w PESie każdy mecz bardziej przypomina pojedynek piłkarzy niż robotów...
To tyle ode mnie. O Fifie już nie chcę więcej słyszeć...