Nie boj Tmc w I bede pisal, a teraz mala relacja
kemot (Olympiacos P.) 3 - 2 (Olympique M.) clown6 do przerwy 0-2
Szczerze poczulem sie za dobry, popatrzalem na tabele i pomyslalem ze pojade goscia z 3-0, i nie przeszkadzalo mi ze moja jedyna gwiazda Rivaldo mial niebieska strzalke. Jakiez bylo moje zdziwienie gdy na poczatku spotkania dostalem na 0-1, pomyslalem ze i tak dam rade, i gralem na luzie. Cisne cisne, slupki poprzeczki, wreszcie kontra clown'a i blokuje strzal na rog, szybkie wymierzenie, pileczka szybuje, wyrasta "maly czarny" i z 11m glowa pakuje pilke w okno... Konsternacja po mojej stronie, zaczelo sie robic ciekawie... Zaczela sie 2 polowa, skupiony w 100% zaczelem ataki. Nie minelo 5 min. i bylo 1-2, rivaldo do pustej. Chwila gry, raczej pilka po mojej stronie, szybka kontra, sam na sam, i 2-2, wiedzialem ze bedzie dobrze... Niestety(stety?) zaczela sie seria pechowych zagran, znowu minimalnie niecelnie, albo broni Barthez, zaczal sie Loss Time, mowie sobie w myslach, jak zgubie pilke to skonczy mecz... Przytrzymanie pilki, odwrocenie, wypuszczenie Georgatosa prawa strona, szybkie zejscie, i mimo asysty obroncy zdolal strzelic lewa noga... Czas sie zatrzymal

pilka zmierza na slupek po ziemii, krotki Fabien sie polozyl, ale minela jego rece, slupek! i do bramki

Nie chcialbym widizec miny mojego przeciwnika, a z moje strony maly okrzyk

i niemala satysfakcja, to byl najlepszy mecz(pod wzgledem emocji) w tej edycji...