Obiecalem wczoraj, ze zajmiemy sie tym filmem, do dziela wiec.
Oczywiscie nie da sie uniknac tu poroownan z "Hooligans", zwlaszcza, ze FF obejrzalem dwa dni po GSH
Film o wiele prostszy w zalozeniach, o wiele bardziej przyjemny, o wiele mniej naiwny.
Klimatem jest podobny do Hooligans, acz losy bohateroow sa prostrze, i nie tak pompatyczne jak w GSH.
Generalnie obraz ma zapedy autobiograficzne, czesto widzowi towarzyszy narrator.
Sceny walk sa wyraznie gorzej zrobione niz w GSE, nie poddano ich zupelnie zadnym zabiegom technicznym, ktoore w GSE wyszly bardzo fajnie.
Muzyka byla typowa dla UK, duzo elektroniki, troche punka, ot tlo.
Gloowna sfera oddzialywania FF na widza nie byly oczy i uszy, lecz glowa.
Przez to film. moim zdaniem, jest nieco ciezszy klimatem i trudniejszy w odbiorze.
Jednak przyjemnosc z jego obejrzenia jest wiele wieksza, niz w przypadku GSH.
Poroownujac oba obrazy, bardziej podoba mi sie FF, ktoory jest prostszy, ale nie ociera sie o banal i naiwnosc, co sie zdarzalo w GSH. Poza tym byl mi nieco blizszy, ze wzgledu na pare motywoow.
nastepny w kolejce: Delicatessen